62. Człowiek, którego nikt nie (wy)słucha(ł).

Johannes Brahms uważał,że urodził się w niewłaściwym czasie by móc tworzyć, a jednak! Dla osób chcących zaprzyjaźnić się z muzyką klasyczną polecam uwadze chociażby Tańce węgierskie. I przejmujący smutek Gustava Mahlera. Oczywiście nie bez wpływu na jego muzykę kładą się koleje jego życia, dla zwolenników i zwolenniczek odczytywania twórczości poprzez fakty życia, tutaj mają niepowtarzalną okazję.Zresztą nawet tam gdzie nie mają, to i tak doszukują. Gdyby nie choroba Henri de Toulouse-Lautreca i jego stan zdrowia to czy doszukiwano by się w jego twórczości, takiego a nie innego podejścia do ciała, jako reperkusji niepełnosprawności. Nie wszystkich spotyka ten sam los, dlaczego nie mówi się o biegu życia Sigmunta Freuda, chociażby jego depresjach i podejściu do kobiet, którymi się otaczał w przestrzeni publicznej jak i całkiem prywatnej…

 Oczywiście można i n a c z e j.  Bo przecież nie ma gwarancji, że istnieje j e d n o rozwiązanie i jeden, w domyśle prawidłowy rodzaj postrzegania. Takie rzeczy to tylko u polonistów/ polonistek, i to też nie wszystkich. Owa niechęć jednego rozwiązania przejawia się tym, że nie przepadam za słuchaniem muzyki filmowej wraz z obrazem, chociaż równocześnie jeśli uznaje ją jako dobrą, albo bardzo dobrą staje się zauważalna. W życiu pełno jest paradoksów.Można się najeść, i napchać kieszenie, a nawet urosnąć o kilka centymetrów.

Nie przepadam za stałymi wartościami, które są przypisane sztuce, dlatego stronię od muzyki programowej, a jednocześnie, o zgrozo lubię twórczość i (jeśli to możliwe) osobę Mahlera. Oczywiście nie przeczę, że Historia i Los nie pozostaje bez wpływu na twórczość, ale odczytywanie jej przez pryzmat przeżyć bywa złudne. Co gorsza, nie trafne, co jeszcze gorsze utrwalone przez wieki, wtłaczane do głów. Wystarczy podać szkolny (sic!)przykład Jana Kochanowskiego pisał treny po stracie swojej najmłodszej córki, Orszulki. Zaprawdę,zaprawdę powiadam Wam, wielkie mu pustki uczyniła [by] w domu [jego]. Gdyby istniała. Bo to zła kobieta była… Nie, nie, nie. To tylko wprawka literacka. Była, a przez wieki zwodziła polonistów i polonistki. A ileż niepoprawnego możemy uczynić gdy niepewne, acz istniejące, ale nie w takim natężeniu jakim myślimy uważamy za prawdziwe. Jedynie prawdziwe.

Tyle, że poznawanie,odczytywanie historii dzieła tylko przez biografie jego twórczyni, czy twórcy to tak jakby mówić o podróżach, poruszając się tylko na trasie praca dom. Ewentualnie w odwrotnym kierunku.

A tymczasem borem lasem idzie Historia. Z przy_t(r)upem. Taki oto reneseans, rezonans tfu, renesans. Zmienność sojuszów, geometra sił w nieustannym ruchu,wrzeniu, współwalce popychanym ku nieistnieniu. Gwałt i pożoga. Ambicyjki i ambicje. Walce i walki. W takim świecie konstruowany jest renesans, czyli zwycięstwo Człowieka nad Naturą. Smród,zakrzepła i ta jeszcze ciepła krew, kurz, pożoga, zbrodnia,zbrodnię goni. I w takich dekoracjach człowiek próbował ujarzmić świat by mu służył. Dysonans.Zaprzęgnąć śmierć i zbrodnie by służyły jego interesom. Nie wszystko takie piękne jak to w szkołach (i na obrazach) malują. Nie ma prostych dróg, i prostych rozwiązań, a czarno białe ilustracje tylko w telewizji, ale to było dawno, a teraz takie rzeczy to tylko w Idzie. 🙂

Odkładając żarty, na dowolnie wybrany —bok można przywołać postać niejednoznaczną, niesprawiedliwie ocenioną i tragiczną. Niccolo Machiavelliego. Podróżował on spotykając się z możnymi tego świata, wystarczy wspomnieć chociażby Ludwika XII, czy Maksymiliana I, albo papieża Juliusza II.

Z drugiej strony nie doceniany, nie wysłuchany, odsądzany od czci i wiary, również dzisiaj. Sądził,że cel uświęca środki. I nie zawahał powiedzieć tego głośno. I to go zgubiło w oczach współczesnych. Najznamienitszym jego dziełem była Historia Rzymu Liwiusza. Dzisiaj mówi się,za sprawą edukacji tylko o nieszczęsnym Księciu,. To tak jakby zadowolić się brykiem mając w zasięgu ręki i wzroku wspaniałą bibliotekę. Albo jakimś śmieciowym jedzeniem mając do wyboru najznakomitsza restaurację.

