[82+2]. O języku.

To łatwa zagadka, i bardzo znana, w sam raz na początek wpisu:

Ojciec i syn mieli wypadek samochodowy, obaj w wyniku odniesionych obrażeń znaleźli się w szpitalu. Ojciec  niestety zmarł w wyniku odniesionych obrażeń, a syn musiał przejść skomplikowaną operację. Gdy chirurg go zobaczył krzyknął: „Nie mogę operować tego chłopca, on jest moim synem!” Jak to możliwe?

Zanim jednak odpowiemy sobie na zagadkę, (jeśli wcześniej jeszcze nie sprawdziłaś/ nie sprawdziłeś w Sieci) zajmijmy się po raz kolejny tym, no tym,  no językiem (najsilniejszy mięsień w ludzkim organizmie) ale  nie o ten chodzi Chociaż metaforycznie… Język i to w jaki sposób go używamy ma moc, wielką moc. Moc taką niczym mięsień, i to nie jeden.

Jak zauważyłaś/ zauważyłeś  wzbudza tyle emocji (wzbudzał, wzbudza, i będzie wzbudzał). Dlaczego? Pozwól, że wyjaśnię, zawrę wszystkie wątki, w jednym wpisie i do niego będę odsyłała właśnie do niego. 🙂 Zawrę wszystkie wątki pojawiające się w dyskusjach pod wpisami.

Dlaczego język i sposób w jaki go używam(y) budzi t a k   w i e l e   e m o c j i?

 Odpowiedź jest prosta, tyle, że nie dostatecznie się o tym mówi, i wiele osób nie jest świadomych tego, że Język nie tylko służy osobom i społeczeństwom do przekazywania informacji. Nie spełnia tylko i wyłącznie funkcji organizacyjnej/informacyjnej.  Zatem nigdy nie był, nie jest, i  n i e  b ę d z i e   neutralny. Nie tylko za jego pomocą porządkujemy rzeczywistość, to w jaki sposób to robimy, jest nie tylko zaszłością wieków dawnych.  I tych, co zachodzą obecnie, głosem grup/y dominującej/ dominujących. Nie jest zatem nośnikiem suchych informacji.

Procesy, które zachodzą w nim często są przejmowane w sposób nieświadomy (przynajmniej o pewnego momentu), nie uwidocznione, wiele kwestii dziedziczymy społecznie.  I nie ujawnia się ich. Dopiero od niedawna mamy możliwość dyskutowania w jaki sposób ów język ma wyglądać, nie w  dusznych salach naukowców (bo naukowczynie dopiero później się pojawiły, jak wiadomo 😦 ).  Poza tym żyjemy w czasie spokoju. My, żyjące i żyjący tutaj  doświadczamy spokoju. I dlatego możemy dyskutować, także o tym, w jaki sposób opisujemy świat.

To istnienie i funkcjonowanie ukrytych mechanizmów przyprawia o tyle emocji.Poza tym, jesteśmy bardziej świadome i świadomi procesów zachodzących w języku. Wraz z pojawieniem się kobiet, w życiu ekonomicznym, język musiał się zmienić, język zatem jest odzwierciedleniem zachodzących procesów socjoekonomicznych. Pojawiają się zatem nowe pytania z perspektywy makrospołecznej. Nie uczynił tego sam, chociaż jest tworem żywym…

I mikrospołecznej — jak ja się zachowuje w języku? Jakie są moje wybory lingwistyczne? I jakie są ich konsekwencje? Warto zadać sobie to pytanie, które może być początkiem pięknej podróży. Czasami wymagającej, ale poznamy i świat, i Siebie. Bardziej, piękniej i dostatniej.

Postrzegając tą funkcję z perspektywy włączającej (a blog ów jest właśnie z tej perspektywy prowadzony) Wiele kategorii, wobec których język jest organizowany, porządkowany  n i e   j e s t   n e u t r a l n y c h. Jest odbiciem, opisaniem wielu niesymetryczności, które funkcjonują w danej kulturze mikro- i makrospołecznej.

To jakiego języka zdecydujemy się używać:

    • nie tylko wiele nie tylko o nas samych,
    • o tym co dziedziczymy,
    • i w jaki sposób funkcjonujemy,
    •  czy budujemy bardziej sprawiedliwą rzeczywistość
    • co dostrzegamy?
  • W jaki sposób wspieramy/ włączamy, nie wpieramy/ wyłączamy osoby, z którymi przebywamy.

Przyglądając się sposobowi w jaki się komunikujemy możemy się wiele o sobie dowiedzieć, ale wiedza może być także trudna do udźwignięcia, może ujawnić/ujawnia  jakie z nierówności karmimy. Nawet dla osób, które lubią się uczyć, może być to wiedza trudna do udźwignięcia, albo/ i nie od razu mogą widzieć sens, wprowadzenia zmian.

Jak powiedział Ludwig Wittgenstein Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata. Posługiwanie się negatywnymi kategoriami wywołują negatywne skojarzenia. I tutaj płynnie przechodzimy do drugiej funkcji języka, tej, podtrzymania  utartych sztywnych nieprawdziwych wzorców.

Język stara się nadążyć za zmianami społecznymi. Słownik każdego i każdej z nas powstaje w konkretnym momencie historycznym, w określonym kontekście: w czasie, kulturze, społeczeństwie, rodzinie. Rodzinie, która przekazuje nie tylko wartości, ale sposoby ich realizacji. Środowisko, w którym funkcjonujemy, także używa określonego języka. Znajdujemy się i kreujemy określone sytuacje komunikacyjne. Wspiera określone wyrażenia, obraz świata. Nie, nie chodzi tylko i wyłącznie o język ciała, o którym trenerzy i trenerki tak wiele mówią, i powiedzą jeszcze więcej. Nie chodzi o stosowanie anglicyzmów, i zwyczaje polityczno- geograficzne. Nie tylko o ten aspekt naszych zwyczajów i wyborów lingwistycznych, o to w jaki sposób tworzymy przestrzeń wokół siebie, czy wykluczamy, czy wpieramy?

Język nie nadąża za zmianami społecznymi, albo zmiana trwa, poza tym są osoby (które nie ze złej woli, chcą podtrzymać dany obraz świata) np. udziale kobiet w życiu społecznym, a ściśle rzecz ujmując w życiu ekonomicznym, czy wysiłki jakie podejmują osoby, które należą do grup zagrożonych wykluczeniem społecznym/ i osoby wykluczone z danego społeczeństwa. Chodzi o to by mieć udział we współdecydowaniu, czyli w szeroko pojętej władzy, na poziomie mikro- i makro- społecznym. Współudział i sprawozdawczość rozumiem osobiście jako współdecydowanie o rzeczywistości. Idąc za przykładem uczestniczenie w życiu społecznym kobiet, możliwość kształcenia. Nikt im nie dał praw ekonomicznych, nie zaprosił do współdecydowania, nie pochylił się, ale to właśnie nasze przodkinie musiały same podjąć wysiłek mówić o  prawie do edukacji, do dokonywania wyborów, do podjęcia pracy zarobkowej etc. Dlatego dziś mamy tyle pięknych i ważkich odkryć np Marii Skłodowskiej– Curie, czy Gertrude Belle Elion.

Podając przykłady: Dlaczego mówi się powszechnie niepełnosprawny artysta, albo niepełnosprawna artystka? Czy dlatego, że sztuka jej lub jego autorstwa jest niepełnosprawna, ułomna, miej wartościowa? Dlaczego tak nie wiele osób z niepełnosprawnościami jest w sztuce/ mediach? Jaki obraz osób z niepełnosprawnościami widzimy oglądając przekazy telewizyjne? Czy jest on ten sam w stosunku do osób, które urodziły się z niepełnosprawnościami, nabyły je we wczesnym dzieciństwie, czy później, po okresie dorastania?

Dziecko uczestnicząc w danej społeczności uczy się nie tylko języka, ale również/ przede wszystkim/ przejmuje ukryte weń znaczenia I również to, w jaki sposób zostaje ono zanurzone w języku zależne jest od jego płci, wiele już atramentu wylano badając zwroty, jakich używa się w stosunku do dziewczynek i do chłopców. Nie tylko jakie wystosowuje się nakazy i zakazy (do chłopców: nie marz się jak baba, do dziewczynek: siedź prosto, bądź grzeczna) i tak dalej, i dalej i uparcie i wcale nie skrycie.W jaki sposób dyskutuje się o emocjach, jakiego rodzaju zachowania wspiera, a jakie hamuje.

Także wizerunek określonych osób przyporządkowanych do pewnych grup, kierowany jest przez język. Komumunikanty  są przekazywane w sposób bezpośredni (np poprzez wizerunek medialny określonych grup społecznych: osób z niepełnosprawnością, Romek i Romów, kobiet i mężczyzn doświadczających/ doświadczający bezdomności). Przykłady nie tylko drzemią w języku, ale są często bezmyślnie powtarzane i utrwalane poprzez używanie nazw/etykiet: „inwalida”, „Murzyn”, albo powtarzanie przysłów (owe nie są mądrością narodów) Ucieka jak C y g a n  na kradzionym koniu, albo tekstów piosenek: Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma Przykłady, cóż, je można mnożyć. Niestety.

Dawniej mówiło się i pisało inwalida, i nadal można takie wyrażenie spotkać, tak samo jak Murzyn, czy Cygan, ale to już ulega zmianie, dzięki świadomemu używaniu języka. Dzięki używaniu języka, który jest równościowy widzimy osobę, a nie sprowadzamy ją do jednej (często sprowadzającej ją w dół) tożsamości społecznej.

Proszę zwróć uwagę w jaki sposób utarte wzorce są wyrażane. Nie istnieją one bez języka, oczywiście można kogoś nierówno traktować czy dyskryminować niewerbalnie, ale stereotypy istnieją w języku i są przezeń podtrzymywane, wyrażane i pielęgnowane. Język to władza, świadomość, i tworzenie przestrzeni. Dzięki temu, że będziemy go używać w sposób świadomy i Ty i Ja, nasz świat staje się bogatszy, pełniejszy. I odsłania swoją brzydszą twarz, której my,nie chcemy, albo  n i e   m o ż e m y  dostrzec. Nie wynika to ze złej woli, przynajmniej nie zawsze. Oczywiście, że są osoby, które świadomie i z determinacją z d e c y d u j ą   się używać języka, który prowadzi do nierówności, podtrzymywania krzywdzącego porządku, dyskryminacji, ale jest rzesza ludzi, która czyni to bezwiednie, z niewiedzy. Są i ludzie, którym coś zgrzyta i nie pasuje— ale nie są świadomi o co tak naprawdę chodzi.  Pojawiają się pytania, to dobrze, o to czym jest język, kim jestem ja w języku? O czym świadczą moje zachowania i lingwistyczne wybory?

