95.Wpis około okolicznościowy (I).

[Vassilis Tsabropoulos fortepian, Anja Lechner wiolonczela, U. T. Gandhi perkusja. Album Melos (wydany w 2008 roku). źródło].

Tak naprawdę,  oczywiście poza tym, że nie dzieje się nic, muzyka jest  j e d n o ś c i ą     s p r z e c z n o ś c i.  Dzielenie jej na gatunki, chociaż łechce naszą skłonność do socjologicznych porządków jest błędem. Oczywiście można pokazać oś czasu kształtowania się jakiegoś gatunku (np jazzu, od czarnych pieśni, czy słynnej dzielnicy Nowego Orleanu). Wskazać wpływy, chociażby ekspansję filmów udźwiękowionych poza granicę Stanów (jak najbardziej) Zjednoczonych, albo migracje muzyków ze względu na sytuację polityczną (dojście małego kaprala do władzy) albo  pokazać jaki wpływ wywarły peregrynacje amerykańskich żołnierzy w czasie Wielkiej Wojny. Zresztą i bez reszty, tych czynników jest wiele. Im dłużej słucham takich artystów jak Vassilis Tsabropoulos, czy Anja Lechner albo U. T. Gandhiego przekonuje się, że tak n a p r a w d ę

muzyka jest jedna (ale nie jedyna w swoim rodzaju)

ma tylko wiele twarzy, albo uszu. Albo wrażliwości. Pod wieloma względami nie tylko teorii brzmienia spaja ona ze sobą kwestie niemożliwe. Strauss ukazał dobrodziejstwo saksofonu tak w operze, jak w orkiestrze symfonicznej (choć tak jak pisałam próby już były podjęte wcześniej). I nieodmiennie temu instrumentowi ciążyć będzie łatka jazzowa wraz z rozwojem właśnie tego nurtu muzyki do czego walnie przyczyniły się poczynania Whilemana. O początkach jazzu sięgającego XIX wieku można rozprawiać długo i bezustannie, jednak muzyka ta nie była przyjmowana li tylko entuzjastycznie. Wystarczy wspomnieć jej początki w Polsce w latach dwudziestych i dyskurs jaki przetoczył się na łamach prasy specjalistycznej.

Był grywany na początku przynajmniej w lokalach dancingowych i to nie w takim brzmieniu jak dzisiaj go rozpoznajemy. Muzyka ewoluuje, nawet klasyczna, wraz z rozwojem technicznym, co możemy prześledzić na przykładzie chociażby fortepianu. Zostawmy jednak te dywagacje na dowolnie wybranym boku, jazz, chociaż w niektórych krajach był zakazany, chociaż grywano go w piwnicach, i słuchano ukradkiem i zarezerwowany był dla buntowniczek i buntowników,cieszenie się nim  było możliwe wraz z rozwojem radiofonii, albo wcześniej wraz ze sprowadzeniem do Polski pism muzycznych I wobec podróżowania muzyków (tak z jak do) naszego kraju.

Nie da się ukryć,choć namiętnie próbowano,że  cieszył się także  popularnością.  O czym świadczy np powołanie Stowarzyszenia jazzowego w Krakowie i to już w 1926 roku.  Chociaż niejednokrotnie był krytykowany, i to przez późniejszych apologetów, osób uważanych za krzewicieli i wielbicieli tego gatunku…Życie jak jazz bywa przewrotne.

Po wojnie zaczęto porównywać muzykę taneczną do swoistego średniowiecznego tańca, śmierć w dance macabre zastąpili wodzireje, frotmani jazzowi. Jeśli dodać do tego polirytmie, mamy coś takiego co wytraca nas z codziennego porządku i przenosi w zupełnie inny, nieobliczalny, coś dzięki czemu wymykamy się rzeczywistości. Dancing zarzewie jazzowego grania i dance macabre, cóż za zestawienie, cóż za wspólny nurt. Wystarczy poobserwować przeżywanie koncertów (o ile nie jesteśmy w filharmonii) by znaleźć paralele. Czy ten dence ma sens?

Jeśli prowadzi się badania na temat stadionów jako uczestniczenia i doświadczania widowiska sportowego, czy to na stadionie, czy przed odbiornikami radiowo-telewizyjnymi. Także i muzyka, choć bardziej wymykająca się pomiarom nadaje się do tego znakomicie, zwłaszcza jazz. Zresztą, badania takie nie są obce. Prowadzi się już takie chociażby w sztukach wizualnych. Muzyka nigdy nie istniała w próźni, tak jak i ciągłe przenikanie się i próba wizualizowania jej, bo czym jak właśnie nie tym jest synergia sztuki,łączenie dziedzin, albo sztuka tworzenia teledysków. Czym jest komiks dla literatury? To znaczy, co daje literaturze i jak sam się nią staje?

Jazz. Dzisiaj nobilitowany do rangi sztuki wyższej posiada bogatą przeszłość i przyszłość i teraźniejszość. Wpisana weń jest wolność, bunt, progres, ruch, pragnienie i tęsknota (dwa ostatnie dążenia o przeciwstawnych wektorach). Pragnienie prowadzi nas ku przyszłości, a tęsknota, ku przeszłości.

[Cannonball Adderley – Mercy, Mercy, Mercy,źródło].

