76.Instrument wskrzeszania czasu.

To nie chorał, choć jak przekonaliśmy się i on nie jest jednorodny. To wieść, o i po wieść, opowieść, która kołem zębatym, i słowem, i obrazem się toczy. Choć to opowieść przesłodzona, uładzona, nie chodzi o to, że  kończący się dobrze, ba, bardzo dobrze, świątecznie, chodzi o to, że reżyser jakby zatrzymał się w pół drogi, wpół słowa. Nie doprowadził opowieści do końca, nie dlatego, by zostawić otwarte zakończenie, tylko jakby nie wierzył w polskiego widza, uprościł, zbytnio.

Przemawiają przede wszystkim obrazy, które spajają główne wątki opowieści, i to właśnie one zasługują na szczególną uwagę. Świetna kreacja odtwórców głównych ról

(Michał Urbaniak jazzmen debiutujący na dużym ekranie, Artur Żmijewski, i również debiutant Michał Chodorowski), na uwagę zasługuje także pies, a jakże!(Czapki z głów, dla osób trenujących!) Najsłabszym punktem jest scenariusz,ale to nie znaczy, że  nie warto oglądać tego filmu. Opowieści o zawiłościach ludzkich relacji, relacji męskich, relacji pokoleniowych. Cóż, nie będę opowiadać fabuły, bo tegoż się nie robi! Czasem potrzebujemy ciepłej, miejscami naiwnej, opowieści, śmiesznej, gorzkiej, sytuacyjnej, ale takiej, która może skłoni nas do przemyśleń, do wspólnego oglądania wraz z osobami bliskimi, ważnymi dla nas. Opowieści, która się toczy… I taką właśnie dostajemy. Ku pokrzepieniu serc, i wzmocnieniu myśli. Wyprostowaniu zmartwień, że zdąży się jeszcze wygładzić, wyjść na prostą, wyjść na swoje, i nie wyjściem awaryjnym, tylko drzwiami frontowymi.

Jeśli obejrzyjcie, a nadarzy się ku temu okazja, to dajcie znać w komentarzu, co Was zachwyciło, ujęło, uwierało, a może już widzieliście? Uwierzyliście Opowieści? Rower, magiczny instrument wskrzeszania czasu. A Twój instrument?

Mój rower, reż. Piotr Trzaskalski. Występują: Michał Urbaniak, Artur Żmijewski, Krzysztof Chodorowski. Premiera 16 listopada. Dystrybucja: ITI Cinema

10 myśli na temat “76.Instrument wskrzeszania czasu.

  1. Cudowny film. O międzyludzkich relacjach. O konsekwencjach naszego postępowania wobec bliskich nam osób. Że nie da się ranić bez końca i bezkarnie osób, nawet tych bezgranicznie kochających (dziadek i jego żona, pianista i jego syn). Ale też o tym, że zawsze, jeżeli włożymy w to jakiś wysiłek, można znaleźć nić porozumienia i na niej, jak na strunie jeszcze zagrać. A dźwięki ułożą się w odpowiednią melodię. Najwspanialsza scena to ta, w której dziadek i ojciec, dwóch wspaniałych muzyków grają gdzieś na końcu świata dla jednej małej dziewczynki. Scena, która zawsze wyciska mi łzy…

    1. Zapewne masz rację, dla mnie najbardziej wzruszającą kwestią jest scena końcowa, ale nie brak w tym filmie też humoru, również sytuacyjnego, i to także atut tego filmu.
      A Twój ulubiony film?

          1. A „Nietykalni” to nie? Ludovico Einaudi jest rewelacyjny! Bo opowiada o życiu. O spotkaniu dwóch ludzi z różnych światów i o tym, jak wiele nawzajem mogli sobie zaoferować. Jak się nawzajem inspirowali, byli sobie potrzebni, ile na tym skorzystali. Film opowiada o tym, że każdy jest na swój sposób wartościowy i może wiele od siebie dać, nauczyć, przekazać. Każdy ma wiele do zaoferowania, tylko musi stanąć na drodze życiowej ktoś, kto to dostrzeże.

  2. Przyznaję, że film zobaczyłam dopiero wczoraj w tv. Uderzają w tym filmie we mnie zdjęcia – ujęcia, proste, nie przesadzone, naturalne można powiedzieć. Podoba mi się zdecydowana realność rzeczywistości, wystroje mieszkań, domków nad jeziorem. Nic nie zostało wstawione tam specjalnie – chciałoby się powiedzieć. Wygląda, jakby ekipa po prostu tam weszła i kręciła. Minimum dialogów – a jednak więcej nie potrzeba. Niestety jak dla mnie na minus niektóre dźwięki – smętne i shizujące. Zwłaszcza na samym początku.
    Co do treści właściwych – można powiedzieć, że film głęboki, ukazuje relacje międzyludzkie, pokazuje wpływ naszych zachowań na życie innych. Trochę się zastanawiałam nad postacią, którą grał Żmijewski – taka przemiana zatwardziałego wręcz osobnika w tak krótkim czasie? Możliwa? A jeśli tak, co naprawdę miało na to wpływ?

  3. Różo, tak to wszystko jest celne, ale dla mnie to bardzo stereotypowy film, niestety, choć pierwsze zdarzenie ukradło moje serce, genialne. Ale to co napisałaś, o spotkaniu właściwej osoby, o drzemaniu dobra i odkrywaniu jest celne. Tak jak Kropka (mogę Cię tak nazywać) napisała o scenie końcowej Mojego roweru…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s