[Klasyczne korepetycje-w dobrym tonie]. Bardzo około. Około okolicznościowo.Fête de la Musique.

Apollo obdziera Marsjasza ze skóry,Jusepe de Ribera, olej na płótnie, [źródło zdjęcia].
Apollo obdziera Marsjasza ze skóry,Jusepe de Ribera, olej na płótnie, [źródło zdjęcia].

  Czas płynie nieubłaganie, i ubłaganie też płynie, wiruje,snuje, zatacza kręgi. Mija(c) zużywa czasowniki, wypławia przymiotniki, zdziera przysłówki, i inne słówka nadgryza, dla nadsłówek też nie zna litości, a przynależnym jest napisać, że  mięśnie szczęki ma i on silne, ostre, nienażarty jest nie na żarty. Wpłynąłam na suchego przestwór oceanu (…) Jedźmy, nikt nie woła! Czyli widoki na przyszłość, o przeszłości przez delikatność nie wspominając, eufemistycznie rzecz ujmując, mgliste, ale na wskroś rzeczywiste…

Powróćmy tymczasem na ojczyzny łono, tfu, do niedalekiej przeszłości, przenieśmy swą duszę zmiętą wytęsknioną. Dwudziestego pierwszego czerwca obchodziliśmy święto (chociaż my Polki i Polacy obchodziliśmy je z daleka, z baaardzo daleka) i  jakoś nikt nie stara się, i my się nie staramy by dystans ten uległ zmniejszeniu... Próby były, owszem, ale na nich się skończyło, zanim cokolwiek się zaczęło.

Czytaj Dalej „[Klasyczne korepetycje-w dobrym tonie]. Bardzo około. Około okolicznościowo.Fête de la Musique.”

Reklamy

[95+].[SATURDAY JAZZ PIANIST]. Marcin Wasilewski/Spark of Life/ECM (2014).

Spark of Life, Marcin Wasilewski, ECM 2014 strona tylna okładki
Spark of Life, Marcin Wasilewski, ECM 2014
strona tylna okładki

 Dzisiejszy Bohater, którego albm prezentowany jest w ramach sobotniego cyklu nie rozpieszcza nas albumami, tym bardziej jeśli pomyślimy, że jest to muzyk, muzyk jazzowy,a ci jak wiadomo, nagrywają w różnych składach, z różnymi zespołami z zadziwiającą częstotliwością.Wystarczy rzucić okiem na dyskografię Jarreta,Lloyda, albo Coreii (dla przykładu) wspominając tylko niektórych, bo przecież nie wszystkich.

A ten, można powiedzieć, ba, w tych okolicznościach przyrody napisać, dorastał na scenie, i to u boku Tomasza Stańki, nagrywając, występując na scenach świata wraz z nim.

 Dlaczego wybrałam ten właśnie album?

Poza tym, że jest po prostu świetny (a wiele albumów świetnychbyło jest i będzie nagranych i wydanych), można by było zaprezentować coś z przepastnej dyskografii Jarreta, zwłaszcza, że tak w ubiegłym roku  jak i w tym (tak, tak, w tym) ukazała się płyta (z wyborem utworów z różnych koncertów, takie swoiste know how), ale nie nie  przynajmniej, nie tym razem.

Tak naprawdę są dwa powody dla których warto posłuchać  Spark Of Life (tak się składa, że to kolejny album ze stajni ECM). Tak się złożyło, że się włożyło i zasłuchało i od początku do końca mało, mało, mało. Po pierwsze to kolejny krok na przód Marcina Wasilewskiego, i to milowy, a po wtóre, cóż wystarczy rzucić okiem na dobór repertuaru, szalony z jednej strony, z drugiej, cóż, nie cierpię coverów, a album… Zachwyca. W całości. Łączy, zawiera i otwiera. Proszę spójrzmy, album rozpoczynają kompozycje pianisty, pierwsza to (nie jedyna na płycie) dedykacja. Austin to  Austin Peralto, zmarł trzy lata temu w wieku dwudziestu dwóch lat.

