[74]. W drugim pokoju.

Szekspirze wiadomości jak na lekarstwo. Trudno dostępne wręcz niespotykane, takie po które trzeba wyruszyć bynajmniej nie do Stumilowego Lasu. Jak to w takich okolicznościach przyrody bywa, wiele niedorzeczności, wieści niepewnych, czy nawet nie sprawdzonych obiega świat. Oto plotka atrakcyjnie ubrana w najnowsze sportowe odzienie staje w maratonach, w zawody, z prawdą…  Niewiele wiadomo „na pewno” (stąd gorączka pytań: ciekawe skąd tak dobrze znał tajniki medycyny)…? Oczywiście nie o nim jednym Rzeczywistość domaga się informacji. Jak chadzał, co napisał, z kim spał i jak to miało (imało) się jego sztuki…Jak postrzegał kobiety, co cenił u mężczyzn, co go inspirowało, dlaczego Julia musiała umrzeć i… Im bardziej znany, im bardziej niemożliwie prowadzone życie,albo im bardziej stereotypowe postrzeganie postaci, tym bardziej zapotrzebowanie na wieści wzrasta. (Kto by postrzegał właśnie tak Orzeszkową, patrząc przez pryzmat bogobojnie stawianych przez nią liter, tez i kreowanych postaci?)Zresztą, i.. (I bez reszty, ba bez paragonu i samogonu i jeszcze innego ogonów kryteriów też), jak dykteryjek jest wiele…Druga z brzegu, (no bo dlaczego zawsze pierwsza?)

Dykteryjka o Ignacym Paderewskim. Wiadomo, że jego koncerty cieszyły się niebywałym powodzeniem, (tak jak Helena Modrzejewska, a nawet bardziej, mówił o sytuacji w jakim znalazła się Polska i jej mieszkanki i mieszkańcy, i wiele działał — współzałożył towarzystwo pomocy dla ofiar wojny w Polsce,oczywiście poza tym, że był Wielkim Artystą brał udział w życiu politycznym kraju. O Paderewskim polityku nie będziemy pisać).

Niejednokrotnie sale podczas jego recitali były przepełnione do granic niemożliwości. Tak było i tym razem. Zapanowała duchota, wytarcie czoła nie przyniosło ulgi, rozpięcie koszul pod szyją (choć w złym tonie) nie ulżyło, oddychać ciężko, płytko, łapczywie… Na taki stan rzeczy (i temperatury) nie mogły pozwolić dwie damy, które zażywały koncertu, muzyki, która łagodzi obyczaje,ale nie łagodzi słupka rtęci, ba nawet mimo oczekiwań i chęci ich poziom wzmaga, wnosi, a organizm ludzki nie domaga. Na taki stan nie mogły sobie pozwolić. Otworzyły zatem okno. Z błogości pozostały jeno ości  gdy pianiście zaczęło wiać w plecy. Ignacy Jan Paderewski odezwał się do sprawczyń przeciągu: Proszę o zamknięcie okien. Co za dużo, to nie zdrowo. Nie możecie mieć panie zażywać dwóch przyjemności naraz:

słuchania muzyki i zabijania pianisty… Wiadomo, że kompozytor i polityk zmarł na zapalenie płuc, ale nie w związku ze wspomnianym koncertem… A właśnie, fortepian! Pora odkurzyć półkę z płytami. W sam raz na przesilenie wiosenne, lekko, łatwo i przyjemnie.

Złośliwi mówią o jej muzyce, że jest to pop dla zaawansowanych, albo pop dla wyższych klas. Uszczypliwości zostawmy jednak na dowolnie wybranym boku, audiob(o)oku może być, jeśli to do was przemawia. Byle nie Kaszpirowski adin dwa tri czetyrie…

Diana Krall znana jest szerokiej publiczności z odświeżania/nadrywania na nowo/ standardów skąpanych w jazzie, jedenaście lat temu wydała album, którym udowadnia, że czuje również bluesa. Na Dziewczynę w drugim pokoju składają się piosenki innych (Toma Waitsa „Temptation”, Joni Mitchell „Black Crow”, którą ma w repertuarze również Cassandra Wilson, Elvisa Costello —rockmena, a prywatnie męża Krallstandardy „I’m Pulling Through” i „Love Me Like a Man”) jak również własnych utworów. Bez wątpienia (a jak ktoś lubi, to i ze zwątpieniem) jest to płyta, do której się wraca, i którą się pamięta, dlatego, że jest po prostu dobra, dlatego, że Diana potrafiła nadać własny wyraz znanym już kompozycjom, (chociażby Temptation…) Osobisty w tonie, momentami intymny tak w warstwie harmonicznej, czy rytmicznej (ach ta introdukcja), jak i tekstowej (piosenka, która powstała po śmierci Matki artystki) Prowadzącym fortepianem i głosem Krall.

Album zarówno dla miłośniczek (i miłośników) jazzu jak i dla osób chcących się zaprzyjaźnić z tym gatunkiem muzycznym. Jeśli włożymy płytę do odtwarzacza wieczorem, w pokoju, przy filiżance dobrej, czarnej kawy i pozwolimy się jej prowadzić to z pewnością nie zaprzepaścimy tej okazji. I nie doznamy przeciągu.  

4 myśli na temat “[74]. W drugim pokoju.

    1. Sprawdzaj, sprawdzaj, rekomenduję starsze płyty do 2004 roku. Taki przyjemny,niezobowiązujący jazzik… A właśnie słuchasz jazzu? Co do plotki, zawsze jak nie była atrakcyjna, to przynajmniej bardziej natarczywa, by nie napisać nachalna…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s