Niccolo, ach Niccolo… Pisałeś o cnotach republikańskich jakie warto (ba! Koniecznym jest) urzeczywistnić w życiu politycznym dla dobra ogółu, czyli kraju.Tak by kraj rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatnio. Co zrobić by rząd były sprawiedliwie, skutecznie i przynosiły pożytek poddanym i władcom. Ważne by władza była silna,ale to nie znaczy żeby przekształcić ją w tyranię. Władza powinna być środkiem i to środkiem skutecznym. Ma służyć czemuś. A przecież świat domagał się tak rozwiązań jak i silnej ręki. Tak by wstrzymać rozpad i wykurzyć barbarzyńców z południa, barbarzyńców z północy, barbarzyńców, z wnętrza. I to barbarzyńców, bynajmniej nie czułych. Zdrada, spisek, mord, kurz i krew, smród to rzeczywistość renesansowej Italii. Italii, która składa się z małych państw—miast, które walczą o wpływy do tego muszą przetrwać wewnętrzne spory. Tak, tak właśnie w tych czasach żył i tworzył w takich oto dekoracjach chociażby Leonardo da Vinci.

Autor Księcia urodził się w 1469 roku w rodzinie, której imię kiedyś było świetlane, jednakże świetność przeminęła z gorącym wiatrem pożogi, i już nie wróci. Nicolo pierwszy syn Bernarda nie tylko doktora praw, bibliofila, ale także czułego, wyrozumiałego ojca. W epoce krwi, walk o władzę, w epoce, w której powietrze przesiąknięte było swądem palonych ciał… Wychowanie bez cienia paternalizmu, czy chociażby wyniosłości. Bernard od podboju świata zdecydowanie wolał książki, które z pasją kolekcjonował. Cycero, albo Owidiusz, to jego kompanii. (A nie kompani z wojska, ale jakiego właściwie wojska?) No i oczywiście Liwiusz!  

***

Ojciec napoił Nicolo  szacunkiem i miłością również do wydawnictw ciągłych. Śmiało napisać, że cała rodzina oddychała powietrzem i zakurzonych ksiąg. Tutaj należy szukać źródła miłości do słowa skopiowanego, bo przecież drzewiej się przepisywało księgi wielkie, ba opasłe,ba— księgi mądre. Druk nie był ani tak tani żeby mógł być powszechny, ani tak powszechny by mógł być tani. Ojciec w imię dobrej lektury jest w stanie przeciwstawić się możnym tego świata. Autorytetom– nie tylko formalnym. Nieposłuszeństwo także przejmie Niccolo. Z resztą (i bez reszty) nie tylko on. Taki na przykład Savonarola, pogromca luksusu i… Medyceuszy, zwolennik… Palenia ksiąg i …Atomistów. No, tych chciał tylko napomnieć. Nie spalić, chociaż mogliby (zdaniem Savonaroli) spalić się ze wstydu. To właśnie jemu przeciwstawia się Nicolo kopiując dzieło Lukrecjusza, (zresztą, nie tylko jego). Tylko tak można go ocalić, również dla siebie. Ocalić od zapomnienia. Zanim Savonarola został zdradzony, osądzony, wydany na śmierć w płomieniach (bynajmniej nie piekielnych, tylko ludzkich. Taki przynajmniej był pierwotny zamysł). Ale nie, nie ziści się. Zwolennik ascezy jako sposobu na oczyszczenie, ów krytyk Kościoła ostatecznie zadynda na sznurach, nie tylko on,  wraz ze swoimi dwoma przyjaciółmi (Domenic BuonviciniSilvestr Maruffi oto towarzysze niedoli). Zostaną z nich tylko   zwłoki,które następnie zostaną spalone, i wrzucone do rzeki. Wierna rzeka, na dobre i na złe i…Na najgorsze. Bez grobu, bez adresu, bez protestów, bez wyznawców. Takie nadzieje, nadzieje na wieczne zapomnienie mieli wrogowie, nadzieje płomienne, a na pewno płonne… 

***

Niccolò di Bernardo dei Machiavelli miał troje rodzeństwa. Dwie starsze siostry, i młodszego brata,oto Toto. Spolegliwy, skromny, duchownego, który umiera wcześnie, zbyt wcześnie napełniając serce wielką smutą. Mógł przecież tyle dokonać… Przecież skoro Niccoló tyle dokonał, to Toto… wychowywany w miłości, umiłowaniu wiedzy…Chociaż oboje mieli odmienne usposobienia to przecież oboje mogli osiągnąć wiele, nie tylko dla siebie, ale również, przede wszystkim, dla Ojczyzny!