Dlaczego język tak powoli się zmienia?

Chociażby dlatego, że  owe wzorce, o których wspominam powyżej bronią się przed falsyfikacją, i to mówi nam nauka o społeczeństwie, socjologia. Grupom obcym przypisujemy więcej cech negatywnych,niż pozytywnych. Co z tym związane, jeśli cechy osoby, która jest w taki sposób określana są uznane społecznie za pozytywne,potrzebuje ona więcej dowodów słuszności na potwierdzenie, niż osoba, nie przypisana do tej grupy. A jeśli już zostaje uznana, to będziemy postrzegać ją jako wyjątek od reguły, więc ciężar odpowiedzialności zostaje błędnie przypisany. Takich mechanizmów jest o wiele, wiele więcej.

Jeśli cechy uznawane są za „negatywne” (cechy tak jak emocje nie mogą być negatywne) to trudniej je obalić.  Dużo więcej trzeba przytoczyć dowodów, które to obalą. O czym pisali C.Neil Macrae, Charles Srangor Miles Hewstone. Gdy zdecydujemy się używać języka równościowego to stereotypy w języku stają się widocznie. Zyskujemy narzędzie, którym możemy się w sposób świadomy posługiwać, wpływać na nasz świat, świat, w którym żyjemy, funkcjonujemy.

Drugi argument jest taki: nie dyskutujemy o tych aspektach języka. A przynajmniej, czyni się tak niewspółmiernie do potrzeb.

Powtórzę raz jeszcze. Dzięki używaniu języka włączającego:  Postrzegamy osobę, a nie sprowadzamy jej do danej cechy przykłady? Proszę bardzo: Czarny/ Biały jako określenie koloru skóry, takie ujęcie jest neutralne to kolor skóry, a nie jest nośnikiem kultury ucisku i niewolnictwa gdy używamy „Murzyn/ka”. Gdy mówimy chłopak z niepełnosprawnością widzimy i płeć i cechę, jedną z wielu, w którą wyposażony jest ów chłopak. I nie przypisujemy negatywnego uciążliwego dziedzictwa kulturowego. (Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść). Inwalida (człowiek nieporadny, pracujący w spółdzielni inwalidów, jego praca jest nisko wynagradzana, bo nisko usytuowana na drabinie ekonomicznej, jest to zatem człowiek o niskich kwalifikacjach, słabo wykształcony, w domyśle mężczyzna).

Bo język to (także) my.

Język to także ja, moje bogactwo, możliwość realizacji siebie, dokonywania wyborów, życia. Po prostu. Nie tylko dlatego, że potwierdza przynależność do danej grupy społecznej, ale jeśli przejście do danej grupy społecznej nie jest możliwe język jest także narzędziem, gdy przynależność do tej grupy nie jest możliwe, albo zagrożone. Można zaobserwować to w sytuacji gdy emigrujemy do danego miasta, (nie mówienie gwarą,jeśli ma ona negatywne konotacje), albo migrantek i migrantów.

Dlatego właśnie Język bywa używany tak by utrzymać daną grupę ludzi w ich tożsamości. Posługiwanie się językiem wtórnie dziecięcym np Muminki, albo  femisie w określając feministki (bo nie feministów, zwróć proszę uwagę, że rodzaj odnosi się do określenia kobiet). Wypomniani badacze i badaczka stwierdzili, że osoby pracujące w służbie zdrowia często posługują się wtórnie dziecięcym językiem.

Zwracając się do osób starszych, z niepełnosprawnością (czy to o charakterze intelektualnym, czy fizycznym)  dziecinnym językiem odbieramy im podmiotowość. Odbieramy im podmiotowość i godność. To nie jest takie miłe, niewinne, i słodkie. Takie nazwy przywołują określone skojarzenia, i nieśmiertelne sztywne i krzywdzące w wymowie wzorce, które wdrażamy w życie społeczne.Czemu służy posługiwanie się dziecinnym słodkim językiem? Utrzymaniu społecznego porządku, to taki rodzaj strażnika. Trzymania w ryzach osób, postrzeganych (i/lub wychowanych,z socjalizowanych często na niższej społecznie pozycji). Dzieci, maluchy, chociażby nie wiem jak „ślitaśne” zawsze są zależne od osób starszych, nie stanowią same o sobie, tak, oczywiście niektóre z osób będą zależne od osób, które będą ich asystentkami i asystentami (asystent/ka to nie to samo co opiekun/ka), ale należy wspierać ich niezależność, i kształcić, oczywiście to jest kwestia władzy. Ani Czarne/ Czarni nie zostali zaproszeni do udziału we władzach, ani Kobiety, wszystkie osoby musiały walczyć o uznanie swoich praw (i obowiązków). Dlaczego na tzw. Zachodzie sytuacja osób z niepełnosprawnościami jest bardziej włączająca je do życia społecznego,to zmian społecznych, które zostały wprowadzone gdy mężczyźni, i kobiety walczący/ walczące wróciły z Wietnamu, nie dali się oni i one zamknąć w ośrodkach rehabilitacyjnych (budowanych na obrzeżach miasta) dalej chcieli być niezależni ekonomicznie. I mieć wpływ na to co dzieje się w ich kraju. Dlaczego kobiety zyskały prawo wyborcze po konfliktach zbrojnych? A no, dlatego, że rzesze mężczyzn (i kobiet również) poszli i poszły walczyć na frontach i kobiety musiały być dopuszczone do pracy i stanowisk wcześniej zastrzeżonych wyłącznie dla mężczyzn. Zmiana  nigdy nie dzieje się samoistnie.

Język, dzięki nim jesteśmy ludźmi, potrafimy opisać piękno, np komórki nerwowej, czy krajobrazu, wyrazić emocje, to sposób w jaki wyrażamy to co widzimy, i czego doświadczamy,   określa nasz świat, uczyńmy go bardziej pięknym, odważmy się dostrzec i doświadczyć to co trudne,  słowa, które wykluczają pewne grupy osób, z pełnego uczestnictwa w życiu społecznym, i tak jak pisałam wcześniej wyznacza im określone miejsca.  Język polski wyposażony w takie normy i zasady, które możemy zmienić, czyniąc świat bardziej dostępnym, równościowym, a rzeczowość r e a l n i e dostępną. Uwidacznia się grupy społeczne i daje się im moc, moc decydowania o sobie.

O seksizmie w języku polskim wiele już pisano. I wiele się jeszcze napisze, ponieważ jest on wciąż obecny. Tak język polski dyskryminuje kobiety: Reguły języka zbudowane są w sposób by preferować określenia rodzaju męskiego odnoszące się zarówno do kobiet jak i do mężczyzn i do mieszanych grup ludzi. Co widać nie tylko w użyciu rzeczowników męskoosobowych, jako nazw gatunkowych, ale także w częstym użyciu męskich form przymiotników imiesłowów np przyjmujący towar, a nie osoba przyjmująca towar, męskich form czasowników.  Stosowanie męskich zwrotów niezależnie czy zwracamy się do kobiet, czy mężczyzn. Np Drogi Czytelniku! Czy książki czytają, tylko mężczyźni, a i owszem, kiedyś tak było, i książki dla kobiet pisali mężczyźni…

Kobiety są bardziej wykształcone od mężczyzn, ale zajmują niższe stanowiska, co przekłada się także na formy żeńskie w języku, są one obecne, i z czasem przestaną budzić śmieszność. Przyjrzyj się proszę z czego owa śmieszność się bierze.

Zauważ proszę, że wiele zawodów i stanowisk (uważanych za typowo męskie bardzo często związane z prestiżem społecznym) nie posiada form żeńskich. Żeńska forma w stosunku do mężczyzn wykonywających prace przypisane stereotypowo kobietom nie przechodzi na mężczyzn.

Ukrytych reguł jest  o wiele, wiele, więcej. Śmieszność nazw żeńskich, cóż, ośmieszanie to mechanizm obronny osób, które bronią dawnego status quo, należących do grup uprzywilejowanych. (A porównując sytuację osób z niepełnosprawnościami zajmują one jeszcze niższe stanowisko na owej drabine, kobiety z niepełnosprawnościami niżej, od mężczyzn z niepełnosprawnością).

Kolejna kategoria (nie jedyna) to przyrównywanie kobiety do mężczyzny w języku np kobieta z jajami, podjąć męską decyzję.To mężczyzna staje się normą, do którego porównywana jest kobieta. Tak, wiele „norm” jest ukrytych.Do mężczyzn też kierowane są komunikaty typu Nie marz się jak baba Dlatego tak ważne by je  zobaczyć i zdekonspirować.

Nazwy niektórych grup, do których należą kobiety także stały się stereotypami np feministki. Kreowanie negatywnego obrazu.

Stosowanie język równościowego wpływa na rzeczywistość, tak w perspektywie mikro jak i makrospołecznej. Stajemy się bardziej świadome i świadomi otaczającego nas świata, widzimy więcej…

Wierzę w to, że ludzie chcą się uczyć, że wiele mechanizmów, które się stosuje wynika (również) z niewiedzy i nieświadomości, może także ze strachu. Dlaczego napisałam ten post? Nie, nie tylko dlatego, że blog jest pisany z perspektywy włączającej, ale dlatego, że s a m a    m u s i a ł a m   sobie wiele kwestii językowych uświadomić.  Wierzę w ludzi, wierzę w świadome i odpowiedzialne uczenie się. Tak, także kiedyś nie przywiązywałam takiej wagi do języka, którym się posługiwałam… I jeszcze nie raz się zdziwię.

Reasumując, zmiany w języku to nie tylko istnienie/ negowanie, wpieranie, lub wypieranie tzw. „żeńskich końcówek”. Wiem, że nie chodzi o politykę, jak wiecie– na tym blogu nie było, i nie będzie dyskusji politycznych, to azyl, używanie języka dostrzegającego różnorodność, jest właśnie tym, co pozwala mnie na dostrzeganie, doświadczanie, piękna i złożoności w świecie, w którym żyję. Budowaniem mostów, chociażby kładek, na swój własny, prywatny użytek.

—-

O języku pisałam tu i tu.

Kto/ Ktosia pomyślał/a, że chirurgiem może być Matka?

39 myśli na temat “[82+2]. O języku.

