[29+1]. Pytanie.

Delikatności mi trzeba. W muzyce. W życiu. Nie chodzi o melancholię chodzi o perspektywę. O sensualność. O brzmienie. O słowo i melodię, o rytm, a nade wszystko o spojrzenie. Wspomniałam o tym pisząc o kulturze (nie)słuchania.  Co się stało z polskim postrzeganiem i tworzeniem muzyki? Ciśnie się niepostrzeżenie na klawiaturę, i powraca pytanie niczym bumerang. Sytuacja, jak zwykle, jest złożona. Nie wystarczy obarczyć szkolnictwa, i nauczycieli, edukatorki/ edukatorów, czy media, albo rozwój techniki zapisywania dźwięków. Johann Christian Bach w 1768 roku dał jako pierwszy na świecie recital fortepianowy, czy przewidział rozwój muzyki, nie tylko rejestrowania, ale także (przede wszystkim) odbierania, przeżywania. Wiele wody w kranie musiało upłynąć zanim dotarliśmy do tego punktu. Dla przykładu to co dzisiaj uważamy za fortepian jego forma utrwaliła się w XIX wieku i to w jego połowie. A Stefan Kudelski, laureat nie tylko Oscarów, zrewolucjonizował sztukę dźwięku.  Jako student, emigrant z Polski, skonstruował magnetofon Nagra, który używany był przez dziennikarzy i w przemyśle filmowym. Ludzie od wieków próbowali ujarzmić dźwięk, ocalić od zapomnienia. Co prowadzi nie tylko do eksperymentów muzycznych i pytania czy i w jakich proporcjach łączyć naturalne brzmienie z elektroniką? W taki sposób by i publiczność i media były ukontentowane,ale do niecnych posunięć używania playbacku.

W katach 20/30 ub. wieku, ale także i później w Polsce pisaniem piosenek, które stawały się szlagierami zajmowały się osoby, które poświęciły słowu, czy muzyce całe życie, miały nie tylko do niego atencję, ale potrafiły się bawić konwencją. Tuwim był zmuszony do tego, żeby pisać pod pseudonimami, żeby dać pozór różnorodności, choć i tak jego fraza była rozpoznawalna. Swoją rolą w kabaretach, niepoważnej twórczości, z której zyski pozwalały mu zająć się Poezją Prawdziwą, przejmował się tak bardzo,że na próbach dla publiczności, albo już na przedstawieniach siedział w tylnich rzędach i obserwował reakcje publiczności.  A Brzechwa? Który umierał w niespełnieniu twórczym, był bardzo krytykowany za swoją twórczość dla dzieci, jako amoralną i niewychowawczą (to samo zarzucano Astrid Lindgren). Zaczęła się ona, owa twórczość, dosyć niewinnie. Jan chciał poderwać pewną przedszkolankę podczas turnusu w prewentorium, i zaczął żonglować słowem. Potem zaproponowano mu wydanie owych wierszyków, i tak się zaczęło… I tak do dziś trwa. Słowo.

My. Konsumentki i konsumenci ponosimy współodpowiedzialność za korzystanie i kreowanie, odbieranie kultury. Czytanie jej ze zrozumieniem. Współgłos. Wymaganie od siebie. Poszukiwanie, to kolokwializm. Ale tak to właśnie jest.

[Koncert pamięci Agnieszki Osieckiej w Opolu, 1997, Niech Żyje Bal, piosenka finałowa].

 Stawiam więc pytanie:

W jaki sposób kształtujesz swoją muzyczną inteligencję?

22 myśli na temat “[29+1]. Pytanie.

  1. Może za dużo tego muszenia i wypadania? Bardzo fajnie dorosłym powiedział Tuwim, Fredro… Jak nas dziwi, że nie tylko bajeczki się pisało i grzeczne sonety, że człowiek posiada przód tył i lewo z prawym 🙂 Być może, stąd właśnie berze się lenistwo muzyczne naszych czasów. A skoro nam się nie chce samym, to i młodym chcieć się nie będzie szukać, dociekać i analizować. Dziecię me Miętą zwane lat 12 posiada, ojca swego co tydzień do teatru zagania, ojcu się nie chce a dziecko woli teatr bardziej od 3De. Gdy miało 3 lata nakazała sobie kupić płytę Vivaldiego.To taka dygresja. A pytanie, cóż absolutnie nie kształtuję, aż wstyd się przyznać do głupoty muzycznej 🙂 Po prostu słucham tego co mi się podoba. A jak mi się spodoba na tyle, że mnie zaciekawi, to szukam.

    1. Nie o to chodzi aby musieć, czy wypadać. Nawet wypadanie z obiegu nie jest wskazane 🙂 Oczywiście, że wielkie dzieła literatury i sztuki nie powstawały tylko z natchnienia a Henri de Toulouse-Lautrec? Wiadomo, nic na siłę, (Wszystko młotkiem :)), jedni poszukają sami, ale większość tak zwana nawet nie będzie miała świadomości, że takie coś istnieje. Nie chodzi też by kogoś uszczęśliwiać na siłę.

  2. Iluż jest takich pasjonatów? Niewielu. Ile jest takich blogów jak ten?
    Większość bez świadomości myśli „wypadaniem i muszeniem”, reszta wie czego chce :))
    Cóż w tym zdrożnego, lubimy być wyjątkowi i zaskakujemy wyjątkowością na każdym kroku, tylko dlaczego nas to dziwi? Bezdomny słuchający Mozarta, Narkomanka grająca na skrzypcach, Profesor filozofii wielbiący Disco Polo…
    Lenie, lenie muzyczne!! He he, troszkę prowokuję, ale mnie również interesują historie ludzi, którzy tę inteligencję poszerzają. Ważne pytanie.

