127.Przykład(y) i przekład(y).Filozofia smaku czy(li) smakowanie wyobraźni.

[Wielki Odktywco Wyobraźni wiersz Ewy Lipskiej w interpretacji Grzegorza Turnaua, z roku 1993 zamieszczony na płycie Pod światło, Pomaton EMI].

Można odnieść wrażenie, że wyobraźnia nigdy nie jest na miejscu, swoim miejscu. I nie chodzi (sic!)tu o wdrukowany nomadyczny nakaz istnienia, ale o groźnie brzmiące rozkazy i deliberacje: Co ty sobie wyobrażasz, albo wprost: Nie wyobrażaj sobie! Albo:  Nie masz za grosz wyobraźni!  (nie ważne, czy wypowiedziano ten sąd przed czy po denominacji). Przez delikatność nie wpominawszy o słowach Alberta atrakcyjnie (no bo niby jak inaczej) wiodące na pokuszenie Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Wrażenia owe trzeba odnieść  nie do rzeczywistości (choć w kontekście dyskusji i zestawienia może okazać się to jak pasujące pięść do oka)  wyobraźenia  te (i tamte zresztą też) odnieść trzeba na miejsce. Wyobraźnia podopowiada (bo tylko szept jej przystoi, czy ktoś słyszał krzyk wyobraźni?) Ba, czy ktoś sobie go zwizualizował, wyobraził? Niczym suflerka rozumu podpowiada nam kwestie, wzdłuża cienie, podnosi dźwięki, koloruje obrazy, przemieszcza rzeczy, zdania buduje złożone. I jedyne co można podać to przykłady. Znaki graficzne geografii zamyślenia, albo zmyślenia. Póścić wodzę fantazji, a może trzymać jak osoba surfująca, podążać za nią, dać się (u/za)prowadzić. Wobraźnia to siostra, bynajmniej nie miłosierdzia, jej rodzeństwem jest Odwaga, Śmiałość i Ryzyko. Jest matką inicjacji, intuicji i interpunkcji.

***

Na obrazach atorstwa Klimta wiele rzeczy nam dopowiada, no może wyjąwszy Austryjacką Mona Lisę ale przecież reguła potwierdzona jest przez istnienie (i trwanie) wyjątków. Podążywszy za geometrycznym pięknem innych dzieł tego malarza. Złota Dama obrazowi nadano drugie imię, aby stało się pierwszym by zacimnić, zamazać historię związaną z anszlusem Austii. Historia społeczna wpleciona jest w losy ludzi, ich indywidualne, krótkie żywoty nie święte.

Obrazy i obrazy.

Gustav Klimt  [Źródło zdjęcia].
Złota Adela Gustava Klimta, czyli sportretowana Adele Bloch -Bauer I
[Źródło zdjęcia].

 Uwiecziona na nim córka bankiera,  żona  fabrykanta cukru persony wpływowej i poważanej. Płótno tak jak życie Adeli jest pełne przepychu, bogactwa i gwaru. Nie tylko dlatego, że posiadała ona (wraz z Ferdynandem) kamienice w centrum Wiednia, na szlaku muzeów, blisko opery, nie tylko dlatego, że prowadziła, jak to było w zwyczaju otwarty salon, i bywali u niej najznamienitsi z najznamienitszych (Alma Mahler ze swoim mężem, Gustavem). Nie tylko dlatego, że jest pięknie znikającą panną…(Młodą jeszcze i piękną prędko). Ten obraz, w którego oglądaniu uczesniczymy, zdaje się pożerać przepychem Adele. Przeżuwać ją swoimi żółtymi, złotymi zębami. Choć ząb czasu nie pozwolił jej zniknąć, a i urody nie nadgryzł.

Powstały dwa portrety Adeli (Złota Adela nazwany tak ze względu nazastosowane materiały). I drugi, ktory powstał kilka lat wcześniej (Judyta z głową Holofernesa). Komentarz Historii Starożytnej przebija przez dwa wspomniane obrazy. Erotyzm mieszczańsko ujarzmiony, ale jednak obecny. Nie można ostentacyjnie, w strasznych mieszkaniach mieszczańskich (nawet tych obrzydliwie zamorznych)…

Czy Klimt, birbant,bawidamek (przy skrytości intencji i ukierunkowania na sztukę i tworzenie), miał romans z Adelą, no cóż, nie wiadomo, ale… to są domysły zawieszone, nie potwierdzone, ale i takie, którym się… Nie zaprzecza. Tego już się nigdy nie dowiemy, choć żywić i podkarmiać można nadzieję, nadzieję, która jak wiadomo umiera ostatnia. A wiadomo, że ostatni gasi światło. Choć Tuwim nakazał od światłości trzymać się z daleka… Nawet tego elekrycznego takie miał ego. (I poczucie humoru). By nie wprawiać zacnego towarzystwa mieszczańskiego w konsternacje, by obraza jak zaraza nie wybuchła, by nie kąsać ręki, która dała nie tylko napiwek ale i dietę, by ta dieta nie była ascetyczna, trzeba było pewne fakty przed światem ukryć (a z romansami Klimt nie lubił się skrywać, on  lubił nie tylko w alkowach sekretnych bywać).