  1. Ponoć jeśli na ulicy zawołasz „człowieku” odwrócą się tylko mężczyźni… Tekst bardzo ciekawy i faktycznie dotykający tematu / tematów istotnych. Wszak na początku było Słowo! W kulturach pierwotnych nadal słowo ma moc sprawczą. A i nie w kulturach pierwotnych nawet nieświadomie czasem mówimy komuś, aby nie zachwycał się dzieckiem / psiakiem / kwiatkiem (do wyboru), bo… zauroczy. A żeby nie padło zauroczenie dziecko / psiak/ kwiatek posiada swoją czerwoną wstążeczkę, która ma przed tym urokiem uchronić. Słów czasem brakuje, by opisać sytuacje, widoki, wrażenia. A czasem słowem można zranić bardzo boleśnie. Poza tym każdy chociaż raz w życiu trzymał się uparcie, że ktoś mu coś obiecał. I owa obietnica była gwarantem. Można również przysiąc. I tutaj również każdy (albo większość) zastanowi się, na co przysięga. Tak, że tak! Słowo to nasz świat i nim określamy naszą rzeczywistość. I to uświadomił mi również Wojciech Cejrowski w książce Rio Anaconda. POLECAM! Otóż wysnuł on tezę, że język danego narodu określa jego tożsamość. Jako przykład podał „motyla”. Angielski butterfly jest lekko rozmyty, hiszpański mariposa już wskazuje na dynamikę, francuski papillon taki trochę pokręcony jest, ale (wg. W. C.) ten piękny owad, zwykle bardzo barwny i delikatny jedynie w języku niemieckim przeraża, bowiem w tymże języku jest on Schmetterling. Uśmiałam się podczas lektury tej książki. I zgadzam się z jej autorem. Zgadzam się również z Tobą.

    1. Dziękuję za głos, chciałabym odnieść się do kilku kwestii.
      Tak, przykład o człowieku jest trafny, i dowodzi to o czym piszą badaczki i badacze, co więcej;
      Przyzwyczajenia językowe, przyzwyczajeniami, ale reguły wywyższają jedną płeć ponad drugą, Przykłady? Ależ proszę:
      Stosowanie męskich zwrotów w instrukcjach, opisach niezależnie od adresata i adresatki, użycie męskich form zaimków, ale także usytuowanie męskich nad żeńskimi, a nie używanie na tym samym poziomie: uczestnik i uczestniczka, model/ka.
      Prestiż w danej dziedzinie jest wyrażany przez użycie form męskoosobowych sekretarz, i sekretarka to a) różna percepcja tych stanowisk, niezależnie od płci) sekretarz ONZ, a nie sekretarka, ponadto sekretarka to nazwa urządzenia, tak jak reżyser i reżyserka (chociaż gdy już kobiety zaczęły podejmować zawód reżyserki, zaczęły wymagać utworzenia form żeńskich, i zniesienia negatywnego wydźwięku reżyserki jako pomieszczenia).
      Kiedyś baaardzo zaczytywałam się w tym co napisał Wojciech Cejrowski teraz wiem, że to o czym piszesz, przypisywanie określonych cech danym narodom, np to, że Niemcy są porządni, (że panuje Ordung), abo, że Japońscy studenci/ studentki są bardziej pilne od osób należących do innych nacji. Co skutkuje powstawaniem i utrzymaniem stereotypu/ stereotypów, a to powoduje, że osoby, które np (podążając za tym przykładem)należą do tej grupy uważanej za bardzo pracowitą, w grupie np studenckiej muszą bardziej pracować na swoją opinię, „bo parzcież wiadomo, że on są uwarunkowani do takiego postępowania” błąd. Błędne założenie,błędne myślenie i błędne działanie (krzywdzące). Drugi przykład – rozdzielanie zadań, bardzo często a priori gdy mamy grupę mieszaną to Rom i Romka, Czarny i Czarna przedstawicielka dostaną zadania, z których wykonywaniem są stereotypowo utożsamiane/ utożsamiani, (muzyka, śpiew) nie dlatego, że są w czymś dobrzy/ dobre. Także to o czym piszę W. Cejrowski to jest przykład stereotypizowania. Gdzie buterflay jest rozmyty? a hiszpański mariposa już wskazuje na dynamikę. To założenie jest błędne.
      I o tym właśnie piszę, że takie zachowanie i pisanie jak pana Wojciecha Cejrowskiego jest błędne/ krzywdzące. Poza tym każde słowo można wmówić/ zaintonować w taki sposób

      Owszem p o p r z e z język wyraża się swoją tożsamość, tutaj zgoda, nie w taki sposób jak przywołuje to pan Cejrowski w swoich książkach.Nie tylko tak jak ja pisałam potwierdzaniu własnej tożsamości, czy też uwidaczniania, że mamy ich wiele, precyzyjne określanie tożsamości ma za zadanie zrekonstruować błędne założenia, i błędnie przypisywane im cechy.

      Stosowanie języka równościowego umożliwia zobaczenia wkładu/ dorobku grup mniejszościowych w środowisku, kobiety i osoby należące do grup mniejszościowych wywalczyły prawa wyborcze, a nie kobiety otrzymały prawa wyborcze. Nikt nie zlitował się nad kobietami i łaskawie nie dał im praw wyborczych, polecam zapoznanie się z wpisem: [http://wp.me/p59KuC-8d ]. Powiedzenie: nielegalny/a imigrant/ka zamiast osoba/imigrant/ka – o niezalegalizowanym statusie oddziela ludzi od ich aktualnej sytuacji życiowej.

      Zdrobnienia także nie są niewinne, ale o tym to już było.
      Nie stosując języka równościowego tracimy różnorodność, jej dostrzeganie,bronimy skostnałych norm, i n i e r ó w n o ś c i o w y c h stosunków, trzymamy w ryzach osoby zaliczone przez nas do pewnych grup społecznych (niżej) np określając osoby z niepełnosprawnością intelektualną jako Muminiki.

      Agnieszko Dziękuję za głos/ komentarz.

      1. Masz rację, że język preferuje męską i męskoosobową formę. Zgadzam się również, że jej użycie niejednokrotnie znacząco wyróżnia (bądź ujmuje pozycji) człowieka nią opisanego (przykład sekretarz / sekretarka). Jest to też moją bolączką, ponieważ w pracy często do formy męskiej muszę dodawać „pani”. Co więcej na przykładzie sędzia i sędzina – sędzina to wszak żona sędziego. Zatem… Ale powiem Ci że pani doktor, pani magister, pani redaktor, pani rektor brzmi mi lepiej niż doktorka, magisterka, redaktorka, rektorka. Gramatyka języka polskiego jest oparta na gramatyce łacińskiej. I tu kolejne moje pytanie – lubię również zastanawiać się dla samego zastanawiania dla siebie – czy chciałabym mieć zmienioną gramatykę… Na pewno bolą mnie wszelkie propozycje typu wogóle i poprostu, nie mówiąc już o ujednoliceniu pisowni ę z em, ą z om, ch z h. Neologizmy są cenne, ale też uważnie im się przyglądam, ponieważ czasem dosłowne tłumaczenie jest zwyczajnie śmieszne i lepiej przyjąć formę zapożyczoną. I jak tak myślę, to jednak uważam, ze jednak trochę purystycznie do tych kwestii podchodzę. Niemniej uważam, ze masz bardzo ciekawe spostrzeżenia i na pewno doskonale je argumentujesz i zapewne cześć z nich przemyślę jeszcze niejednokrotnie. Chociaż tak w głębi duszy wolę mieć panią premier niż premierkę 😉

        1. Dzięki za komentarz, pozwolisz, że odniosę się zatem po kolei, cytując Twoje słowa.
          „Masz rację, że język preferuje męską i męskoosobową formę. Zgadzam się również, że jej użycie niejednokrotnie znacząco wyróżnia (bądź ujmuje pozycji) człowieka nią opisanego (przykład sekretarz / sekretarka). Jest to też moją bolączką, ponieważ w pracy często do formy męskiej muszę dodawać „pani”. Co więcej na przykładzie sędzia i sędzina – sędzina to wszak żona sędziego”.
          Takich przykładów jest o wiele, wiele więcej, i wiąże się to z kwestią, o której piszesz, w następnym akapicie.