Austin (Wasilewski) – 7:07;
Sudovian Dance (Wasilewski) – 6:28;
Spark of Life (Wasilewski) – 6:34;
Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan (Katarzyna Nosowska, Marcin Zabrocki, Paweł Krawczyk) – 4:37;
Message in a Bottle (Sting) – 7:36;
Sleep Safe and Warm (Komeda) – 6:55;
Three Reflections (Wasilewski) – 8:33;
Still (Milder) – 6:45;
Actual Proof (Hancock) – 6:06;
Largo (Bacewicz) – 8:06;
Spark of Life (Wasilewski) – 5:02;

Pomimo tego, że na krążku zawarte są kompozycje innych autorów i autorek, nie tylko Wasilewskiego to jest on doskonale skrojony, a Eicher, po raz kolejny pokazał,że ma zaufanie do swoich ludzi i ono procentuje, a zmysł producencki nie zawodzi. A jeśli już zawodzi to z nutką melancholii, piękniście.

Trzeci powód : uroda tkwi w uchu słuchającego. Tak naprawdę muzyka nie ma granic, na tym krążku srebrnym spotyka się muzyka popoworockowa z najbardziej popularną (cóż za zaaranżowanie szlagieru The Police!) i filmową (wspomniany) i klasyczną (Bacewicz). Wasilewski doprawia to wszystko klamrą, wszak można powiedzieć, że niemal zaczynał od twórczości Krzysztofa Komedy jak i występował wcześniej ze szwedzkim saksofonistą, którego również zaproszono do wystąpienia na tym albumie. Na uwagę i zainteresowanie zasługuje inwencja każdego muzyka,który bierze udział w zamieszaniu, a są to:

  • Marcin Wasilewski – fortepian,
    Slawomir Kurkiewicz – kontrabas,
    Michal Miskiewicz – perkusja,
    Joakim Milder – tenor saksofon tenorowy,

Chociaż album jak to bywa w przypadku wytwórni ECM ma właściwy eicherowski sznyt, to nie wyklucza to ciekawego zanurzenia w dźwiękach świadomego dialogu, przemyślanie i przemyślnie zagranego i zgranego. A jest i czarty powód, może ktoś się skusi i sięgnie,po racje w srodku? Cóż to takiego? Inspiracje,artystów? Cóż słyszę, że twórczość Grażyny Bacewicz zbyt trudna, że Lutosławski trudniejszy w odbiorze, ale być może, być może… A to nie stereotypy? No dobrze,teraz liczy się technologia high, warto zaczynać z wysokiego C. Technologia stereo wyszła  z użycia (i nie wróciła) , a i Lutosławski nie taki trudny jak go słyszą (co poniekóre i poniektórzy).Zatem, ci, którzy tu wchodzicie, bierzcie i słuchajcie tego wszyscy… A do koncepcji klasycznych jeszcze nawiążemy.

A co zaproponuje Youtoo?

136.Podróż pstrokatego pstrąga.

[Skumbrie w tomacie, Konstanty  Ildefons Gałczyński, Mecz Poetycki 2015r. rozegrany z okazji imienin Poety z Czarnolasu].

Gałczyński! Fircyk, elegancik, bonvivant, birbant, ratowany z niejednej opresji przez Tuwima, wyciągany za uszy, i za nie jeden rękaw, ale także niedoceniany poeta, Miłosz cóż, eufeministycznie rzecz ujmując, wykazywał conajmniej dystans, do tego co stworzył Konstanty.  Skumbrie, to nie kolejny wesoły wierszyk, zresztą, a raczej bez reszty, poecie łatwo przyprawić gębę wesołka, warto bezpiecznie zdrapać to, co o czym jesteśmy przekonani, by wywrócić zawartość czcionki na drugą stronę, pstrąg! Zaraz, zaraz (i nie chodzi o taką dużą bakretię, albo wirusa) skąd, Gałczyński na urodzinach Jana, Pstrąg!

Czytaj Dalej „136.Podróż pstrokatego pstrąga.”

135. Alfabet blogowy (I). Z przymróżeniem oka.

Takie tam z przypadku... Najbardziej twarzowe zdjęcie... [żródło zdjęcia].
Takie tam z przypadku… :)Najbardziej twarzowe zdjęcie… Nie, nie moje. [żródło zdjęcia].