Portretowana zmarła. I to nie było by nic dziwnego, bo obraz wiekowy, a i każda osoba, choćby najbardziej majętna, urodziwa i wpływowa rozstaje się z życiem, lecz piękna Adele zmarła  Nagle. W wieku czterdziestu trzech lat. (W wyniku zpalenia opon mózgowych), w swoim testamencie  postanowila, że chce by obrazy Klimta będąca w posiadaniu rodziny miały zostać publicznie dostępne). Czy to była jej przepustka do nieśmiertelności? Zapewne tak. Mimo tego, że poraz kolejny wtrąciła się Historia, wszystko skomplikowała, pogmatwała co skutkowało procesami sądowymi na przełomie wieków. Niemniej jednak portretowaną nie pochłoneły mroki dziejów.

Piszę o tym obrazie dlatego, że dla mnie to jeden z bardzo dosłownych obrazów Gustawa. Takich, na których trzeba szukać przestrzeni. Oczywiście, (i oczy wiszą, a co ma wisieć nie utonie, za dużo tu złota i srebra, natłoku kosztowności). Chociaż i w takich warunkach można szukać i zgubić, zgubić  i znaleźć zapytana i niepewności (czy ułożenie dłoni to poza erotyczna? A może speytny wybieg by móc ukryć deformacje rąk? A może jedno nie przeczy drugiemu?). Można odnaleźć nawiązania nie tylko do bogactwa (przecież obraz był zamówiony), ale także do tradycji złotniczych i artystycznych rodu. Dla mnie, choć cenię Malarstwo austryjackiego symbolisty to ten jest zbyt przesycony, zbyt wiele tu natłoku. I zagubienia (cóż za kontrast między tłem, a twarzą Adele). A  może to obraz-podróż. Podróż w przeszłość (Ojciec malarza był złotnikiem i grawerem)… Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami. Czy wobec Sztuki nie jesteśmy pozostawieni sami? Sztuka, także w swojej wieloznaczeniowości i wieloznaczności pozostaje pojedyńcza, chociaż wieloznaczeniowość ma wpisaną w naturę. Toczono bój (i to nie jeden) były sądy i sądy były obelgi i obrazy, i rendgenowskie forografie też były, i podania, i świadkowie i świadkinie, wiadomo, wszystko minie,  i burze i sądy i oglądy i podglądy, a piękno jak mawiał Picasso trwać będzie wiecznie.

Wszak ono ukryte jest w oku osoby patrzącej.

Gdzie podziało się spojrzenie?

Torso di Ikaro Igor Mitoraj [Źródło zdjęcia].
Torso di Ikaro Igor Mitoraj
[Źródło zdjęcia].

Głownym tematem cało rozpiętym  w sztuce Igora Mitoraja jest ciało, a raczej cielesność i wychodzenie poza nią. Nie tylko ta rzeźba, ale i twórczość rozumiana sensu largo, silnie nawołuje do tego co proponowała   Camile Claudel. Każda z tych stworzona przez Mitoraja zadaje pytania temu co (s)poza, i wychodząca poza to, co materialne. Nie tylko symbolicznie. Spójrzmy na Torso di Ikaro. Mitoraj mówił o tym, że nigdy nie robił szkiców, projektów na słucho, ołówkiem, na papierze, że czekał aż w palcach materia wzbierze. Szuka(ł), i rźeżbi(ł). Odwołuje się do tego co antyczne, i tego co prawdawne. Tego co trwa bez rzadnych komentarzy i przypisów. Czym jest wyobraźnia? Jest rodzajem spojrzenia. Widzenia i spostrzegania. I dla mnie w tych trzech aspektach się zamyka i otwiera i wzrasta. Nie potrzeba więcej mówić nic, tylko milczeć. Milczeć tak, jak czyni się to podczas czytania wiersza.

Klimt też zerwał z konwenansem akademickim (tworząc Secesję), ten zamknięty w sobie człowiek wyrażał się przede wszystkim w malarstwie, chciał by tak było, ale i  przybierał maski, wdawał w romanse, bywał. Jego podróże przeczytać można na obrazach (egipskie odniesienie w portrecie Adeli,ale także antyczne wczesne obrazy). Człowiek Oksymoron. Mieszał farby np. z gumą arabską i miodem, nie tylko ze złotem i srebrem. Jak to ma miejsce w portecie zbiorowym publiczności Burgtheater. Zwróćmy proszę uwagę na miejca wolne. Na to co kryje się w czerni balkonów… Śmierć ojca, brata i kolegi, w krótkim czasie jak i nowe postulaty wobec Sztuki jako wyrazu subiektywnego spojrzenia i utrwalenia go.