          „Zatem… Ale powiem Ci że pani doktor, pani magister, pani redaktor, pani rektor brzmi mi lepiej niż doktorka, magisterka, redaktorka, rektorka”.
          A zastanawiałaś się dlaczego wyżej wymienione formy „brzmią Ci lepiej”? Z czego ów fakt wynika, sędzina jako żona sędziego obyła się w języku, tak i nowe formy, pojawiające się wraz z awansem socjoekonomicznym kobiet, i realnym ich wpływie na rzeczywistość, statusie socjoekonomicznym i wykonywaniem wyżej wymienionym zawodów, wcześniej w języku pojawiły się takie formy jak sprzątaczka, niźli magistra (dlatego, że kobiety wykonywały prace o mniejszym statusie ekonomicznym i znaczeniu (społecznym) magisterka to wszak, potocznie, praca magisterska.
          Gramatyka języka polskiego jest oparta na gramatyce łacińskiej. I tu kolejne moje pytanie – lubię również zastanawiać się dla samego zastanawiania dla siebie – czy chciałabym mieć zmienioną gramatykę…
          Celne pytanie: gramatyka się zmienia, tak jak zmienia się świat, dlatego zawsze będą strażnicy, i strażniczki języka, będą chcieli/ chciały utrzymać dawny ład. Język to jaki, w jaki sposób go używamy, mówi wiele o nas i tu np.:
          „Na pewno bolą mnie wszelkie propozycje typu wogóle i poprostu, nie mówiąc już o ujednoliceniu pisowni ę z em, ą z om, ch z h”.
          Tak, błędy językowe słychać a nie tylko widać, w języku, ale czym innym jest powiedzenie „wogle”, a czym innym jest powiedzenie „magistra”, „polityczka” etc, to nie jest błąd językowy.
          „Neologizmy są cenne, ale też uważnie im się przyglądam, ponieważ czasem dosłowne tłumaczenie jest zwyczajnie śmieszne i lepiej przyjąć formę zapożyczoną. I jak tak myślę, to jednak uważam, ze jednak trochę purystycznie do tych kwestii podchodzę. Niemniej uważam, ze masz bardzo ciekawe spostrzeżenia i na pewno doskonale je argumentujesz i zapewne cześć z nich przemyślę jeszcze niejednokrotnie. Chociaż tak w głębi duszy wolę mieć panią premier niż premierkę ;)”
          Pewne formy preferujemy, gdyż przejmujemy je nieświadomie, to jest jedna z kwestii, którą już poruszyłam, ale są jeszcze trzy o których tu wspomnę:
          pierwsza: użycie form żeńskich wpływa na widoczność kobiet i ich znaczeniu w życiu społecznym, tak samo jak rozdzielanie osoby i sytuacji, w której się ona znajduje, (nie mówimy nielegalny/nielegalna emigrant/ka, emigrantka o czasowo nie uregulowanym statusie, albo emigrant o czasowo nie uregulowanym statusie, osoba z niepełnosprawnością/ niepełnosprawnościami, chłopak, dziewczyna z niepełnosprawnością,. Udowodniono, że gdy ogłoszenia o pracę konstruuje się z perspektywy równościowej (używając męskich i żeńskich form na równi) to kobiety częściej aplikują na nie o wiele częściej, takie badania przeprowadzili: Stahlbeg, Szczęsny, Otto Tudolph iSoryengrey w 1994 roku.
          A to przykład jeden z wielu.
          druga: każde słowo było kiedyś nowe, w latach 60 ub. Wieku słowo Internet nie istniało… Kobiety chcą pracować, osoby z niepełnosprawnościami chcą mieć dostęp do kultury wysokiej, a nie tam, gdzie zostaną przypisane tylko, można mnożyć przykłady, warto to zobaczyć, że świat: po pierwsze ma wiele kolorów, po wtóre: nie, nie zawsze jest sprawiedliwy, ale tak, możemy go takim uczynić, by Naszym Bliskim żyło się lepiej, by mieli szansę zobaczyć, doświadczyć, i poczuć, i mnieć realny wpływ na to gdzie i w jaki sposób żyją.
          Zauważ proszę, że kobieta często była określana przez status społeczny mężczyzny, np. Doktorowa, (żona dokora), Michałowa (żona Michała), był to sposób awansu, i sposób na niewidoczność kobiet etc. Wkład kobiet w życie społeczne i rodzinne nie był widoczny. Praca w domu nie była doceniana. Nie mówię, żeby każda kobieta musiała pracować zawodowo, albo pracować tylko w domu, chodzi o to, żeby m ia ł a w y b ó r. Jeśli z d e c y d u j e się na pracę w gospodarstwie domowym, by jej wkład był widoczny i doceniany.
          Możemy stosować język równościowy, ja też kiedyś się tego nauczyłam, i cały czas jestem w procesie, mamy wyóbór czy powiemy pani prezes, czy prezeska. Tak, to niejednokrotnie forma odwagi. Język równościowy będzie budził opór, nie zawsze, i nie wszędzie, ale znajdą się osoby, które będą broniły dawnego ładu, porządku, albo po prostu nie będą sobie zdawały sprawy z wielu procesów. Nie oznacza to, że są to osoby złe, lepiej rozróżnić osobę od jego/ jej zachowania, tak jak pisałam o emigrantkach/ emigrantach i ich statusie. Wierzę, że wiele zachowań wynika z niewiedzy, nieświadomości, nie ze złej woli. Zmiany mogą budzić opór, nawet te pożądane.
          Żyjemy w czasach pokoju, (na szczęście) w innych warunkach niż nasze babcie, prababcie, dziadkowie, pradziadkowie, mamy zatem sposobność zastanowić się nad wieloma procesami, tak one zachodziły wcześniej, ale o nich nie rozmawiano… Nie znaczy, że ich nie było. To, że kobiety nie miały praw wyborczych (nie wywalczyły sobie ich wcześniej) nie znaczy, że nie były wychowywane w taki sposób, czy nie kształtowały swojego życia w taki sposób, że nie chciały rządzić, a nie tylko doradzać. Przykłady można mnożyć.
          Dziękuję za ciepłe słowa.

          1. Ufff… muszę to sobie poukładać i przeczytać ponownie. Intrygujesz mnie swoimi argumentami i część z nich mi się podoba, do części mnie przekonałaś. Jednak nie ukrywam – co zapewne zauważyłaś – że nie jestem tak do końca za zmianami. Przekonałaś mnie na przykładach chociażby emigrant / ka, niepełnosprawny / a. Zgadzam się z sekretarz / sekretarka, czyli przykładzie, który obrazuje totalnie inny pułap stanowiska. Sprzątaczka / konserwator. Ale konserwator i… konserwator sztuki…? Czyli sprzątacza (?) się nie obniża w hierarchii, a wręcz podnosi mu rangę? Tu tak. Tu mnie przekonałaś, albo dałaś porządnie do myślenia. Jednak nazwy stanowisk czy funkcji publicznych bardziej mi pasują w formie męskiej i – tu pewnie się będziesz ze mnie śmiać, ale odbieram je nie jako pokazanie, ze to są męskie tylko tytuły niemające żeńskich odpowiedników – według mnie można rzecz postrzegać w sposób taki, iż kobiety stały się równe mężczyznom w tych kwestiach, czyli w stopniach naukowych, zawodach, funkcjach. I tak jak piszesz nie ma problemu, żeby dodać „pani” do profesor, sędzia, prezydent. Przy czym zauważ, ze jeśli dodamy „pan” dodatkowo uhonorujemy np. owego profesora, burmistrza, wójta itd. Hm… dajesz mi do myślenia dziewczynko! 🙂

            1. Agnieszko,
              Dobrze, że piszesz. Odniosę się do tego co napisałaś przed chwilą, na pewno.Ponieważ chciałabym to zrobić porządnie, i nie po… Macoszemu (tak, celowo użyłam tego słowa, zauważyłaś zapewne jest stygmatyzujące) wiele jest pułapek w języku. Jeśli masz jeszcze pytania, zadawaj śmiało.
              I chciałabym zaznaczyć. Jeszcze raz. Nie zamierzam się śmiać, i nie zamierzam oceniać. Dlaczego niby miałabym się śmiać? Podaj choć jeden powód? Czy jakąś osobę wyśmiałam? Jeśli tak, to kogo.
              Rozumiem, że wiele informacji może być nowych, trudnych, że nie wszyscy ludzie, nie zastanawiają się nad językiem w taki sposób, że używanie języka w sposób równościowy może budzić różne reakcje, ale dlaczego miałabym się śmiać?

  2. „gdy chirurg go zobaczył krzyknął” … nie „krzyknęła”, Spodziewałem się takiej podpuchy, więc zwracałem szczególną uwagę… Niestety nie wyszło.
    Rozwiązaniem prawidłowym jest dziadek z wnukiem mieli wypadek a ojciec i syn jest chirurgiem (w końcu nie ma tam nic powiedziane ze jeden było ojcem drugiego)
    Wystarczyło inaczej ułożyć fabułę…:
    „musiano jednak przełożyć operację chłopca, gdyż na sole operacyjnym leżał syn chirurga”

    „(nie ma pozytywnych stereotypów)” – otóż są – np. bardzo pozytywnym stereotypem jest brak zaufania do samochodziarzy podczas przechodzenia przez jezdnię – uratował życie i zdrowie tysiącom ludzi!

    A teraz takie niewinne pytanie – nie sądzisz że pochylając się nad „wykluczonymi” zachowujesz się jak ucieleśnienie „paternalizmu”?

    1. Otóż:
      1) to nie podpucha,sam widzisz, że język nierównościowy jest pełen pułapek. (Tak jak w zagadce, a ile razy to się stosuje normy męskie, męskoosobowe w odróżnieniu do kobiet i grup mieszanych: np. „Drogi Czytelniku” „Chirurg A. Dobosz”,”Naukowcy odkryli” (mamy przed oczami mężczyzn w białych kitlach”) To, w jaki sposób się pisze/mówi wpływa na to co pozwala nam się dostrzec. Sam to potwierdziłeś. Czy zatem pisanie, preferowanie męskich form „Drogi czytelniku, naukowcy zbadali, odkryli”, albo zwracanie się za pomocą zwrotów męskich w mieszanym środowisku, nazywasz manipulacją…
      2) Proszę nie myl pojęć:
      Stereotyp: to rozpowszechnione w danej grupie opinie, przekonania, reprezentacje, czy schematy poznawcze, których obiektami są inne grupy społeczne, czy kulturowe.
      Czy sygnalizacja jest a) rzeczą, grupą społeczną, czy c) grupą kulturową? Nie można dyskryminować rzeczy nieożywionej. np kubka.
      Nie ma pozytywnych stereotypów, przeczytaj proszę komentarze pod wpisem. I same wpisy.
      Rozumiem, że to co piszę, może w Tobie budzić emocję.
      Odpowiedź na Twoje pytanie, po raz kolejny:
      Używanie języka równościowego to nie paternalizm. Znów nieporozumienie, albo/ i pomylenie pojęć.
      Nie,nie pochylam się jak piszesz nad „wykluczonymi” (taki zwrot dawał by do zrozumienia, że: „łaskawie czynię im tą przysługę, że w geście dobrej woli się nad nimi pochylę, TAKIMI ludźmi…A to nie o to chodzi, znów nieopatrzne użycie języka).
      Może pochylić się tylko ta osoba, która jest niżej, a takie stosunki mnie nie interesują, jestem za równością i różnorodnością i równym krokiem, jeśli idziesz z kimś krok w krok, ramię w ramię. O to chodzi w języku równościowym. 🙂

      Powiedziałam już wszystko, co chciałam powiedzieć na temat języka. Odsyłam zatem do tego co napisałam. Do powtórnej lektury zarówno wpisów jak i komentarzy.:)

      1. 1 – język potoczny („nierównościowy” to określenie stygmatyzujące) to wypadkowa wielu trędów i potrzeb, nie jest tak precyzyjny jak język prawniczy, jednocześnie jest na tyle obiektywny że za jego pomocą można przesłać wszystkie życiowy komunikaty oraz prowadzić dyskusje. Problem pojawia się tam gdy chcemy nim opisać tematy abstrakcyjne; teologiczne lub ideologiczne.
        Reasumując nie język jest winny ale winne są osoby które przy jego pomocy chcą osiągnąć swoje cele.

        2 czemu zawężasz pojęcie „stereotypu” ? W ten sposób właśnie zakłamujesz język.
        Stereotypy powstały na drodze ewolucyjnej i jako takie miały i mają niebagatelne znaczenie dla bezpieczeństwa osób i stosujących. „Knajpa nożowników” to stereotyp, być może nawet krzywdzący, ale osoba która takich miejsc unika ma mniejsze szanse na ugodzenie, niż ta która takich miejsc szuka…

        Nie budzisz we mnie żadnych emocji, no poza tą która emocją nie jest…rzekomo.

        Ciekawe że np. nie pochylasz się z paternalistycznym zatroskaniem nad białym, silnym, zdrowym, mężczyzną… rozumieniu m że to jedynagrupa społeczna której nie grozi „wykluczenie”…

        A propos… Zauważyłaś że słowem ” paternalistyczny” określasz zachowania charakterystyczne dla…kobiet?

