67. Słowo (nie tylko) dawnych mistrzów.

Obrona żarliwości, Adam Zagajewski, Wyd .a5, Kraków 2002, źródło okładki
Obrona żarliwości, Adam Zagajewski, Wyd. a5, Kraków 2002, źródło okładki

Zbigniew Herbert mówił, że jedna książka prowadzi do następnej. Złudnym więc jest sądzić, że to my wybieramy towarzystwo książek to one kolekcjonują ludzi i ich charaktery. I tak było z Obroną żarliwości zbiorem esejów Adama Zagajewskiego. Sądzę również, że wybierają także czas, w którym słowo rozgości się między poranną kawą a myślą.

Skojarzenia i spostrzeżenia.

Eseje opublikowane pierwszej dekadzie lat 2000, i pisane na przełomie wieków nie tylko są świadectwem czasów, nie tylko zapewniają nam obcowanie ze słowem, ale przede wszystkim są zaproszeniem do konwersacji. Zaproszeniem, z którego trudno nie skorzystać, a jeśli tak się stanie, to nasza strata. 

Skojarzenia, spostrzeżenia i pytania pojawiają się natychmiast. Pierwsze to wiersz pt Rysunek miast Leszka Aleksandra Moczulskiego. Nie wiemy gdzie nas zaprowadzi ten tekst, ale warto podjąć tą wędrówkę.

Wiadomo, że Zagajewski przywoła Dawnych Mistrzów, (nie tylko wiersz) Herberta, . Tak jak Józefa Czapskiego i Czesława Miłosza. Poświęcając im eseje.

Zaprowadzi(Nie) święte miejsca: do Gliwic gdzie się wszystko zaczęło, do Krakowa gdzie nastąpiła kontynuacja, do nabrzmiałych słońcem włoskich uliczek, do kamieni, które ustawicznie tęsknią, do spojrzeń,które nie liczą na zauważnienie ,do Paryża, tego nie znanego z filmów i pocztówek…

Ale przede wszystkim zachęci do zadawania pytań. I to jest ciekawe.

Apelles zwykł mawiać Nulla dies sine linea. I choć książka Zagajewskiego, nie jest, bo być nie może, rozprawą naukową, w tekście,który posiada swój rytm, spokojnym jak pejzaż włoskiego miasteczka zjawiają się kwestie, którym warto się przyjrzeć. I w jaki sposób czytamy: Nietzschego, poezje, i miasta. Miasta,które uznajemy za własne, w których zdążyliśmy się już rozgościć, zaprzyjaźnić, i zauważyć. Jakimi je częstujemy spojrzeniami. Czy istnieje, a jeśli tak, to jaka ona jest, różnica wspomnień autochtonek (autochtonów) i osób, które jeszcze w danej przestrzeni nie mają miejsc,które uważaliby za swoje, albo ich nigdy mieć nie będą. A co jeśli takie zachowania przeniesiemy do innych przestrzeni? Na przykład na postrzeganie państwa?Czy warto przybywać do miejsc uświęconych przez nasze wspomnienia? Czy akt twórczy, związany jest z miejscem?

Co to znaczy pisać po polsku? Czy można zasłużyć na poezje? .(Jotazof, pamiętasz swoje pytanie dotyczące tejże, że właśnie ono przypomniało mi się gdy czytałam obszerne rozważania dotyczące poezji. Chociażby korespondujące z Twoim pytanie o sposób pisania wierszy w Polsce, o (nie)konieczności obrony poezji. O tym czy Stendhal miał racje, domagając się od literatury sztuki selekcji, spór o [nie]istnienie natchnienia…).

Nie tylko poznajemy bardziej Adama Zagajewskiego —poetę. Nie tylko spotykamy znajome nazwiska,(Valery, Celan, Keats, Chiarmonte), ale także problemy nad którymi warto się zastanowić, np. wspominany sposób pamiętania, posługiwanie się ironią i humorem,styl niski i wysoki a niemożność uporządkowania świata. Nie chodzi o to by zrobić skorowidz, poruszanych problemów. Pisanie, że ów zbiór jest przesiąknięty Herbertowskim duchem, i napisany przepiękną polszczyzną to trywialne bo czegóż oczekiwać od poety? Jak sprawnego posługiwania się językiem, przywoływania mistrzów, zwłaszcza gdy spojrzymy na czas powstawania esejów. Sprawne posługiwanie się językiem to kwestia szacunku tak dla siebie, jak i dla osoby, która czyta. To warunek sine qua non,nie poetek i poetów, nas wszystkich użytkowniczek i użytkowników języka. Skwitowanie przeczytanych esejów, słowem, erudycyjne czy piękne, popełnieniem faux pas. Nie chodzi również o apologetyczne wykrzynienie, ociekanie uwielbieniem, lecz o uważność i podjęcie dialogu z tekstem.

U-ważność. To co zwróciło moją uwagę, to chociażby, zaznaczenie płci w języku, postrzeganie czasu… Ciekawym doświadczeniem jest też (od)czytanie książki nie zaraz po powstaniu, lecz dopiero teraz. Nie tylko w kontekście śmierci mistrza, czy zmian politycznych (sytuacja na Ukrainie), ale o stworzenie rodzaju pewnego dystansu, być może tego o którym pisał Rainer Maria Rilke (w wierszu zaczynającym się od słów o, życie, życie dziwny czasie/ Ze sprzeczności w sprzeczność sięgający), a którego możemy doświadczyć w konfrontacji z tekstem. To co wartościowe, ma szanse przetrwać próbę czasu, chodzi oczywiście o rodzące się postrzeżenia prywatne.

Obrona żarliwości, Adam Zagajewski, Wydawnictwo a5, Kraków, 2002.

4 myśli na temat “67. Słowo (nie tylko) dawnych mistrzów.

  1. „Postrzeżenia prywatne”… pięknie powiedziane! Esej to forma prosta i przejrzysta, pełna myśli. Dla mnie mistrzem tej formy jest Umberto Eco. Uwielbiam czytać jego „Zapiski na pudełku od zapałek”. Rewelacja.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s