Artysta przy pracy Artist at work (1884) G.Seurat [Źródło zdjęcia].
Artysta przy pracy Artist at work (1884) G.Seurat [Źródło zdjęcia].

Georges Seurat Wcześnie zainteresował się sztuką, już jako mały chłopiec wolał podróże do Luwru niż kopanie szmacianej piłki i rówieśnikami. Wyrósł ze sztuki klasycznej, choć niepojmowanej akademicko. Pobierał lekcje rysunku od piętnastego roku życia. Tak jak Klimt i mu podobni kopiował starych mistrzów dzieła ucząc się i chłonąc (taka była praktyka) i tak jak i on pasjonował się tym, co mieściło się poza kanonem. Chociaż ubierał się jak notariusz, bardzo konserwatywny w gestach, schowany. Szkicował. Czrnymi kredkami, twardymi, potrosze tłustymi, mając do dyspozycji aksamitną kreskę. Czerń nasyconą. Nie tworzył z pojedyńczych linii, a na zasadzie kontrastów, światła i cienia. Janości i czerni. Formy w formach na tle form. Szukał siebie. Skutecznie. Znalazł. Relacje. To określenie fundamentów jego sztuki. Rysował na  różnych meteriałach płycie pilśniowej (nie sposób uzyskać tu linii prostej). Z tego zrodzona jest wyobraźnia. Od podszewki. I choć zachował się jeden portret Georges a on sam zmarł bardzo młodo to jego obrazy rozpisane są na wiele głosów.

Georges_Seurat_-_Un_dimanche_après-midi_à_l'Île_de_la_Grande_Jatte
Georges_Seurat Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte [źródło zdjęcia].

Tworzył w pracowni nawet sceny plenerowe. Barwy mieszały się w ludzkim oku, a nie na palecie, stąd też intensywność barw wzmocnione także stosowaniem barw podstawowych, które odbijają najwięcej światła.   Skrupulanie stawiał kropki, a pomiędzy nie, znów kolejne. Tak próbował uchwycić namysł i uwiecznić indywidualne podejście do sztuki, organiczne. Znów formy, w formach na tle form, choć na innym, biologicznym, poziomie. Sztuka jest podzbiorem nauki. Tak uważał, i to podejście ucieleśniał. Geometria i harmonia, harmonia i piękno piękno i namysł. Smak filozofii i filozofia smaku.

Organizacja wyobraźni. Sytuacją, która doskonale to obrazuje jest spotkanie artysty i odbiorcy np podczas koncertu. Z jednej strony to intelektualne zaplecze, wzrastanie w wiedzy, z drugiej pewna doza swobody. Z trzeciej środki stylistyczne dla muzyki to kontrapunkt i cisza. Cisza, jest niedoceniana, spychana na margines, do przypisów, upychane gdzieś w partyturach codzienności, a to od niej zaczyna, rodzi i umiera muzyka. To nie jest przenośnia, przynajmniej nie tylko, można ją zeskrobać. Ale co wtedy zostanie, ciągły dźwięk. A czy natężenie dźwięku nie jest domieszką ciszy. W jaki sposób indentyfikujemy początek utworu? Czy cisza, nie jest także momentem wytchnienia (westchnienie język francuski ma więcej słów na określenie pauz niż polski) i westchnienia zarówno wykonawczyni i odbiorców. Czy koncert nie jest sytuacją współtworzoną zarówno przez jednych jak i drugich? I nie jest to frazes. A jeśli bywa to źle to świadczy o Muzyce. Cisza to rodzaj narracji. Nie tylko przyprawa dla dźwięków, ale podstawowy jej składnik. Nie chodzi o to by traktować ją nabożnie, z dystansem i dalekim podziwem, ale by zdać sobie sprawę z jej konieczności.

Rilke napisał (O, życie, życie, dziwny czasie/Ze sprzeczności w sprzeczność sięgający) o tym pożyczonej, wykradzionej chwili tewającej mgnienie, godzącej w istnieniu sprzeczoności wiele (i o wiele wiele więcej). Oksymoron w stanie gęstym, częstym i czystym. Nic darowane, wszystko pożyczone, pisała Noblistka… Życzyć nam przystało tylko rozwijać, odżywiać, pielęgnować wyobraźnię nie tylko szukać, ale i znajdować, nie tylko znajdować, ale i gubić, nie tylko głubić, ale i doświadczać, nie tylko doświadczać, ale i świadczyć, nie tylko świadczyć, ale i … Wszak…

...Wyobraźnia to precyzja dekikatności ucho umysłu i faktura smaku.