        1. Jak wolisz,
          Dzięki użyciu języka nierównościowego nie tylko uoguliamy i otwieramy drogę nierównościowym praktykom i dyskryminacji.
          Pisałam już, język nie jest, i nie będzie neutralny nigdy,

          Zapytam wprost,aby sprawdzić jak to jest u Ciebie, czy zarzucasz mi, że stosując język równościowy posługuję się ideologią. wyrażam i promuję ideologię, jeśli tak, to jaką? Dobrze odczytałam intencję komentarza? Mówię o sobie, bo to ja napisałam post/ wpis. Sprawdzam, czy o to Ci chodzi.
          Co masz na myśli pisząc:
          „Reasumując nie język jest winny ale winne są osoby które przy jego pomocy chcą osiągnąć swoje cele”. Mógłbyś rozwinąć tę myśl, dziękuję.
          2. Nie zawężam rozumienia stereotypu.

          1. 1 – ale „dzięki” językowi „równościowemu” zakładamy ludziom kaganiec… Zresztą poruszyłaś tu ważna kwestie czy język był pierwotny czy wtórny do nasze świadomości – ewolucjoniści są skłonni twierdzić że coś takiego jak „stygmaty” czy „stereotypy” pojawiło się u naszych przodków na długo przed pojawieniem się języków w znanej nam formie. Badania na naczelnych zdają się to potwierdzać.

            2 – wręcz przeciwnie! Na pewno nie jesteś jedną z aktywistek, bo wtedy dawno byś mnie wybanowała z tego miejsca. natomiast chciałem Ci przekazać, iż pojęcia którymi się posługujesz występują też w publikacjach stricte społeczno politycznych.

            3 – „„Reasumując nie język jest winny ale winne są osoby które przy jego pomocy chcą osiągnąć swoje cele”. Mógłbyś rozwinąć tę myśl, dziękuję.” – znasz rok 1984 ?

            4 – zawężasz pojęcie stereotypu, skoro nie uznajesz podanych przeze mnie przykładów, a jeśli je uznasz to musisz tez przyznać że nie każdy stereotyp jest zły.

            1. I znowu się powtórz piszesz:
              1 – ale „dzięki” językowi „równościowemu” zakładamy ludziom kaganiec… Zresztą poruszyłaś tu ważna kwestie czy język był pierwotny czy wtórny do nasze świadomości – ewolucjoniści są skłonni twierdzić że coś takiego jak „stygmaty” czy „stereotypy” pojawiło się u naszych przodków na długo przed pojawieniem się języków w znanej nam formie. Badania na naczelnych zdają się to potwierdzać”. Ponieważ komentarz się rozrasta, to proszę Cię, jak już wcześniej, pewne kwestie były wyjaśnione, wróć do ponownej lektury.

              Kaganiec istnieje, ba, on jest, w ciągłym użyciu. Wystarczy przyjrzeć się, o czym już zresztą pisałam, dlaczego zmiana języka budzi opór/ sprzeciw. Czy kagańcem nazywasz to, że posłużę się jeszcze raz przykładem zamiast mówić inwalida (nieporadność życiowa, rehabilitacja, zależność) osoba niepełnosprawna (wybija się na pierwszy plan stan zdrowia/ zły, bo kto by chciał być „niepełnosprawny”, albo zrzec się sprawności)? I bezpłciowość, czyli cechę, którą widzę to stan zdrowia nie osobę, ale tożsamość, która spycha daną osobę w dół (jaki jest wizerunek osoby niepełnosprawnej w mediach? Zależna od innych, cierpiąca, walcząca ze swoim stanem zdrowia, prosząca o 1%, albo silna, dzielna, a co z tymi, którzy/ które się nie wpisują w ten stereotyp? Zresztą to następny temat rzeka, a jeszcze jednego nie skończyłyśmy/ nie skończyłyśmy).Pytam Ciebie, MaciejuMakro, czy zobaczenie człowieka i sytuacji w jakiej się znajduje sytuacji, wielu cech, jego/ jej tożsamości nazywasz kagańcem? Mówiąc kobieta z niepełnosprawnością mamy więcej informacji niż osoba niepełnosprawna,
              1 przykład:
              wiemy że to kobieta, nie mężczyzna,
              wiemy o jej stanie zdrowia
              nie mówimy, osoba niepełnosprawna, czyli niepełnosprawność (tożsamość która spycha na dół) rozlewa się i na osobę, czyli osoba też staje się niesprawna.
              2- język nie jest i nie był neutralny (patrz; stereotypy i uprzedzenia w języku, ukryte normy.
              4- już pisałam o stereotypach, proszę wróć do tego co zostało przeze mnie napisane.
              3- Proszę Cię, piszę to już po raz kolejny, odpowiedz mi na jedno pytanie, które powtarzam i nie zyskuję od Ciebie odpowiedzi: Czy uważasz, że ja, rozpowszechniając idee języka równościowego, coś promuje, (jeśli tak, to co?) Piszesz:”winne są osoby które przy jego pomocy chcą osiągnąć swoje cele”, które osoby i jakie cele, nazwij proszę. Nie odpowiadaj mi pytaniem na pytanie, i nie zmieniaj zakresu, nie zaczaj z tematu. Nazwij proszę, „które osoby są winne” i o jakie cele Ci chodzi. Rozumiem, że odpowiedź ta może być dla Ciebie trudna, zależy mi na jej uzyskaniu. Powielam pytanie, może nie dostrzegłeś go w natłoku,komentarzy. Pozdrawiam.

  3. Świetny wpis i bardzo potrzebny! Co do pozytywnych stereotypów, to one jak najbardziej istnieją. Mówiąc, że Niemcy są pracowici, Amerykanie pozytywnie nastawieni do świata wyrażamy właśnie pozytywne stereotypy 🙂

    1. Dziękuję bardzo za komentarz. Uważam, że o języku z tej perspektywy, mało (o wiele za mało się mówi), stąd ów wpis.
      Pozwól, że się odniosę do tak zwanych „pozytywnych” stereotypów. To bardzo często często popełniany błąd percepcyjny. Nie dość, że ma on wpływ na podtrzymanie/ utrzymanie i życie stereotypowych opinii, i wiarę w jego słuszność. Niepotrzebne i niebezpieczne uogólnienie. Oczywiście, mówiąc o konkretnej osobie, Herbert,, który jest Niemcem, może być porządny, a Sara, Amerykanka, pozytywnie nastawiona do świata. Czynienie uogólnienia (nawet jeśli dotyczą one „pozytywnych” pożądanych cech) nie pozwala nam dostrzec, że owa cecha (w tym przypadku: pracowitość i tzw. pozytywne nastawienie do świata) m jeśli w ogóle występuje u poszczególnych osób, w różnym stopniu. Po pierwsze. W danej grupie pomiędzy wartościami kulturowymi, a praktykami życiowymi jest przepaść, ale owo uogólnienie, które wynika z tzw. „pozytywnego” stereotypu nie pozwala dostrzec różnic indywidualnych. To tak jakby powiedzieć, że: osoby z niepełnosprawnościami są spokojne i refleksyjne”. Otóż, bywają takie, to zachowania, a osoba to osoba. (Za charakterem osoby odpowiada np kształt socjalizacji). Poza tym np utrwalanie takich przekonań, że: „Afrykanki są bardziej muzykalne” (od innych) wpływa np: w delegowaniu zadań, a priori bez decyzyjności, danej osoby, nie widzimy jej uzdolnień, chęci, etc. Tzw. „Pozytywne” stereotypy wpływa na błędne krzywdzące postrzeganie, w konsekwencji, na oczekiwania wysuwane wobec przedstawicielek/ przedstawicieli danych grup. To łańcuch. Można by wskazać bardzo wiele negatywnych konsekwencji.
      Dziękuję za komentarz, jest on wnoszący, pozwolił mi na uszczegółowienie tego, co napisałam powyżej.
      Oficjalnie witam na blogu. 🙂
      Nauka dot. stereotypów i uprzedzeń, jak każda dziedzina wiedzy jest rozwijana przez naukowczynie i naukowców, badaczki i badaczy. Tak jak każda z dziedzin, Jest wiele mitów, przestarzałych krzywdzących opinii.Opinii, które nadal przez pewne grupy, czy ludzi są podtrzymywane, choć są błędne.
      Do przeczytania,:)

  4. Właśnie zauważyłam ze zdumieniem, że wyczerpałyśmy możliwość pisania odpowiedzi w jednym drzewku! Nie napisałam, że śmiałaś się lub wyśmiewałaś kogoś 🙂 Zreflektowałam się po prostu, że pewnie swoim uporem Ciebie rozbawię, bo jestem w tym miejscu trudna do przekonania – co nie znaczy, że jest to niemożliwe. Używam „będziesz się śmiać”, albo „nie śmiej się ze mnie” w momentach, kiedy wiem, że sama do siebie zaczęłabym tracić cierpliwość, ale jeszcze nie wzbudzałabym złości. No dobra… poczekam 😉

    1. Szablon jest nie wpierający dyskusję, bo się rozjeżdża, dlatego też zagnieżdżone jest tylko sześć odpowiedzi, ale zawsze można zacząć nowy wątek.
      Wiem, że informacje, które podaje mogą być dla kogoś, np. dla Ciebie nowe. Nie rozbawisz mnie, pytania traktuje jako wnoszące i wspierające. Oczywiście są granice (np ubliżanie komuś, obrażanie, szydzenie. Nie, nie robisz tego. Piszę by podać przykład).
      Nie obawiaj się proszę także o to,że mogę się zniecierpliwić, albo złościć. Pamiętam, moje przygody z językiem, sposobami wyrażania, to,że niektóre ze stwierdzeń, były dla mnie nowe, niektóre budziły moje zdziwienie. Przy niektórych zakrzyknęłam, „a to tak właśnie””dokładnie to!” albo:”To stąd się bierze”. Do niektórych zmian mi było bliżej, a do niektórych dalej, ale przekonałam się, że nie tylko wprowadzenie ich jest konieczne, ale, że w ar t o. Warto to zrobić, dla s i e b ie. Pytaj zatem. Dyskutuj, dziel się doświadczeniem.

  5. Pozwolisz, że po kolei będę odnosiła się do tego co piszesz:
    „Ufff… muszę to sobie poukładać i przeczytać ponownie. Intrygujesz mnie swoimi argumentami i część z nich mi się podoba, do części mnie przekonałaś”.