Takie wpisy publikuje się zazwyczaj z okazji rocznicy, obowiązkowo okrągłej, nie obłędnej, ale raczej obłej. Tak, obchodzę rocznice, wszelakiego autoramentu, ale nie wie czy one obchodzą mnie. Może być pierwsza z brzegu, druga, albo całkiem nie, obrócona dnem. Ponieważ jednak nic tu nie jest tak jak było, i tak jak będzie na innych blogach. Ponieważ, często się powtarza pytanie dlaczego prowadzę t a k i   blog.Powiedzmy sobie,a raczej napiszmy,   w tych okolicznościach przyrody, no chociaż liczba mnoga  nie jest uzasadniona. Występuję od urodzenia, w liczbie najbardziej pojedyńczych z możliwych, czyżby to było Istnienie Poszczególne w rozumieniu Witkacego? I nie znaczy, że po szczególe (a na przykład przed ogółem).

Alfabet ów, nie ma charateru stałego, bo mieć nie może. Ze swej istoty. Wszelkie postaci tu występujące są prawdziwe, choć wątpliwe by wyraziły na to zgodę. I to jeszcze pisemną. I dołączyły doń zdjęcia, sztuk trzy. No, chyba, że rendgenowskie też się liczą…

A

autorskie prawa — wszystkie teksty są mojego autorstwa. Cytaty zawsze podpisane, uważam,że to praca, a poza tym,  może ktoś/ia chciał/aby sięgnąć po daną książkę,publikację. Słowem, a nawet trzema sięgnąć do źródła. Fotografie, ilustacje — korzystam z wolnego dostępu. Zawsze podaje źródła, to niezbywalna kwestia szacunku.

Ą cóż poczĄĆ jak zaczĄĆ tak, tak dbam o ogonki, o odmianę i zamianĘ język świadczy nie tylko o nas, ale o granicach naszego świata. Postrzegania i istnienia. Niezależnie czy będzie do język rzeczy, czy ludzkie narzecze.

B

Blog — dlaczego piszę właśnie taki? Sama zadaję sobie to pytanie (od czasu do czasu) odpowiedzi są różne, niektóre znikają w pomroce dziejów… No może nie wszystkie. I nie zawsze. Są w jakiś podskórny, by nie napisać podczcionkowy sposób i niepewne i niepełne…

C

Czas — jak i  jakość tego czasu jest ważna. Niezależnie czy będziemy rozpatrywać go w kontekście Bergsona, Huserla, czy Kanta, albo jeszcze innej, iście kawantowej definicji. Tak postęp, tak nakuka, nie uznaje czasu linearnego, tak my żyjemy żywiąc okruchami chwil.

Ć

Ćwiczenia z istnienia? Myślenia i Mylenia się. Jeśli tak to z jakie, z czyjego życia? Nie wiem, czy to jest egamin, jeśli tak, to czyj, i z jakiej okazji? Zawsze? Wszędzie? Jak długo? Z jakim wynikiem? A może poprostu wystarczy spojrzeć na obraz Sen kawalera, wypić filiżankę dobrej czarnej kawy, w jeszcze lepszym towarzystwie i spojrzeć na obłaskawione rzeczy nieco inaczej, albo pogłaskać je znajomo? Nie wiem.

D

Drogi, są ważne. Wszystkie. Nawet, a może szczególnie (?) poboczne, tyle, że na zwiedzenie wszystkich nie starczy nam czasu.Nam,albo mnie.Pomijając aspekty filozoficzno– praktyczne to jest jeszcze jedna (nie jedyna! Na szczęście i nie szczęście, moje, cudze) kwestia dysku(r)s(y) i kultura prowadzenia dyskusji  (ale to na osobny wpis, i zapewne nie jedyny).

E

Errare humanum est. Tłumaczyć nie trzeba. Życie to rodzaj bezpiecznego (by nie bezczelnego i szczelnego) błądzenia, chociaż ne tylko. Na szczęśćie.  Zatem: Ewolucja, czy rewolucja? To zależy, od wielu czynników, których tu nie wymienię gdyż zużyłaby mi się cała dostępność czcionki, a i tak nie wyczerpałabym tematu, ale to zbyt ogólnikowo postawione, położone, czy podrzucone pytanie. Niepotrzebne skreślić. Można skreślić kila(naście słów).

Ę

Ę, Ą, czyli być alfą i omegą. Cenię ludzi, którzy poświęcili swoje życie Idei, która jest ich pasją i zawodem, profesją,którzy potrafią wyrosnąć z porażki i wyciągnąć najlepsze wnioski na przyszłość, cenię ludzi, którzy znają swoje ograniczenia, i potrafią rozróżnić, które są do zmiany, a z którymi należało by się pogodzić, może nawet zaakceptować.

