(25+1).Krótki film (nie tylko) o śmierci.

Pisarki, filozofowie,muzycy,lekarki, fundatorzy,badaczki i cały katalog zawodów, mężczyźni i kobiety,młodzi, w średnim wieku, starzy,pomarszczeni i gładcy, niscy i wysocy. Wszyscy. Próbują obłaskawić śmierć. Zatrzymać na chwilę, pociągnąć za rękaw, chociaż na chwilę, tą, którą przywołał Goethe. Szukaj(ą), czasami znajduj(ą), albo tylko się tak wydaje.

Na początku pomysł był inny. Przenieść na ekran po raz kolejny prozę Jarosława Iwaszkiewicza. Tym razem jednak to utwór bardzo krótki dlatego warto zatrudnić czołowych polskich pisarzy i pisarki,osoby doskonale władające piórem, albo klawiaturą, i nie wahające się ich użyć aby dopisali dalszy ciąg, ale wiadomo, że najlepiej robi to samo życie. Życie, zarówno to które właśnie dobiegło końca. Jak i  inne, które na przekór wszystkiemu: rozpaczy, bólowi, niemocy, bezradności, złości trwa. Nadal. I trwać będzie.  Krystyna Janda  opowie o  doświadczaniu  śmierci operatora Edwarda Kłosińskiego, (partnera życiowego autorki  i wieloletniego współpracownika Andrzeja Wajdy, który miał również brać udział w tworzeniu Tataraku). I wziął. Choć nie tak jak planował.

Śmierć. Dotyka nas codziennie, ale wolimy obchodzić szerokim łukiem wszelkie rocznice i ją z daleka. A po dotyku higienicznie umyć ręce. Do łokcia, kilka razy. Jak chirurdzy. Jeśli tylko nas nie do t y c z y.Wolimy spoglądać z nabożnym zachwytem na dance macabre:”och jak pięknie uchwycił ten cień, grymas, światło” dzieła mistrzów kontemplować wystudiowanie. Zasłuchać się w cierpienie Mahlera budując mur z naukowych terminów, tłumaczyć postawę Marii Skłodowskiej (wobec córek, albo wiary) chorobą matki…Słuchać Bachowskiej fantazji g-mol (BWV542)…

 ***

Jedna warstwa to Iwaszkiewiczowskie opowiadanie, druga to  making of z planu, trzecia wspomniany monolog Krystyny Jandy, czwarta to język obrazów, światła, rekwizytów. Piąta (nie)obecność Edwarda Kłosińskiego. Napisać, że Krystyna Janda elektryzuje grą, to nic nie napisać.

***

Plakat filmu Tatarak (2009) reż. Andrzej Wajda, (Krystyna Wajda) źródło zdjęcia.
Plakat filmu Tatarak (2009) reż. Andrzej Wajda, (Krystyna Wajda) [źródło zdjęcia].

Film o śmierci (także pożądania i młodości).  To film o samotności w małym miasteczku. Stracie nie tylko własnych marzeń, atutów młodości, ,ale również synów (Marta– główna bohaterka, żona lekarza, straciła dwóch synów w Powstaniu Warszawskim). Film o doświadczeniu choroby (U Marty zdiagnozowano nowotwór) O wypadkach, które sprowadza Śmierć…

Połączenie osobistego doświadczenia przekutego w monolog (na podstawie osobistego dziennika Krystyny Jandy) noweli Sandora Maraja i opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza daje efekt piorunujący. Palimpsest miejsca i czasu.

Jakie znaki daje nam postrzeganie śmierci w XXI wieku? Jak ją przeżywamy? Jak doświadczamy żałoby? Co w nas umiera z wiekiem? A co się rodzi? Co jest nieodwracalne?

Bez frazesów. Zobacz ten film. Wieczorem. W nocy. W ciszy.

 

7 myśli na temat “(25+1).Krótki film (nie tylko) o śmierci.