    Tak to już jest, pewne kwestie nam zobaczyć jest łatwiej, np. z racji doświadczeń osobistych, dostępności, znajomości rzeczy etc
    Jednak nie ukrywam – co zapewne zauważyłaś – że nie jestem tak do końca za zmianami. Przekonałaś mnie na przykładach chociażby emigrant / ka, niepełnosprawny / a. Zgadzam się z sekretarz / sekretarka, czyli przykładzie, który obrazuje totalnie inny pułap stanowiska. Sprzątaczka / konserwator. Ale konserwator i… konserwator sztuki…? Czyli sprzątacza (?) się nie obniża w hierarchii, a wręcz podnosi mu rangę? Tu tak. Tu mnie przekonałaś, albo dałaś porządnie do myślenia.
    Tak jak zauważyłaś jest sprzątaczka (to słowo, jak i prostytutka, jako określenie zawodów, w odniesieniu do płci żeńskiej pojawiło się najwcześniej w języku. Jest zatem sprzątaczka i konserwator (sztuki) zauważ pierwsze ze stanowisk /zawód /jest o wiele mniej płatny niż drugi, jeśli powiemy konserwator to pierwsze co nam na myśl przychodzi to właśnie konserwator sztuki, (chyba, że mamy inne, osobiste doświadczenia), z reguły (niestety) kobiety dostają mniejsze wynagrodzenie od mężczyzn, chociaż są na tym samym stanowisku (z takim samym zakresem praw i obowiązków) jest też pilot, pilotka (czapka).

    „Jednak nazwy stanowisk czy funkcji publicznych bardziej mi pasują w formie męskiej i – tu pewnie się będziesz ze mnie śmiać, ale odbieram je nie jako pokazanie, ze to są męskie tylko tytuły niemające żeńskich odpowiedników – według mnie można rzecz postrzegać w sposób taki, iż kobiety stały się równe mężczyznom w tych kwestiach, czyli w stopniach naukowych, zawodach, funkcjach. I tak jak piszesz nie ma problemu, żeby dodać „pani” do profesor, sędzia, prezydent. Przy czym zauważ, ze jeśli dodamy „pan” dodatkowo uhonorujemy np. owego profesora, burmistrza, wójta itd. Hm… dajesz mi do myślenia dziewczynko! :)”

    Kobiety nie stały się równe mężczyznom, niestety.To znaczy z założenia są równe, ale nie przekłada się to na funkcjonowanie mechanizmów społecznych, tzn. nie są w taki sposób postrzegane. O dodawaniu słowa pan/i pisałaś, wspominałaś.
    Ja chciałabym zwrócić uwagę na inny aspekt. Mniejsze osłuchanie się z językiem (magister/ magistra, premier/ premierka) i asocjacje (praca wykonywana przez kobiety- mniej płatna- mniej wartościowa) to są powody tego, że język (słowa z tzw. żeńskimi końcówkami postrzegany jest jako śmieszny. Czy język czeski nie śmieszy/ł nas? A jeśli tak, dlaczego – nie byłyśmy/ byliśmy osłuchane. To tak pokrótce. Jeśli masz pytania, pisz śmiało. Kwestię śmiania się, wyjaśniłyśmy, więc nie będę się powtarzać.

    1. zauważcie jednak że dysonans w zwrotach sekretarz – sekretarka – to dysonans fałszywy, wynikły poniekąd z nowomowy PRLowskiej.
      Sekretarza miała np Szymborska…
      natomiast to co Wy szanowne Panie uznajecie pod pojęciem „sekretarz” oddawane być winno pojęciem „kanclerz”.

      1. Dysonans między sekretarzem, a sekretarką n i e jest fałszywy.
        Sekretarka to albo ta, co pełni rolę służebną wobec prezesa (w powszechnej świadomości: sekretarka prezesa), albo sekretarka jako urządzenie nagrywające (W zdaniu: Nie mogłaś odebrać telefonu nagrałam się na sekretarkę). Dlaczego Szymborska miała Sekretarza, bo… jak sama mówi „poważniej brzmi”. Zresztą sekretarz, nawet ten w PRL-u miał szerszy zakres władzy niż sekretarka. Znaczenia się wzmacniają.
        Więcej o języku, cóż, proszę bardzo:
        Jeśli idziemy tropem płci mam rozumieć, czy też przyglądamy się kwestiom rodzaju:

        W językach, jeśli przyjrzymy się strukturom, normom,sposobom w jaki on jest tworzony widać nierówny odniesienie do płci kobiecej niźli męskiej Niekorzystny( tak, to eufemizm) wizerunek kobiet w porównaniu do wizerunku mężczyzn, tym gorzej, że jest on zakorzeniony, zawarty na wielu poziomach języka nie tylko w konstruowaniu zasad gramatycznych, wspomnianym słowotwórstwie, ale także w leksyce, czy frazeologii. Zjawisko to opisane jest jako asymetria języka.
        To wszystko, odniesień do właśnie tych obszarów języka znajdziesz, we wpisie, nawet zaznaczyłam kolorami, by był bardziej przejrzysty w czytaniu. Co nie znaczy, że łatwo jest przyjąć nową wiedzę. Z powodów, o których już zresztą pisałam. (Odsyłam, jak zwykle. Do adekwatnych fragmentów).
        Co jeszcze można dodać, wiele. W języku polskim są trzy rodzaje męskie: dla przypomnienia męskoosobowy, męskożywotny (zwany też męskozwierzęcym) i męskonieżywotny, a rodzaj żeński — jeden. Cóż, to nie koniec.
        W jaki sposób tworzymy rzeczowniki w języku polskim?
        Nazwy rodzaju żeńskiego tworzy się od męskich, oczywiście są wyjątki, ale kropla w oceanie, po pierwsze, chociaż też jest ciekawa prawidłowość i reguła, ale żeby utrzymać przejrzystość wypowiedzi, nie będę mierzła wątków. Formy rodzaju męskiego uznawane są za podstawowe (a nie równoważne) uważa się je też za nienacechowane (to jest to dodawanie sobie prestiżu min), a żeńskie, odwrotnie nie dość, że wtórne to jeszcze nacechowane pejoratywnie. I to bardzo wcześnie bo już w szkole powszechnej uczmy się takiego postrzegania rzeczywistości. Otóż klasyfikując rodzaj żeński i , „nazwy istot odmiennej płci” wymieniane niejako na jednym wdechu versus kolejna kategoria: rodzaj męski.
        Dalej w jaki sposób tworzymy nazwy zawodu, wykonawców, mieszkańców itd.
        Dlaczego jest wiele luk leksykalnych? Ano dlatego, że preferowane są nazwy męskie? A dlaczego, bo jako męskie postrzegane są jako te, które niosą prestiż, wzmacniają, a nie obniżają pozycję (np. zawodową).
        Zostańmy przy lukach.
        Gdy mamy dwie informacje: po pierwsze:że występują, po wtóre: przyjrzyjmy się gdzie występują:
        Tam gdzie zawód/ pozycja społeczna, wiąże się z prestiżem,(np. ambasador)znów wracamy do kwestii uczestniczenia kobiet w życiu społęczno-ekonomicznym, pracy zawodowej i wynagrodzeń, i widoczności kobiet w społeczeństwie, ale … Owa widoczność dotyczy też innych cech, takich jak: kolor skóry, sprawność/ stan zdrowia, wiek…
        Dlaczego nie należy tworzyć form żeńskich przez mienianie formy męskiej i dodanie „–ka” (a no wiadomo, o pilocie i pilotce już pisałam takich przykładów jest na pęczki, więcej: ślusarz – ślusarka) znów mamy asymetrię, reguły języka nie są niewinne, język nie był nigdy neutralny. Powszechność i obowiązywanie nazw męskich tworzy przekonanie, iż ta właśnie płeć jest ważniejsza (a nazwa zawodu bardziej prestiżowa). Nie chodzi o zniesienie nazwy męskiej, ale o to by dwie formy, stały się społecznie równe (w znaczeniu i postrzeganiu). Prawda, że język to fascynujący temat. I jak wiele ujawnia, jeśli się mu przyjrzeć. 🙂

  6. Skoro zachęcasz… to piszę! 🙂 Ciekawi mnie bowiem jeszcze kilka kwestii. Wracając do poprzednich komentarzy, pomyślałam, że Cię sprowokuję (co nie było moim zamierzeniem i wyszło absolutnie bezwiednie) nazywając Cię dziewczynką. Jakoś tak jest, że w momencie, kiedy z daną osobą dobrze mi się rozmawia, lub lubię tę osobę, odruchowo w mniej oficjalnych kontaktach stosuję odwołanie się „dziewczynko”. Przy czym nigdy nie stosuję zwrotu „dziewczynki” do nawet do bardzo zaufanej i lubianej przeze mnie grupy kobiet. I teraz… Rozumiem, że to podświadome nacechowanie pejoratywne tego wyrazu w jego liczbie mnogiej? To moje pierwsze pytanie. Drugie jest takie, że zazwyczaj spotykam się z pozytywnym odbiorem. Nie używam sformułowań typu „laleczko”, „kochanie”, „skarbie” – co z kolei zdarza się niestety mojej szefowej – nie używam w stosunku do współpracowników żadnych innych zdrobnień wyrazowych, czasem (w przypadku tylko i wyłącznie stażystów) zdrobnię imię. Czy mówiąc np. „Dziewczynko! Wspaniale wywiązałaś się z tego zadania!” lub „Odpuść, nie przejmuj się, bo przecież i tak dzielna żeś jest dziewczynko!” obrażam te osoby lub daję do zrozumienia, że są młode = niezaradne? Zauważyłam, że panie po 50 -ce cieszą się z tego, stażystki również, zaś przedział 30 – 40 jest bardzo usatysfakcjonowany w momencie, kiedy „dziewczynko” zastąpię „kobieto”.
    Jeśli chodzi o język czeski – tak, śmieszy jego brzmienie w pierwszej chwili, ale to tak jak niemiecki lekko przeraża, francuski rozmarza itd. itp. A jeśli chodzi o język niemiecki mam namacalny dowód na to, że faktycznie akcent i brzmienie działają niepokojąco na tych, którzy zetkną się z nim po raz pierwszy. W ubiegłym roku moje dziecko jako element składowy drużyny było na turnieju międzynarodowym. Walczyli m.in. z chłopcami z Niemiec. Szli jak przysłowiowa burza. Do meczu z Niemcami. Nie przerażali ich chłopcy, nie przerażały ich ich rozmowy na boisku, ale nieruchomieli na okrzyki trenera drużyny niemieckiej. Każde schnell! raus!! schwerer!! fuhren!! sprawiało, ze nieruchomieli. Mecz oczywiście przegrali i kiedy mieli zagrać z kolejną drużyną z Niemiec, weszli na boisko jak struci. Nie było tego problemu w przypadku drużyn anglojęzycznych. W tym roku byli na jeszcze większym turnieju, gdzie spotkało się 209 drużyn z całej niemalże Europy. Z Czechami i Słowakami dogadywali się po swojemu i bawili się, z Niemcami i Francuzami grali w piłkę i też się dogadywali, Rosjanie, Holendrzy, Serbowie, Bośniacy nie stanowili zagadki i byli przyjaciółmi. Nie zauważyli, ze w większości mogą porozumiewać się językiem niemieckim… za każdym razem próbowali w ojczystym danej grupy chłopców, którzy z kolei dążyli do tego, aby mówić po polsku.
    Druga kwestia z mojego podwórka. Jest obecnie tendencja do przechodzenia na „ty”. Z szefostwem, sąsiadami, rodzicami dzieci z klasy / przedszkola / drużyny etc. Ja z tym bardzo uważam. W pracy nawet nie ze wszystkimi równymi mi stanowiskiem jestem na „ty”, w szkole z pojedynczymi rodzicami pozwoliłam sobie na to ustępstwo, sąsiedztwo usilnie zwraca się do mnie na „ty” ja zachowuję formę oznaczającą dystans. Czy przesadzam? Jednak mam wrażenie, że idąc z duchem czasów i rozwojem języka zaczynami tworzyć jedną wielką szczęśliwą grupę znajomych, w której ręka musi myć rękę i jakoś to będzie. Poza tym z Krysią rozmawia się o pierdołach, a z panią Krysią się rozmawia…
    Tak też zastanawiam się nad tym swoim uporem dotyczącym używania żeńskich form w przypadku nazw zawodów oraz tytułów naukowych czy funkcji społecznych i publicznych. I wydaje mi się, ze może podświadomie staję na przekór ruchom feministycznym. Nie mam zarzutów bynajmniej do idei feministycznej, ale niestety to, co media pokazują czasami męczy mnie i patrząc na obraz pochodów feministek serwowany przez media, staję się anty. Może to dobry trop?…