F

Jeśli F, to na dziś ściśle skrorelowana jest z pojęciem fugi w sztuce, nie tylko w muzyce (i jedej z wielu znaków rewolucji w tej dziedzinie). Tutaj tylko wspomnę, nadmienię, że jako taka wymaga pewnego kunsztu, (co nadmieniane jest niejednokrotnie) i cierpliwości. Nie tylko Bach, i nie tylko Glenn Gould, chociaż oczywiście także i oni. Fuga to także w rozumieniu sensu largo na własny użytek ćwiczenie się w umiejętności patrzenia, spostrzegania, widzenia, dostrzegania, słuchania i słyszenia.

Feminizm, wpisy oznaczone tym tagiem mają na celu ukazanie historii, od strony mniej, lub w ogóle nie znanej, historii kobiet, i współtworzoną przez nie.

G

Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo. Owidiusz, wie co mówi, wypowiada swoją prawdę jasno i spokojnie, chociaż w języku już umarłych. Tyle, że nie zawsze warto spadać, spadać, spa… A spa, to już zupełnie inna historia

H

Nie, nie historia będzie kolejnym aspektem, chociaż ona i tu wtrąca mniej lub bardziej (roz)łożone zdania, wielokrotnie, złożone i wielokrotnie wpada w słowa pół. Higiena jest ważna, tak samo jak harmonia w życiu (no dobrze, chodzi o akordeon:)) Oczywiście mam na myśli higienę myślenia (i co z tym nierozerwalnie związane) także działania. Higiena myślenia i higiena mylenia się. Higiena wysiłku intelektualnego, niezależnie od tego jak wielkich będziemy używać słów, chodzi o uskutecznianie prawdy o prostocie.

I

Improwizacja, to ważny element nie tylko w jazzie, to łapanie równowagi, której drugie imię brzmi intelektualna intuicja, ale nie wyklucza to pracy i czerpania z tego tytułu radości.

J

Jest jazz, ale wbrew temu co może się wydawać nie dzielę muzyki na gatunki, jest to dla mnie podział sztuczny.

K

Komentarze — są ważne, szczególnie na blogu. Te tutaj są moderowane. Na każdy z nich staram się odpowiadać, cenię sobie umiejętność rzeczowej dyskusji.  Z dozą humoru, i szczytptą smaku.

L

Listy-chcę wierzyć, choć coraz trudniej mi to przychodzi, choć odchodzi także z (niemałym) trudem, że sztuka epistemologii, pachnąca papierem nieelektronicznym trwać będzie, nie tylko jako palimpsest czasu i miejsca chociażby w najbardziej intymnych związkach. Z innego poziomu Lubelska Federacja Bardów, ma w swoim repertuarze piosenkę Jak Listy, mam nadzieję, że nie wszyscy nie znajdą (nie znają) adresata/adresata…

Listy i (inne) Brewerie, są blogiem, który w zamierzeniu miał mieć (nieco) inny charakter, to nie sumitowanie się lub fałszywa skromność, pozwalam się przy wkładzie własnym prowadzić blogowi. To pierwsza kwestia, drugą jest ta, że nie będę określać zakresu, tak ostatnio modnego, ani to style, choć live, jak najbardziej, przynajmniej mam taką nadzieję, ta odobnież umiera ostatnia, podobnież jest matką głupich, ale Lec pisał, że jest także kochanką odważnych…

M

Miejsca. Mnogość miejsc mówi machiavelliczną (nowo)mową.

Ł

Łut szczęścia, konieczność, przypadek, ten z puli błogosławionych jest potrzebny konieczny każdej osobie, choć znany pod wieloma Imionami.

N

Nigdy to pierwsze niebezpieczne słowo. Nadużywane. Gdy obrastam sobie (nie)spokojnie wiekiem, mam coraz to większy do niego dystans.

Ń

O

Ogół i szczegół, dwie strony medalu. Nierozerwalnie związane ze sobą, czasami w życiu jest tak jak z układaniem puzzli pewne kwestie spostrzegamy nieco sę oddaliwszy. To co niepomiernie zachwyca i ciągnie za rękaw w sztuce to umiejscowienie szczegółu.