    1. Być może jest niewielu. Dlatego tak ważne jest propagowanie takiego spojrzenia.
      Dlatego nas to dziwi, bo trudno przekroczyć narzucone stereotypowe myślenie, bo socjologiczny społeczny zmysł, optyka sprowadza osoby do „cech charakterystycznych”, z których trudno się wydostać…

  3. To wspaniale, ze przypomniałeś Tuwima i Brzechwę. Warto znać ich z innej strony.
    Ja swój gust muzyczny kształtowałam ze snobizmu i z tego powodu musiałam uważać, co mowię. Z zasady nie słuchałam muzyki bez wartości artystycznych, nie chciałam się deklasować:) Zawsze starannie dobierałam sobie przyjaciól, a niektórzy uczyli sie w szkole muzycznej, potem studiowali i w czasie wielkich konkursów muzycznych oni zyli jakby w innym swiecie. Caly czas o tym mowili, np Krystian Zimerman to byl ich wielki idol, tez Kaja Danczowska. Takie odlegle czasy. Potem na studiach byly czwartki filharmoniczne dla studentów, inne dni dla opery i też teatralne premiery studenckie. Lubiłam wiedzieć i bardzo duzo czytałam, o wszystkim, z dziedziny ogólnie zwanej humanistyczną. Do tej pory słucham radia program II, gdzie prezentowana jest muzyka klasyczna. Ale rowniez inne rodzaje muzyki nie są mi obce, lącznie z amerykanskim hip hop. Jestem nauczycielką jezyka obcego i bardzo czesto na lekcjach zadaje sie pytania, jaki rodzaj muzyki lubisz, gdzie słuchasz, twoja ulubiona, piosenka, wykonawca, zespól. Ludzie maja stale problem z odpowiedzią, bo wlasciwie większość niczego nie slucha, tylko papki popularnych stacji radiowych.

    1. Tuwim, a zwłaszcza Brzechwa ma ciekawą biografię. Piszę, zwłaszcza Brzechwa, bo w moim poczuciu ten drugi nie jest doceniany. Krystian Zimerman obrósł legendą. I to nie jedną. A Piotr Andereszewski? A teraz czego najchętniej słuchasz? I co Cię przekonuje w muzyce?
      Pozdrawiam,

  4. Widząc pytanie chciałam odpowiedzieć pytaniem: w jaki sposób kształtuję moje co??? Wówczas by jednak wyszło, że albo tego co nad pytaniem nie przeczytałam albo mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Więc odpowiem: nie kształtuję mojej inteligencji muzycznej z powodużealbowiem jestem istotą mocno niemuzykalną. O muzyce potrafię powiedzieć dwie rzeczy: 1. rozróżniam kiedy grają a kiedy nie 2. Rozróżniam co mi się podoba, czego mogę słuchać, a co jest zupełnie niestrawne dla mnie. Ale odpowiadając na drugie z tych pytań raczej wskażę konkretne przykłady wykonawców i ich piosenek niż nazwę gatunki muzyczne czy zdefiniuję rodzaj głosu wokalisty/wokalistki (kolejność płci nieprzypadkowa i nieszowinistyczna – ja po prostu zasadniczo wolę głosy mężczyzn niż kobiet.
    Tak patrzę, ileż to ja słów potrzebuję, żeby wytłumaczyć swoją ignorancję… cóż, czas uciekać w miejsce, gdzie poczytam sobie książkę przy muzyce, której bym w życiu w domu nie słuchała i nikomu nie poleciła. Gatunek muzyki (?): łup, łup, łup.

    1. Ale o ile się nie mylę, nie podałaś głosów mężczyzn… No i jeszcze istnieje coś takiego jak muzyka instrumentalna… Ocean muzyki, rodzajów i akcentów…

      1. Tak pierwsze z pamięci głosy mężczyzn (muzyka niepoważna) to Freddie Mercury, Alexander Veljanov, Roger Taylor, Janusz Radek, Edmund Fetting. Więcej grzechów nie pamiętam, ale jeszcze coś by się znalazło.

        1. Freddie Mercury jest ponadczasowy, Janusza Radka słyszałam po raz pierwszy baaardzo dawno temu,w Jesus Christ Superstar, zrobił bardzo pozytywne wrażenie na mnie wtedy, Edmund Fetting zapada w pamięć, aż dziw bierze, że dzisiaj jest tak mało popularny…

          1. Bo Fetting taki mało charyzmatyczny, delikatny. Raczej chyba pamiętany jako aktor. I ile osób tak naprawdę pamięta, kto śpiewał o stepie szerokim z którego do domu wrócimy, w piecu napalimy 😉
            I tak na zasadzie kontrastu kolejny męski głos (też serialowy), o którym już kiedyś pisałam: Przemysław Gintrowski.
            Z bezgłosowych to Moricone z dowolnie wybranych filmów. I Bolero Ravella (długo uważałam, że to tytuł, dopiero później dowiedziałam się, że Ravell to kompozytor ;-).

            1. No Fettinga kojarzyłam głównie ze stepu Szerokiego, a Gintrowskiego (ze Zmienników, zaczęłam kojarzyć z Odpowiedzi, Do Marka Aurelego, i Machiavelli [o którym pisałam tutaj: http://wp.me/p59KuC-8Z ] dopiero późno, prawdę pisząc dłuugo później zaczęłam kojarzyć go z czołówki „Zmienników”) 🙂

Odpowiedz na ja i moje urwisy Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s