    1. Agnieszko:
      Sprawdź proszę, czy zgodnie z Twoją intencją zrozumiałam pytanie?: Czy zwrot „dziewczynko/ dziewczynki” jest nacechowany? Tak, jest. Jeśli zwracamy się do kobiet. I w sytuacjach zawodowych. (Widzisz, ile trzeba wziąć pod uwagę czynników, coraz to więcej się dostrzega, nowa sytuacja). To tak jak na konferencjach naukowych mówi się: teraz wystąpi pan mgr Wojciech, a do kobiety: teraz pani Kasia przedstawi nam zagadnienie, (oczywiście nie wszystkie osoby tak mówią, krzywdzącym uogólnieniem było by wrzucać wszystkie osoby do jednego wora). Do osób z niepełnosprawnościami, czy to fizycznymi, czy intelektualnymi osoby bardzo często zwracają się po imieniu, nawet gdy są one dorosłe, albo starsze. Sytuacja/ sytuacje, którą/które przywołałaś jest z tego samego repertuaru zachowań.
      Zapytałaś:
      Czy mówiąc np. „Dziewczynko! Wspaniale wywiązałaś się z tego zadania!” lub „Odpuść, nie przejmuj się, bo przecież i tak dzielna żeś jest dziewczynko!” obrażam te osoby lub daję do zrozumienia, że są młode = niezaradne?
      Odpowiadam:
      Tak, niezaradne = niekompetentne. Pamiętasz dziewczynkę z zapałkami? Wiele znaczeń pejoratywnych kryje się w sformułowaniu dziewczynki .O dzielnej dziewczynce też można wiele napisać. Wyrażenie nacechowane jest i w liczbie pojedynczej i mnogiej. Oczywiście nie mówimy tu o sytuacji gdy zwracamy uwagę na płeć: Oto jest Kasia, Kasia jest dziewczynką.
      Piszesz: „Drugie jest takie, że zazwyczaj spotykam się z pozytywnym odbiorem”. Wrócę do tego aspektu. „Skarbie” to to z tej samej półki co „dziewczynko”.
      Piszesz:
      Zauważyłam, że panie po 50 -ce cieszą się z tego, stażystki również, zaś przedział 30 – 40 jest bardzo usatysfakcjonowany w momencie, kiedy „dziewczynko” zastąpię „kobieto”.
      I tak, ja bym przyjrzała się rodzajem stosunków zawodowych jakie Was łączą, w przeważającej większości/ jeśli nie zawsze jest tak, że kobiety będące niżej (albo czujące się niepewnie na swym stanowisku, bo np zmieniły otocznie, albo nie wiedzą, że mogą zareagować,powiedzieć: nie nazywaj mnie tak, nie lubię tego. I przy tym czuć się bezpiecznie w pracy. Mogą czuć, że coś jest nie tak, ale co, może wcześniej ktoś im powiedział: „Przecież jesteś przeczulona, ja tak z dobrego serducha mówię Ci, dziewczynko” to bardzo częsty argument używany: Jesteś przewrażliwiona”, może być wiele przyczyn. Np do osób starszych i do kobiet i do mężczyzn w szpitalach używa się bardzo często zdrobnień, infantylizacji, mówi głośniej, bardziej artykułuje, o tym już pisałam— pozwolisz, że nie będę powtarzać, żeby nie pomieszać wątków). Jest jeszcze jeden ważny aspekt, to że nie zareagują werbalnie/ głośno nie wyrażą sprzeciwu/ co nie znaczy wcale, że nie zauważą słowa dziewczynko, i nie poczują się zlekceważone. Kobiety w wieku 30-40 mają bardziej ugruntowaną pozycję zawodową, są postrzegane jako bardziej śmiałe odważne, i takie zachowania są świadomie bądź nieświadomie wspierane przez otoczenie, co powoduje, że mają one większą śmiałość w werbalizowaniu sprzeciwu, a jaki obraz (społecznie) kobiety 50 letniej? Proszę przyjrzyj się reklamom, (w tv chociażby) to na nas także oddziałuje. Stażystka/ Stażysta też raczej nie zwróci Ci uwagi, prędzej zrobi to mężczyzna, niż kobieta.

      Piszesz, że:”Jeśli chodzi o język czeski – tak, śmieszy jego brzmienie w pierwszej chwili” tak też jest z językiem równościowym, z tą różnicą, że z czeskim nikt nie walczy, a język równościowy, ponieważ buduje bardziej sprawiedliwy świat, przyczynia się do falsyfikacji, zobaczenia stereotypów, ukrytych norm, budzi opór, zaprzeczenie, chęć walki, etc. Stawia pytania, o to, kim ja jestem w komunikacji, co wybieram, dyskryminuję? Pojawia się nie tylko wiedza, która jest trudna, wymaga nowego usytuowania się, nagle widzimy i czujemy więcej, pojawiają się pytania i pytania, i pytania, i coraz to nowe, pytania, do siebie, do świata, do rzeczywistości, o to jak budować bardziej dostępną, włączającą, nie dyskryminującą, ale pozwala nie tylko to co nowe/ niewygodne, jak nowe buty, ale to co wnoszące wspierające, wkład osób, które były dotychczas marginalizowane spychane, spostrzegane w sposób jednowymiarowy. Zmienia się delegowanie zadań, dostrzeganie komptenencji, nie tylko tych stereotypowych. (Bo co jeśli Afroamerykanin nie lubi muzyki, a się mu narzuca, żeby zagrał, zaśpiewał, zatańczył- np przy organizowaniu jakiegoś wydarzenia)?
      Odniosę się do tej sytuacji co wspomniałaś:
      A jeśli chodzi o język niemiecki mam namacalny dowód na to, że faktycznie akcent i brzmienie działają niepokojąco na tych, którzy zetkną się z nim po raz pierwszy.
      To nie akcent, i brzmienie działają niepokojąco. Nie byłam z tymi chłopcami, więc nie spytam ich o zdanie, nie omówię tej sytuacji, tak jak mówiłam do Ciebie MaciejMako, opisywałeś mi zachowanie chłopaka z niepełnosprawnością. Tak więc mogę napisać odnośnie tej sytuacji, którą opisujesz Agnieszko, że to stopione z tą sytuacją skojarzenia są uruchomione mogą być różnego typu, trzeba by było się im przyjrzeć, analogicznie osoba starsza osiemdziesięcioletnia, która ma doświadczenie wolny, albo wiele się mówiło, albo nasiąknęła przekazami o II WŚ, na dżwięk schnell! raus!! schwerer!! uruchamiane są wspomnienia, albo obrazy obozu, nawet gdy się nie miało takich doświadczeń. Jak było w tym przypadku, musiałabym być, żeby sprawdzić.
      Zauważyłaś, że mówiąc o językach napisałaś:niemiecki przeraża? Jakie budzi w Tobie skojarzenia? A francuski? Dlaczego rozmarza? Możesz odpowiedzieć sobie na to pytanie.

      Nie, nie przesadzasz, z tym nie zwracaniem się do kogoś na Ty, możesz, wiem, że wiesz, że możesz, powiedzieć, że sobie tego nie życzysz.Tak forma „Pan/Pani” buduje dystans, czy przestrzeń–jak sama zauważyłaś.
      Odnośnie feminizmu. Nie muszę popierać ruchu feministycznego (który jest zróżnicowany w swych prądach tylko z zewnątrz wygląda jak jednolity, to odnosi się do każdej stereotypizowanej grupy) by wcielać w życie zasady języka równościowego, albo/ i nie ze wszystkie postulaty mogą być Ci bliskie. Wiele grup jest ukazanych stereotypowo np osoby z niepełnosprawnościami, osoby o innym kolorze skóry,poglądach etc. Ale to może być jeden z powodów. Niemniej jeśli to Ci przyszło na myśl… Warto się temu przyjrzeć głębiej, być przy sobie, poobserwować, co budzi mój opór? Dlaczego tak się dzieje? Gdzie jest tego źródło?
      Trzymam kciuki!
      Jeśli czujesz potrzebę by o coś dopytać, coś dojaśnić, pytaj. Pisz. 🙂

  7. Nie zauważyli, ze w większości mogą porozumiewać się językiem niemieckim… za każdym razem próbowali w ojczystym danej grupy chłopców, którzy z kolei dążyli do tego, aby mówić po polsku.
    …. oczywiście w większości mogli porozumiewać się językiem angielskim…

  8. Powiedzmy, że o tym samym 🙂
    Jeżeli założymy że podziały tworzy człowiek, który później w nie wierzy. To język w ogóle nie ma znaczenia. Dzisiaj winisz brak żeńskich „końcówek”, jutro ich ironiczne urzywanie a pojutrze coś innego. Jeżeli ktoś ma problem z kobietami, niepełnosprawnymi, kolorowymi to jest on w jego głowie i zawsze znajdzie sposob żeby to okazać bez względu na formę poprawności politycznej jaką mu narzucisz.
    Myślę że Ty również skupiasz się na powierzchownym postrzeganiu problemu a nie jego głębi. Problemem jest brak szacunku a nie „końcówki”.
    Napiszę na przykład tak: murzyn nie jest dla mnie określeniem pejoratywnym, a pedal nie ma dla mnie nic wspólnego z orientacja seksualna. Niby juz wiesz jaka jest głębią ale dalej będziesz zwracać uwagę na powierzchowność – dalej będzie Cię razić słowo murzyn z mojej strony.