P

Palimpsest, nie wiem, czy to ulubione moje słowo, jak często go uważam używam (a jeszcze częściej dostrzegam) nie chodzi tylko o szperanie w literaturze, czy sztuce.

R

Rozmowy. sztuka rozmowy. Jest sztuką (nie że pojedyńczą z pojedyńczych najbardziej), sztuka rozmowy jest sztuką empatycznego słuchania, ale też i odpowiedzi, pewnego poziomu intelektualnego, ale i milczenia, szeptu, spojrzenia, a i rechotu, bo kim bylibyśmy bez poczucia. Poczucia humoru?

Ś

Ścieżki, ścieżynki — są ważne, wiedział o tym nie tylko Robert Frost.

S

Synergia, polifonia, wybór. Również dlatego świat jest taaaki ciekawy, intrygujący, i niejednoznaczny, chociaż próbuje się dociąć go do oka, ucha, wzrostu większości, która też nie jest jednolita.

Sz.

Szept, słowo zaklęte i zaklęcie w słowie. Penego rodzaju intymność, zawieranie perspektywy drugiego człowieka, bycie ku… Bycie do… Szukajmy szeptu, na obrazach, w filharmoniach, czynach, owej cierpliwości dziejowej. Nie tylko na płótnach Vermeera, ale także realistów i symbolistów.

T

Teraz, Tu (i) Tam. Tam jest tu, a tu jest tam, chyba, że postanowimy i dążyć będziemy do zmiany. Życie jest (bez)ruchem  tańcem Tożsamości ich wielość i charater— zdumiewa, to zasługuje na oddzielny wpis, i to nie jeden…

U

U_ważność. Słowo klucz. A raczej dwa klucze.  I wielość przejawów, tak to patetycznie brzmi,że aż boli głowa, a tu chodzi o szacunek, o dostrzeżenie, o wybór, o smak. To kwestia smaku, tak, smaku.Smaku życia. Smaku bycia. Zużycia. I… Tego co znajduje się po wielokropku

W

Yyyy to jeszcze zostało nam, ale póki co pauzy są ważne, nie tylko w muzyce.

Z

Zawsze to drugie niebezpieczne słowo, w które niespełnienie łączy się ze złudzeniem pewności.

Ź

Źbło. Jesteśmy właśnie taką trzciną na wietrze historii. Tej Wielkiej, i tej indywidualnej. Chociaż oczywiście niebanalnej i ważnej, chcę wierzyć, że mamy wpływ na kształt naszego życia, jednak nie my sami. Są przecież rozmowy, filmy, książki, płyty, Ludzie.Źbło jest także jednym z najbardziej polskich słów, jeśli oczywiście takie istnieją. Wystarczy wsłuchać się w brzmienie.

Ż

Żyć. Dążyć do spełnienia, spełniać się. Tyle. I aż tyle. Móc siebie przekroczyć, widzieć ponad to kim się jest obecnie, urzeczywistnienie możliwości. To ideał.Zużywać czasowniki, kruszyć je, mielić, próbować…

To tak z przymrożeniem oka, a nawet dwóch… A może pytania nasuwają się uporczywie? Jeśli tak, to zapraszam do dyskusji, ową sponsoruje literka d. 🙂

[64+1] Wpis z motywem (nie tylko) w tytule.

Zanim poznam historię, która wychodzi poza obraz, która sączy się między kształtem, cieniem, barwą a okiem osoby patrzącej, spojrzeniem i postrzeganiem. Zanim obejmę pojęciem sposób nakładania farby, zanim podążę za symbolami, zanim kierunki i idee zdążą odpowiedzieć i opowiedzieć mi historię. Jest ta chwila. Chwila przed. Moment, a może mgnienie? Może nieco dłużej, pewniej. Pytam dokąd idzie ten pan, komu zazwyczaj świecą owe latarnie? Czy są one bardziej paryskie, czy gałczyńskie? Czy owe postaci to ojcowie, kochankowie, a może księgarz, i socjolog? I dlaczego za pierwszym snuje się historia samotności, i czy to jego samotność? A panny, w przyzwoicie skrojonych sukienkach? A może jest odwrotnie, albo całkiem nie tak. Niewiem. I nawet nie dumam. Ta historia jeszcze ma szansę należeć do każdego, a nie do kogoś bardziej, więcej, właściwiej. Tylko patrzę.  Tylko Widzę.