  1. Kiedy poczułam niemoc podążania za wszystkim „co warto”, a już tym bardziej „na bieżąco”, zaczęłam sobie tworzyć listę. Żeby nie zapomnieć, kiedy nagle doby wydłużą mi się w nieskończoność (taaa, ciągle w to wierzę…). I zgubiłam.
    I powiem Ci, że poza wszelkim „nowym”, które tu u Ciebie zachłannie łykam, wdzięczna Ci jestem ogromnie też za te moje zapomniane starocie. Odświeżam sobie tamtą listę.
    „Tatarak” obowiązkowo. Już nie będę kusić losu.

    1. Nie zawsze warto, choć piszą, że warto (tutaj należy włożyć wszelkie rekomendacje wielkich sklepów), jeśli człowiek się natnie wystarczającą ilość razy to już staje się bardziej krytyczny i uczy się szukać. Nie wiem jak Ty, ale ja uważam, że szukać także trzeba się nauczyć.. Bycie nie „na wrząco” uchroniło mnie przed wieloma wpadkami i pozwoliło na poszukiwanie tego co warto, tego co porusza, zostaje i tworzy przestrzeń w nas samych. Wiem, wiem górnolotnie brzmi. Polecam zatem adres meldunkowy bloga. I miło mi Cię czytać. Dobrego dnia.

      1. ja też o takim „wartym” myślałam. takim osobistym, ale jeszcze nieprzetestowanym, więc kto wie, czy w wyborach nie podążyłam za swoistą fatamorganą?

        te „wrzątki” mi też kilka razy zostawiły goryczkę rozczarowania, więc tym przyjemniej się tu gościć i liczyć na uniknięcie deja vu. bo kto by na brewerie nie miał ochoty? choćby ochotki?
        z radością się dokształcam i uzupełniam braki 🙂

  2. Filmu nie widziałam, przyznaję. Pewnie zobaczę znając siebie 😉 A co do śmierci, zawsze kojarzy mi się jedno: „miłość nie kończy się u bram śmierci, zostaje na zawsze w naszej pamięci”. I zamiast słowo „miłość” można by podłożyć wszystko.

    1. Tak, wiele napisano o śmierci.. Tak jak piszesz, miłość nie kończy się u bram śmierci.Wraz z odejściem osoby, która współtworzyła nasz świat, odchodzi nie tylko ta osoba, czy część nas (ta, którą znamy, i ta, której nie znamy i nie zdążymy poznać). O odchodzeniu i pamięci pisał chociażby, przytaczany kilka wpisów wcześniej, Zagajewski w Obronie żarliwości, o tym jakimi prawami kieruje się pamięć.

      Przy drugim oglądaniu bardziej widoczne są inne wątki filmu, nie te, które dotyczą śmierci fizycznej. Oglądając, czytając po raz wtóry dane dzieło zauważa się inne kwestie, i to oczywiście jest normalne. Ten film to swoisty palimpsest, nie dlatego, że Wajda zastosował taką konstrukcje (zresztą, nie pierwszy raz odwołuje się do filmu, w filmie). Inaczej ogląda się ten obraz gdy śmierć potraktujemy metaforycznie. Obraz o pożegnaniach wewnętrznych, samotności, bolesnej zgodzie… etc

      1. Masz rację. Każdą śmierć odczuwa się inaczej. I rzeczywiście, przy każdym kolejnym obejrzeniu filmu odkrywa się coś nowego – przynajmniej ja tak mam. Często się zaskakuję widząc jakiś film 3 raz, że czegoś tam wcześniej nie zauważyłam, że nie zwróciłam uwagi.. a może to zależy od naszych przeżyć, emocji, w końcu doświadczeń, że zwracamy uwagę (podświadomie lub nie) na rzeczy, które wcześniej były być może obojętne (mniej lub bardziej)? Kto wie, kto wie…

        1. Pewnie, że tak, odbiór czegokolwiek zależy od emocji, przeżyć (inaczej będzie wypowiadał się o filmie ten, komu np ktoś bliski zmarł w tygodniu, albo ktoś komu się narodził), ba od przeczytanych książek, odbytych rozmów etc. A jak jedziesz do nowej pracy, po raz pierwszy inaczej postrzegasz drogę, niż robiąc to po raz pierwszy…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s