    1. Jak już przeczytałeś nazwijmy to „wpis główny” to polecam i komentarze, nie tylko do tego wpisu, tam padają argumenty, o tym, o czym piszesz.
      Napisałam, że chodzi mi nie tylko o używanie żeńskich końcówek. Tak więc używanie form żeńskich to tylko jedna z części. Bardzo istotnych, ale części.
      Tak człowiek tworzy podziały, i w nie wierzy. Nie pisz mi proszę co będzie jutro, a co pojutrze, tego nie ma, odnieś się proszę do sytuacji, która ma miejsce teraz. Stereotypy i uprzedzenia żyją w języku, są przezeń podtrzymywane.”Forma poprawności”, jak o tym piszesz jest już narzucona. Język nie równościowy to jeden z mechanizmów utrzymania nierównościowych stosunków. Język to nie tylko powierzchowność. Jego sposób używania aktywuje konkretne pola w mózgu, konkretne skojarzenia, i konkretne zachowania, i o ten łańcuch chodzi. Takie słowa jak „Murzyn”, „Cygnan” „Pedał” na stałe wpisały się w słownik kulturowy i mają pejoratywny wydźwięk, eufemizując. „Murzyn zrobił swoje Murzyn może odejść”,”Cygan” to ocyganić, czyli kłamać, ale istnieje też wiele przysłów, niektóre z nich cytowałam.

  9. Oj nie mecz mnie jeszcze komentarzami :)wpis to i tak dużo tekstu jak na mnie 🙂
    „Język nie równościowy to jeden z mechanizmów utrzymania nierównościowych stosunków.” Jeśli dobrze Cię zrozumiałem tak można jednym zdaniem streścić ten wpis.
    Tylko że to nie język jest nierownosciowy tylko jego interpretacja. A ta już zależy od nas. Kiedyś słowo kobieta było słowem obraźliwym, dzisiaj Tobie nie pasuje końcówka jutro ją stwierdze że nie można mówić facet. I tak w kółeczko 🙂
    Rozumiesz co chce powiedzieć?

    1. NIe, nie rozumiem, nie jest to dla mnie jasne, a nie chciałabym dokonać nadinterpretacji, a więc proszę dojaśnji mi, Słowo kobieta nie jest obraźliwe, jako takie odnosi się do płci, ale takie słowa jak „inwalida, murzyn, cygnan” już tak. Proszę, napisz mi jak mam z Tobą podjąć dyskusję, skoro czytanie wpisu/ komentarzy jest dla Ciebie męczące. Oczywiście, rozumiem, że mogą być to dla Ciebie trudne w odbiorze treści —ale jak mamy dyskutować?

      1. Oj wyczuwam negatywne emocje 🙂
        Czas kończyć rozmowę znaczy się 🙂
        Skoro ja piszę że KIEDYŚ słowo kobieta BYŁO obraźliwe a Ty mi odpowiadasz ze wcale NIE JEST to:
        „jak mam z Tobą podjąć dyskusję, skoro czytanie wpisu/ komentarzy jest dla Ciebie męczące. Oczywiście, rozumiem, że mogą być to dla Ciebie trudne w odbiorze treści —ale jak mamy dyskutować?”
        Ja mam swoje przemyślenia, Ty swoje i niech tak zostanie, co by nie psuć atmosfery 🙂
        Pozdrawiam.

        1. Hmm,
          Po pierwsze nie ma negatywnych emocji, tylko sposoby ich wyrażania mogą/ są w niektórych przypadkach negatywne.
          Powtarzam to na tym blogu od pewnego czasu— choć mogło Ci umknąć, tak jak mi umknęło Twoje „kiedyś”.
          Tak, przeczytałam błędnie, dziękuję za zwrócenie uwagi. Przyjmuję, dobrze, że powtórzyłeś. Tym bardziej bym chciała byś rozwinął wątek, proszę Cię przeczytaj jednak to, co zostało wcześniej napisane, bo może odpowiedź na Twoje [ewentualne] pytania już jest[?]

          A czy rzeczowe rozmawianie, o faktach, jest „psuciem atmosfery” jak to nazwałeś? Pytam, sprawdzam jak to jest w Twoim rozumieniu, czy wolisz przyjąć punkt widzenia: „jeśli się zgadzamy to się komplementujemy, a o trudnych sprawach nie rozmawiamy,bo będziemy –jak to nazwałeś— psuć atmosferę”? Nie oceniam, też tak można postąpić. Pozdrawiam również.

          1. „Po pierwsze nie ma negatywnych emocji, tylko sposoby ich wyrażania mogą/ są w niektórych przypadkach negatywne.”
            Mogło mi umknąć, ale mogę również się z tym nie zgadzać przez co pomijac. Czy nie mogę?
            Jeżeli ją mówię A Ty mówisz B na co ja mówię A a Ty odpowiadsz B to to nie jest rzeczowe. Przeczytaj swój wpis i komentarze. Piszesz mi to samo tylko innymi słowami. Wiem co chcesz powiedzieć. Tylko mam inne zdanie. Które jeśli chcesz poznać musisz jeszcze raz przeczytać to co napisałem. Nie na wariata i ze zrozumieniem 🙂
            Chociaż przypuszczam, że doskonale wiesz co chce powiedzieć, tylko ciężko Ci zaakceptować inne zdanie.
            Dlatego napisałem że nasza rozmowa to takie odbijanie pileczki. A ta po pewnym czasie irytuje 🙂 stąd „negatywne sposoby wyrażania” 🙂
            Buzka :*

            1. ad vocem emocji mogło Ci umknąć, nie przeczę. Ludzka rzecz.
              Dlatego też powtórzyłam. I za tym powtórzeniem nic się nie kryje.

              Reszta Twojego wpisu jest oceną, postaw się w mojej sytuacji:
              Czy gdybym nie chciała zrozumieć tego, co piszesz, dopytywałabym Cię, o to co masz na myśli?
              Dopytuję, bo nie jest dla mnie jasne co chcesz powiedzieć, wyrazić. Weź pod uwagę fakt, że nie rozmawiamy twarzą w twarz, a to niesie ze sobą dodatkowe utrudnienia. Mam nadzieję, że tym samym rozwiałam Twoje przypuszczenie, piszesz: „Chociaż przypuszczam, że doskonale wiesz co chce powiedzieć, tylko ciężko Ci zaakceptować inne zdanie”. .Dlatego jeszcze raz proszę, o to byś je rozwinął, może przeformułował, powiedział innymi słowami, tak by było mi łatwiej podążyć za Twoją intencją, i tak jak chcesz, by Cię zrozumieć. Wtedy będzie mi łatwiej się do tego odnieść.
              Nie wiem też, z czym konkretnie się nie zgadzasz, może podaj przykład będzie mi łatwiej?

            2. Uważam że język nierownosciowy nie jest przyczyną a skutkiem.
              Nie potrafię prościej 🙂 za prosty jestem 🙂 nie mecz mnie już 🙂

              1. Ok nie będę Cię męczyć, chociaż ciekawa jestem dalszego ciągu. Mówisz bardzo ogólnie i tej wypowiedzi można przypisać wszystko.
                Tutaj spokojnie można wypowiadać swoje zdanie, (oczywiście w ramach netykiety) 🙂

  10. Zauważ że wyrażenie „baba z brodą” skutecznie niweluje twoje argumenty jakoby to mężczyźni byli punktem odniesienia w języku…

    1. ależ nie niweluje.
      Po pierwsze: widzę to szerzej (arguementy zostały już przytoczone, choć możesz do nich wrócić. Pozwól, że nie będę robić operacji kopiuj- wklej).
      Odnosząc się do wyrażenie „baba z brodą”
      a) nie chodzi tu o brodę jako część dolną twarzy, ale o zarost. Zarost noszą mężczyźni, a więc znowu mamy odniesienie do mężczyzn. Tak samo jak normą jest: podjąć męską decyzję- to co nie można podjąć kobiecej decyzji, jest wyrażenie kobieca logika, ale jako deprymujące,w odniesieniu do czegoś nielogicznego etc.
      Pozdrawiam, dobrego dnia.

      1. Wybacz ale to już parwnoja…
        Ponieważ zarost na twarzy to męska rzecz… (pomijam przypadki kobiet z wysokim poziomem testosteronu), to zakładam że tak samo skomentujesz kobietynw spodniach?

        1. Bardzo emocjonalnie podchodzisz do sprawy, rozumiem to.
          Jak podaję Ci rzeczowy argument, bo w taki sposób pojmuję dyskusję, nie odnosisz się doń, tak jak na powyższym przykładzie, odnosisz się ad personam, emocjonalnie, pisząc: „Wybacz ale to już parwnoja…”. Szkoda.
          PS. Naprawdę chcesz mojego wybaczenia? 🙂
          Kobiety w spodniach, przemiany modowe to bardzo ciekawy temat, na początku kobiety miały zakaz chodzenia w spodniach, a zaczęły wygodniej się ubierać gdy wywalczyły prawo pracy w fabrykach, (chłopcy, mężczyźni poszli walczyć na front).
          Kobiety z wysokim poziomem testosteronu nie zawsze posiadają zarost, choć i tak bywa na zasadzie wyjątku.

  11. Świetny tekst. Cieszę się, że nie tylko mnie ten temat interesuje. Jeśli chodzi o historię z chirurgiem to muszę się przyznać, że kiedy po raz pierwszy ją usłyszałam miałam dłuższą chwilę zawahania, i o czymś to świadczy. Pozdrawiam

    1. Dziękuję. Ja też miałam chwilę zwątpienia jak po raz pierwszy usłyszałam historię o chirurgu.
      Dla mnie osobiście, język równościowy to nie tylko kwestia tzw. „żeńskich końcówek” (ciekawe, że nie mówi się o męskich końcówkach— ale tak jest zawsze z normą powszechnie stosowaną i uznawaną za obowiązującą). Do napisania tekstu skłoniły mnie komentarze pod postami (tak jak np. tutaj: http://wp.me/p59KuC-qL ) również pozdrawiam, i witam na blogu! 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s