Czytaj Dalej „[64+1] Wpis z motywem (nie tylko) w tytule.”

[Saturday Jazz Pianist]. Tord Gustavsen\ Extended Circle \ECM 2014.

Krótko. Dzisiaj. Nikomu nie trzeba przedstawiać Torda Gustavsena, nie ważne, czy słucha jazzu, czy na_(po)_tyka się na niego niechcący mrużąc uszy i mrucząc coś co ma świadczyć o niezadowoleniu i o tym, że muzyka nie zawsze łagodzi obyczaje. Także nie będę rozwodzić się nad tym, pisząc kim jest człowiek, który przedstawił norweski jazz światu, no, jeden z czołówki. Dysputa o tym komu należy się niepodzielny laur pierwszeństwa jest nierozstrzygalna. Tym bardziej, że konkurencja na rynku skandynawskim jest bardzo duża.

Zostawmy więc i tą kwestię. Zostawmy, tak będzie leżeć.Muzyka jest nieskończonym procesem poszukiwania i znajdowania, znajdowania choć na chwilę, na tą, która trwa pomiędzy jednym, a drugim (wy)dźwiękiem. Pomysł, inspirację, drogę, przestrogę, to wszystko można znaleźć. Nawet w najbardziej odległych rejonach, niejednokrotnie zapomnianych. I to jest piękne, wnoszące i pocieszające. Tord na Extended Circle umieścił te nagrania, które powstały pod wpływem  spiritualsów i chorałów (to, że ten ostatni rodzaj muzyki przeżywa swój renesans, już pisałam, a ten album to nic innego jak kolejny dowód, piękny dowód).  Koło choć wymyślone w średniowieczu, podobnie jak kółka dwa inne —czyli okulary,tutaj zwraca na siebie uwagę, jest bowiem figurą teoretyczną. Gustavsen mówi,że improwizacja, a ta jest istotą jazzu (dopóki muzycy nie potrafili hotować  mówiono o muzyce rozrywkowej/ tanecznej) otóż jej rozrój i geometria nie ma charakteru liniowego. Podobną paralelę można wysnuć ad vocem nauki i postępu (ze względu na typ wpisu nie będę rozwijać tej uwagi).  Mam wrażenie, że saksofonistą jest Garbarek, i to on ze swoją frazą występuje na płycie. Niewątpliwie Tore Brunborg jest pod wielkim jego wpływem. Jak to zwykle bywa u Gustavsena nagrania są bardzo ilustracyjne. Mr Ballada nie zawodzi, a jeśli już to pięknie, piękniście… Album zamknięty klamrą zroszony swingiem. Bez potrzeby udowadnianie czegoś komuś…

 Tord Gustavsen Quartet Album: Extended Circle Data wydania: 2014 Wytwórnia ECM Czas trwania 48:14 Spis utworów:

Extended Circle,Tord Gustavsen Quartet, ECM 2014 rok
Extended Circle,Tord Gustavsen Quartet, ECM 2014 rok

01 Right There 2:55 02 Eg Veit I Himmerik Ei Borg 5:39 03 Entrance 2:52 04 The Gift 6:20 05 Staying There 4:52 06 Silent Spaces 3:31 07 Entrance, var. 2:46 08 Devotion 4:34 09 The Embrace 4:58 10 Bass Transition 0:43 11 Glow 5:11 12 The Prodigal Song 6:23     Muzycy, którzy tworzą kwartet nie pierwszy raz nagrywają dla niemieckiej wytwórni i nie pierwszy raz spotykają się w tym składzie, co doskonale słychać.

  • Tord Gustavsen: fortepian,
  • Tore Brunborg: saksofon tenorowy,
  • Mats Eilertsen: kontrabas,
  • Jarle Vespestad: perkusja,

Czy skandynawski jazz jest nudny i przewidywalny? Dla mnie nie, a dla  Państwa? http://www.youtube.com/watch?v=4coKFq_lArk Jeśli komuś spodoba się płyta może śmiało posłuchać także tej, (tak, tu tym razem wystąpił Garbarek). Następny wpis z cyklu [Sturday Jazz Pianist] już za tydzień… Albo za siedem dni 🙂 Prawda Jazzyoutoo?

