[57+1]. A jednak się wzrusza (II).

Wzruszenia

Wmawiane od tak dawna, siłą rozżaloną

ściągane wewnątrz: by tam odkryć grzbiet

cierpkiego wciąż to samo, wystające

żebra,co drą aksamit. Miękkość nie chce

być różnoraka na tyle, na ile

tego się żąda w pośpiechu. Zapewne,

rzecz, która tylko twym nie jest udziałem,

skwapliwie śmieszy, ale później ciebie

w tym śmiechu wykasłuje. Wciąż to samo,

złożone na krzyż z płaszczących się części

ubogo przewidzianych. Lecz czy one

nie chcą nas oszukiwać w s z y s t k i c h: czy

wybierają: czy ci są wybrańcami

(bo tak nieliczni), których nie wybrano

i zostawiono z płaszczem na ramionach.

Lecz były, będą w którejś z pozostałych

dłoni:wzruszenia wreszcie nie wymówione.

[Wzruszenia, Stanisław Barańczak [w:] Wiersze zebrane, Biblioteka Poetycka Wydawnictwa a5 pod red. Ryszarda Krynickiego  Tom 55, Kraków  wydawnictwo a5 s. 5].

 

Pitagoras apologeta matematycznej miary. A jednak coś się wymyka, Miłosz w jednym ze swoich wierszy pisze, o tym, że warto spoglądać Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy. Wzruszenie tak jak Miłość, którą opisuje Noblista, burzy porządek, daje, albo ukazuje nową twarz rzeczom, gestom, słowom już znajomym, albo zdawało by się już poznanym. Wzruszenie zadaje pytania, jest i powoduje ruch. Jak  w Szalonej Lokomotywie, którą wyśpiewywał Grechuta. Wzruszenie to coś więcej niż radość i smutek, to poznawanie, smakowanie, dotykanie, to działanie. Chociażby się stało bez ruchu spoglądało na Mleczarkę Vermeera. To uważność. Może zdarzyć się wszędzie, w samotnym życiu Szuberta, albo gdzieś w metropolii gdy krztusimy się własnym oddechem. Może nasze myśli wprawić w ruch stawanie się żonkila. Gdy kwitnie żonkil (słowa: e. e. cummings – tłumaczenie Stanisław Barańczak).

 Kwiat rosnący niespiesznie, albo właśnie zakupiony w małej kwiaciarni, albo też wyobrażony nie jako zabójca żon, ale świadek istnienia, żonkil taki, który mógłby namalować Picasso albo van Gogh. Sztuka przekracza to co oczywiste i nieoczywiste zarazem. Nie istnieje bez poszukiwania, Imieniem poszukiwania jest zdziwienie i wzruszenie. Gdzie ono nas zaprowadzi? Gdzie pozwolimy się prowadzić? Wejść w gotyk wzruszenia. Być bliżej. Wzruszenie pozwala naszej świadomości dojrzewać. Mały Książę jest uważany za najpiękniejszą książkę o miłości, dla mnie jest to książka o odchodzeniu. Także tym ostatecznym, niezbywalnym i nieodwołalnym. Im częściej do niego powracam tym otwierają się nowe przestrzenie. Nie trzeba czerpać z Boschowskiego ducha aby otworzyć nowe przestrzenie dla pytań. To również książka o buncie. Ale to także odnajdziemy w dziele obrosłym w mity Requiem Wolfganga Amadeusza Mozarta, który notabene rozpisał własną śmierć.

Wzruszenie jest nie stąd, nie z tego porządku. Dzisiaj sprowadzamy je do wspólnego mianownika, kilku ważnych łez i śmiechów, ale czy Kot w pustym mieszkaniu, którego zachowanie ręką śmiertelną opisuje Wisława Szymborska nie wzrusza?

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s