6 myśli na temat “127.Przykład(y) i przekład(y).Filozofia smaku czy(li) smakowanie wyobraźni.

  1. Jest również takie powiedzenie, „człowiek bez wyobraźni”. Kiedy świat realny nie jest dla nas przyjazny, sięgamy do wyobraźni. Pamiętam z dzieciństwa książkę „Ania z Zielonego Wzgórza”, gdzie świat bohaterki pochodził z wyobraźni i pomagał w trudnych chwilach. Każdy człowiek wyobraża sobie lepszy świat i to jest fantastyczne, że mamy możliwość stworzenia sobie świata przez nas wyobrażonego. Pozdrawiam.

    1. Witaj na blogu. oczywiście „Ania” to flagowy przykład. Dziecięca literatura aż kipi od nakazu wyobraźni, a Dzieci z Bullerbyn, albo Alicja w Krainie czarów? Ale zameldowanie w krainie wyobraźni na stałe jest groźne..

  2. Wszystko musi pozostawać w równowadze – i Wyobraźnia i Wiedza, Piękno i Prawda, Historia i Rzeczywistość. Rzeczywistość w coraz większym procencie staje się nie do zniesienia i bez Wyobraźni oraz Piękna, ciężko byłoby wytrzymać….

    Ale z Wyobraźnią trzeba uważać. Bo z nią jest dokładnie tak, jak z wędrówkami u Bilba Bagginsa: „Niebezpiecznie wychodzić za próg domu. Jeśli nie będziesz uważać na własne nogi, nie wiadomo dokąd mogą Cię ponieść…”. Identycznie z Wyobraźnią – jeśli zanadto popuścimy jej wodzę, możemy mieć potem spory kłopot z powrotem i odnalezieniem samego siebie 🙂

    Z Turnaua podoba mi się „Między ciszą a ciszą”, „Bracka” i „C’est la vie, śpiewana z Rynkowskim i Wodeckim na cześć Andrzeja Zauchy.

    Z kolei czytając fragment o „Złotej Damie”, przypomniał mi się dokument o nazistach, w którym powiedziano, iż owy obraz był pierwszym dziełem sztuki skradzionym po Anslussie…. Do końca wojny, wysoki rangą nazista (Hess? Goering?) trzymał „Austryjacką Monę Lizę” razem z wieloma innymi skarbami w swojej posiadłości w Niemczech… Kiedy Alianci zaczęli zdobywać przewagę, Złota Dama wróciła do Austrii, bowiem skarby ukryto w podziemnych alpejskich tunelach…

    A Ty sama ciągle mnie zadziwiasz… Co tu wchodzę to inna szata, inny układ notek 🙂 Żywy dowód tego, że „kobieta (faktycznie) zmienną jest” 😉

    Pozdrawiam gorąco!

    1. Czyli bardziej podążasz za Arystotelesowskim postrzeganiem sztuki…Rzeczywistość dla każdego jest inna, ale czasami się spotykamy w punktach granicznych. Historię Złotej Damy próbowano ukryć.Wyobraźnia chyba staje się wtedy niebezpieczna gdy staje się ucieczką.
      Cover C’est la vie jest śpiewany przez Wodeckiego Sikorowskiego i Turnaua. To tak w gwoli sprostowania. Złota Dama tak jak i naszyjnik wdoczny na obrazie były posiadane przez Geringów, bo inni będący u władzy podówczas nie cenili Klimta jako zdegerowana i zła.

      Po prostu rzadko tu bywasz. Nie chodzi o zmienność (ach te stereotypy :)) ale o sztukę składania tekstu, a tu nie ma bezpłatnego szablonu, który w 100% odpowiadaly by prawidom, a szkoda, a ten był już w użyciu. 😀

      1. Jeśli o C’est la vie, spotkałem się jedynie z wersją, w której obok Wodeckiego i Turnaua występuje Rynkowski 🙂 Nie wiedziałem, że Sikorowski też był w to zaangażowany, więc dziękuję 🙂 Powiem Ci, że te ciągłe zmiany na blogu tu dodatkowy atut (chociaż i tak masz już ich wystarczająco), a tekst zawsze układa się tak, że dobrze go czytać niezależnie od szablonu…

        1. Perwszą wersją o której słyszałam i o której dawno, dawno temu mówiono w Trójce to wersja z Sikorowskim, Wodeckim i Turnauem, nigdy nie słyszałam, wersji z Rynkowskim. ( Piosenkę można odsłuchać np na tej stronie ). Ale jeśli takowa jest, to z chęcią jej posłucham, gdybyś mógł, w wolnym czasie mi podrzucić linka, sznurek, czy inną niteczkę była bym wdzięczna, dzięki, jeśli nie z góry, to z drugiej stony ekranu, 🙂 Pozdrawiam,

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s