131. Dziesięć, czyli impresja o czytaniu.

Wilhelm Conrad Roentgen, na początku miał zostać inżynierem, jak wiemy Historia potoczyła się inaczej. Sto dwadzieścia lat temu na początku listopada  1895 roku w Instytucie Fizyki uniwersytetu w Wuerzburgu odkrył niechcąco Promienie X odkrył pracując nad promieniowaniem katodowym.  A prześwietlona ręka jego żony, to najwspanialszy portret świata, no, może hiperbolizuję (odrobinę), ale faktem jest,że za swoje odkrycie został oznaczony Nagrodą Nobla, i dostał ją jako pierwszy, w dziedzinie fizyki. Czy mógł wtedy przewidzieć, że jego wynalazek bedzie miał zastosowanie zarówno astrofizyce,

Czytaj Dalej „131. Dziesięć, czyli impresja o czytaniu.”

Zarys, czyli Prawo do… [Kultury].

Szał unieśień. Władysław Podkowiński [źródło zdjęcia].
Szał unieśień. Władysław Podkowiński [źródło zdjęcia].

Święty Anzgary był biskupem Hamburga i Bremy. Jego imię oznacza tego, który otrzymał miecz. W kalendarzu ma swoje miejsce czwartego lutego. Dlatego Władysław po nim odziedziczył imię, drugie. Urodzony z Walerii Marii Gardowskiej i Antoniego Łukasza Podkowińskiego w miezkaniu przy ulicy Wielkiej w Warszawie. (Dzisiaj stoi tam dumnie Pałac Kultury i Nauki).

Prawie dwie dekady starszy mąż nadkonduktor kolei nie umrze śmiercią naturalną, jego członki nie zdążą się postarzeć, plecy zgarbić, a oczy zajść bielmem, nie powącha słodko stęchniałego zapachu starości. Zaledwie cztery miesiące po narodzeniu syna. Nigdy nie zobaczy jak zaczyna chodzić, gonić swój cień, jak dorasta, jak kocha, jak upada i jak wstaje z tego upadku. I jak kładzie, się spać z kobietą, i pierwsze kreski, jak z tego rodzi sie perspektywa Podglądania świata.

Czytaj Dalej „Zarys, czyli Prawo do… [Kultury].”

[82+1]. Obcy język (I).

Rzucało nie tylko znaczenie, ale i cień, który był długi i kruchy. Bladło z roku na rok. Nie ono jedno. Inne z nich truchlało, zwijało się, szło niepewnie rakiem wychodząc (z mody). Niegdyś charakterne, żwawe, zmierzwione pięknem, lśniące istny trzpiot! Niektórzy wołali  miglanc albo ancymon, isny andrus.

Tak bywało drzewiej.

Dziś nadmuchane Wielkie_Kwantyfikatory wystarczą na określenie, na objęcie, na objaśnienie  świata. Jest mega. Jest zacnie no chyba, że jest mega strasznie masakryczne obłędnie. Wszystko strrrrasznie ogarrrniete, niewymięte, nówka nieśmigana, ot co!

A mnie się ckni do anachronicznie praktycznych, do zmierzwionych znaczeniem, do niezmęczonych gramatyką, do ułożonych w poprzek i na wznak, och,och właśnie taaaak! Raz na opak, raz na wznak! Lubię to. Lubię taaaak. Tak, taaaak, tak…

Niezależnie czy robię to tu, czy tam, czy chodzę, siedzę, myślę, czy litery składam, czy oddam, czy już zgubiłam, czy jeszcze mam,czy kocham, znam, rozmawiam, czy milczam. Po cichu, po wielkiemu cichu. Smakuje i  i widzu że:

[Spot akcji Ojczysty. Dodaj do ulubionych].

Nieużywane, zapomniane, upychane do niesymetrycznie swojego znaczenia, odchodzą. Wychodzą, z użycia,z mody, z życia. Słowa. Wspomnienia. Kształty i smaki.  Nie czekajmy zatem do dwudziestego pierwszego i przeczytajmy, rozsmakujmy się w języku, tak by czcionka lekko(strawną) była. Powróćmy do (dawnych) lektur… Zwróćmy uwagę i wzrok ku słów smakom, a nie tylko stów stu smakom. Wątpliwości odmian ościom gramatyczności prawidłowościom tur i lektur niech to będzie nie tylko lek ale i panaceum.  Nie lękajmy się o słowa. Niech język giętki nie wypowiada tego (wszystkiego) co pomyśli głowa, lecz głowa niech będzie na to gotowa. Są żywe i martwe. Ludzi, rzeczy,idei. Obce i nieobce. Ocalone i Oswojone. Obznajomione.