Przyszłości różnorako pojmowanej. W dalekosiężnej perspektywie zasnutej planami, marzeniami, jak i takiej, która nastąpi za chwilę, wychyla się zza następnego dźwięku, której  na imię improwizacja. Tej akurat uczono się namiętnie w latach dwudziestych i  trzydziestych w Polsce. Jednakże warto zaznaczyć, że muzycy swobodnie podróżowali (o ile oczywiście to możliwe zważywszy na sytuację polityczną). Niektórzy wracali do kraju, drudzy tak jak  sławny Bronisław Kaper osiedli w Hollywood, lub innych miastach świata, nigdy nie wrócili do kraju. Stworzył muzykę filmową do stu pięćdziesięciu obrazów. Czterokrotnie nominowany do Oscara, dostał go dopiero w 1954 roku. To właśnie on skomponował słynną i do dziś na nowo nagrywaną On Green Dolphin Street. 

[Jarret On Green Dolphin Street, źródło].

 Którą na przestrzeni lat nagrywali na nowo wielcy ot, wystarczy wspomnieć Milesa, albo wspomnianego już wcześniej Jarreta. Takich przykładów można podać więcej. I więcej. Tak wiem, dzisiaj świętujemy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, i wypadało by popełnić niekonwencjonalny wpis okolicznościowy, chociażby o dobrodziejstwie czytania, terapeutycznym jego znaczeniu, albo o tym, jak czyttelintwo spada, oby nie na łeb na szyję, oby nie na przydziałowy własny! Otóż uważam, że już tyle napisano i napisze się o czytaniu, i że ja zwalniam się z tego obowiązku. Uważam też, że dziś jest kreowana moda na czytanie, chociaż wiadomo, że czytanie szkodzi. Godząc jednakże jedno z drugim, albo przynajmniej przerzucając kładkę pomiędzy postawię pytanie:

W jaki sposób można czytać muzykę?

Zaznaczę,że nie chodzi przy tym o czytaniu o muzyce, czy czytanie nut.

Wpis około okolicznościowy, albowiem zbliża się wielkimi nutami Międzynarodowy Dzień Jazzu… Czy to słyszysz, czy czujesz ten (synkopowany) rytm? 🙂

skrócony odnośnik do tekstu: http://wp.me/p59KuC-cA

16 myśli na temat “95.Wpis około okolicznościowy (I).

  1. Hmm, ciekawe pytanie. Nie wiem jak to jest w tematach alkoholowych. Zupełnie. Co do muzyki, to chyba zależy na jaką płytę trafisz najpierw. Jazz jest tak pojemnym gatunkiem… Niektórzy pewne słuchają ze snobizmu, ale uogólnieniem było by twierdzić,że wszyscy, zwłaszcza, że jazz to muzyka czerpiąca z różnych kultur i gatunków… A Twoje jakie jest doświadczenie z jazzem?

    1. Zapomniałem dodać, że później smakuje 🙂 Pije się na początku ze snobizmu a potem zaczyna smakować po prostu 🙂
      A jeśli chodzi o mnie to do whisky dalej się nie przekonałem, jeśli chodzi o jazz to bardziej podchodzi mi blues 🙂 Jazzik tak jako tło, jakieś kobiece spokojne wokale dla relaksu 😉
      A koleżaanka?

      1. Historia jazzu jest skomplikowana, albo lepiej napisać różnorodna, znane są jego bluesowe początki…Nie będę pisać jak to jazz wzbogacił bluesa, albo że to jedna i ta sama muzyka, albo wręcz przeciwnie kto dzierży prymat też nie będę przesądzać. Zwróciłeś uwagę na ważny aspekt, nie wiem czy tak jest zawsze, ale moim zdaniem bardzo często, że w powszechnej świadomości zaczyna się (i nie rzadko kończy) przygodę z jazzem jako wokalnego (często kobiecego), tymczasem, borem lasem i po bezdrożach mknie też inne wydanie jazzu. Nie każdemu/ każdej pasuje zaczynanie od nieśmiertelnej Elli.. Blues, tak czasami, lepiej w towarzystwie… 🙂 Ukontentowany odpowiedzią? 😀

  2. … tłumaczę się:) To nie przytyk, krytyka, podkreślenie własnej spostrzegawczości ,czy może uchowaj boże poprawności stylistycznej. To spostrzeżenie, że jazz często wywołuje mimowolnie( celowo? ) atawistyczną radość tworzenia ,dzikość i radość skąd do namiętności tylko krok 🙂

    1. Ależ Arczi, ja Ci po prostu dziękuję, to dobrze, że zwróciłeś na to uwagę (niebawem przeprawie). Lubisz jazz? A na blog zaglądam. 🙂

  3. Lubię, choć wychowywałem się na białym bluesie, ale niepostrzeżenie dorosłem do jazzu, niestety sięgam po niego sporadycznie, bo muszę mieć nastrój 🙂

    1. Tak myślisz, że jazz wywołuje namiętność (może ość?), żartów dość, może to przez rytm i synkopy, przez umiejętne hotowanie? Przez wniesienie świeżości, bo przecież na początku nie uczono jazzu w konserwatoriach, a i teraz jest obecny na wydziałach rozrywki…

  4. Jazz pierwotnie jest uczuciem, emocją, która nieco surowa, nie do końca przetrawiona przechodzi przez serce i rozum utalentowanego artysty, po czym wydalana jest przez tego artystę w akcie twórczym; następnie konsumowany bywa przez wytrawnych, ceniących oryginalność smakoszy i przetrawiany na nowo przez nich samych… 😉

    1. Tak, dlatego też Liszt lubił grać na roztrojonych fortepianach eksperymentując z dźwiękiem, tonacją etc… Czekam cierpliwie na odpowiedz (pytania). 😀 Wielu twórców muzyki klasycznej tworzyło kompozycje stricte jazzowe. O czym teraz się zapomina.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s