121. [Na marginesie] czyli całkiem spokojnie piję trzecią kawę.

Zupełnie jak w temacie.

Przemysław Dyakowski na tej płycie ukazuje nową twarz. Ucho, i inne gra nuty..  Leszek Możdżer, udziela się w trzech rolach: (i to trzech na pe: producenta, pianisty i… Sprawdźcie Państwo sami). Sławek Jaskułke ‎również ma swoj udział w tym przedsięwzięciu.

Oto ośmioletnia już płyta:  Melisa.

Niektórzy napiszą, że komercyjna, zbyt przystępna jak na Dyakowskiego… No cóż, ja napiszę, że brakuje w powszechnej świadomości płyt lekkich łatwych i przyjemnych. I to ,co takim jest nie zawsze (i nie w tym przypadku) oznacza bycie lekkim, łatwym i przyziemnym. Album ten posiada jeszcze jedną zaletę nie jest przeznaczony (przynajmniej nie tylko) dla entuzjastek i entuzjastów jazzu. No i świetnie jest usłyszeć na płycie (wysokonakładowej) wibrafon. Dwaj pianiści, dwa pokolenia, jedna płyta, różne harmonie…I że nie wszyscy, nie zawsze, i nie wszędzie „muszą”, wiadomo. Masabumi Kikuchi

Phil Bosmans autor aforyzmów, które mają za zadanie dodać osobie czytającej otuchy zapytuje:

Czy jeszcze pa­miętasz, że zos­tałeś stworzo­ny do radości?

No właśnie. Pamiętasz?

W języku francuskim, tym z zakresu muzykologii jest o wiele więcej słów określających pauzę w muzyce, niż w polskim i są one o wiele bardziej poetyckie, jak np. westchnienie i półwestchnienia.

Nie wdając się w dyskusje takiego westchnienia i Państwu życzę, nie tylko z racji długiego weekendu.

Moment.

Albo nawet dwa.

Nie żebym nie życzyła… Trapi mnie pytanie… A nawet dwa..

Dlaczego tak trudno jest przebić się to muzyce klasycznej, to jazzowi do najmłodszych uszu, osób, które mają dwadzieścia, no może trzydzieści lat… ? Owszem kojarzą (ba, nawet słuchają) Możdżera, no ale już nie wiedzą kto to jest Marlin Crispell,albo Wynton Marsalis, albo… No, dobrze nie będę znęcać się  (tam tam dam, wiem wiem kiepski rym) i kruszyć czcionki podając nazwiska, fakty, płyty.

Może morze, a może już ocean skarg, żali i utyskiwań zdążył wylać się z kranu nad jakością rodzimego kształcenia muzycznego. Co wyrośnie z tych, co zwykli słuchać, a niekoniecznie słyszeć? Mieć, a nie kolekcjonować (czy słowo dziś nie nabrało pejoratywnego wyźwięku?) przeżywać i być. Ci, którzy zwykli zamiast tego rejestrować. Ci, którzy się nużą i nudzą, a nie zanucą, Ci, u których skomplikowanie kończy sięna trzech akordach? Ci, którzy nie czytają, albo co gorsza, nie mieli okazji poznać smaków muzycznych jak i literackich? Nie jest tak, że wina (jeśli chcemy widzieć tę sytuację koniecznie w tym kontekście) leży (albo stoi) po jednej stronie.

Wiadomo, młodzi są różni, bardzo, choć tak jednocześnie podobni…Na uspokojenie usposobienia,nastroju nie muszę brać melisy (tej przez małe em). Pytanie drugiem ehm…

A jeśli nie Możer to może? No właśnie, co/kto i jak? Może Państwa propozycje? Bo to, że Możdżer może, to wiadomo…

4 myśli na temat “121. [Na marginesie] czyli całkiem spokojnie piję trzecią kawę.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s