Obrazów, muzyki, filozofii i filozofowania, życia i w życiu bywania. Języki.

Jakie słowa bierzesz na język?

język człowieka [żródło zdjęcia]Czy wgryzasz się w formy i znaczenia, czy wiesz, że koniugacje mają swoje racje, że przypadki nie tylko po ludziach chodzą, ale chodzą ulicami ludzie, którzy w znoju i trudzie, w zabawie i frajdzie i frazie odnajdą sens, i jak pisał Młynarski mają dyktando z nadziei…Czy język w którym się urodziłaś, urodziłeś nie pozostaje dla Ciebie obcym? Masakrrra, a no właśnie!

Ojczysty- dodaj do ulubionych. Odcinek pt. Masakra.

A tu różne konstelacje, relacje i racje obligacje i negacje. Negocjacje i facecje. I czas biegnie, marszczy się i mierzi rzęzi i marznie. I zmarszczkami się rozgrywa, nie jest, a tylko zbywa.Człowiek starości i kurzu nabywa. Język giętki? Język mroźny, groźny i nietrwożny. Nas rozgrywa? Kto i jak w mowie bywa? Tworzy, czy trwoży, bogaci, czy uboży?(roz) Dzieli czy może (roz)mnoży?

[95+9][Saturday Pianist Jazz]. Yaron Herman Trio ‎– Follow The White Rabbit.

Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła dalej.
– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.
– Właściwie wszystko mi jedno.
– W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
– Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
– Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.

[Alicja w Krainie Czarów, Lewis Carroll źródło].

Herman doskonale wie którędy pójdzie. I wie jeszcze jedno. Na czym polega gra na fortepianie. I to fantastyczna. Jak z nut. Z nut, które sam napisał, on i jemu podobni panowie dwaj.

Sztuka grania na fortepianie to sztuka podbijania filcowego młoteczka. Niezależnie od repertuaru nawet gdy nie mamy doświadczenia szkoły muzycznej we własnej biografii, potrafimy rozpoznać to  kto i jak tym i owym włada. Owszem efektowne ozdobniki bywają czasami efektywne, ciszą ucho jako dykteryjka, ale najpięknijejsze jest dążenie do prostoty, do istoty dźwięku.

Czytaj Dalej „[95+9][Saturday Pianist Jazz]. Yaron Herman Trio ‎– Follow The White Rabbit.”

[25+1]. ;)

[Z przymrużeniem oka, a nawet dwóch, uch, ufff jak gorrrąco!]

Koniec roku! Lato, lato, lato czeka razem z latem czeka rzeka… Wierna rzeka, tf, Wielka rzeka pełna mleka.Aż po samo dno. Pragniemy i tęsknimy i szukamy, rozglądamy się za nauczycielami i nauczycielkami, którzy i które pokażą nam jak wzrastać, ukażą nam nas samych jako takich, którzy durheimowsko Stają Się.

Czytaj Dalej „[25+1]. ;)”

127.Przykład(y) i przekład(y).Filozofia smaku czy(li) smakowanie wyobraźni.

[Wielki Odktywco Wyobraźni wiersz Ewy Lipskiej w interpretacji Grzegorza Turnaua, z roku 1993 zamieszczony na płycie Pod światło, Pomaton EMI].

Można odnieść wrażenie, że wyobraźnia nigdy nie jest na miejscu, swoim miejscu. I nie chodzi (sic!)tu o wdrukowany nomadyczny nakaz istnienia, ale o groźnie brzmiące rozkazy i deliberacje: Co ty sobie wyobrażasz, albo wprost: Nie wyobrażaj sobie! Albo:  Nie masz za grosz wyobraźni!  (nie ważne, czy wypowiedziano ten sąd przed czy po denominacji). Przez delikatność nie wpominawszy o słowach Alberta atrakcyjnie (no bo niby jak inaczej) wiodące na pokuszenie Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Czytaj Dalej „127.Przykład(y) i przekład(y).Filozofia smaku czy(li) smakowanie wyobraźni.”