Pierwsze trzy dekady życia Machiavellego przykryte są kurzem wieków i wiadomo zgoła  nic o kolejach losu tego wielkiego Florentczyka.

Jakby uciekał, ale dokąd? I przed czym? I dokąd, i dokąd tak pędzi, tak gna? I po co… —ach to z innego dzieła, nie zatrzymujmy zatem lokomotywy dziejów. Przyjrzyjmy się żywotowi człowieka poczciwego, w czasach okrutnych, krwawych, cuchnących i pięknych. Chociaż pewnie inne zdanie miały by osoby, które zaangażowane były w spisek  Mord w pełnej krasie, polowanie na zwolenników, sieczka, smród, zakrzepła krew i sztuka (Rysunek Leonardo da Vinci, rysunek ów przynajmniej przetrwał, czego nie można powiedzieć o portretach stworzonych przez  Botticellego). Nieudany zamach stanu przeprowadzony 26 kwietnia 1478 we Florencji przejdzie do Historii. Krwawym, nierównym krokiem. Nierównym zapewne z śmiertelnego wycieczenia ofiar… 

***

Italia podzielona, poróżniona, spływająca krwią, hańbą, występkami, i pożogą poraniona, rozrywki tak między maluczkimi jak i wielkimi, by nie napisać, tłustymi i zachłannym: Wenecją, Florencją, Księstwem Mediolanu, Państwem Kościelnym, Królestwem Neapolu., I w takim oto świecie podróżuje myśl ludzka, która zwycięży Czas, ujarzmi go dla potomnych w dziełach tak literackich jak i myśli technicznej. Nie oznacza to, że dopiero teraz zbudziła się z komy, lecz zyskała nowe możliwości. Tak oto niepokoje czasy obrastają piękną, zatykającą dech w piersiach, nie z powodu problemu z oddychaniem, Sztuką, która inspirować będzie przez wieki po wieki… 

Wieki średnie,nazwane niesłusznie wiekami ciemnymi także nie stroniły od wynalazków. Owszem, nie zawsze, albo nie często przypisywano autorstwo, dzieła pozostawały często anonimowe, nie myślano bowiem o społeczeństwie tak jak na przykład w XIX wieku, ale przecież to nie oznacza, że myśl techniczna, myśl ludzka, rozwijała się. Świadczy to tylko, że homo sapiens XXI wieczny, ocenia często, choć nie zawsze historię z własnej,wygodnej, aktualnej perspektywy… W średniowieczu wynaleziono koło, rozpowszechniono produkcje okularów. Ale porzućmy te ciekawe czasy. I wróćmy do rozedrganej Italii.

Piękny kąsek i jaki zdrowy, pyszny, taka Florencja! Palce lizać!  W sam raz dla zdobywców ciepłe i bogate gniazdko można sobie uwić. Wróg nie śpi. Z byle kim. I byle gdzie. Francja, Hiszpania, Cesarstwo Niemieckie, Szwajcaria która zajmuje Lombardię i Mediolan. Wszyscy chcą rządzić. Niepodzielnie. I wiecznie. Swoista Wojna postu z karnawałem, dziwna to wojna przecież Italia nie dysponuje własnym wojskiem. Florencja nie ma go od dwustu lat. Tak, tak. Wojna to dziwna. Dlatego Machiavelli upiera się, przy konieczności posiadania własnej armii. Bo kto swoją krew będzie wylewał na cudzej ziemi, za nie swoje ambicje? I bogactwa. Nikt. 

Po obróceniu się w proch Savonaroli, Niccolo zostaje szefem urzędu odpowiadającego… (Cóż to za niespodziewany obrót spraw) (sic!)Za wojnę i przedpokój, tfu, pokój, za stosunki z innymi państwami. Nazywany Oratore. Albo inaczej Ambasadorem, albo inaczej sekretarzem II Kancelarii.

Podróżuje, negocjuje, pisze listy i analizy… które inni mają głęboko w. d…Na dnie biurka, nie bibułkach. Nikt  nie czyta, tego co Machiavelli postuluje, o co walczy, ale… za to wszyscy chwalą.Dziękuję bardzo.Pięknie. Siadaj trzy z dwoma. (Skąd my to znamy? Czym nam śmierdzi ten klimat?) Florencja uskutecznia granie na zwlekanie  gdy inni uskuteczniają czyhanie.

Hiszpania i Francja i Papiestwo, wszyscy chcieli tłuste piękne i bogate obszary Włoch posiąść we władanie.  W takich oto dekoracjach Nicolo próbuje zorganizować coś na kształt wojska, czyli własną milicje ludową. Rekruci pochodzą z terenów wiejskich, wierni i bitni, lecz tylko w słusznej sprawie. Nie plamiący sobie rąk sprawami doczesnych walkami między patrycjuszami, a biednymi. Piechota na czasy niespokojne,szkoda tylko, że pod wodzem, którego nie słuchać zwykła. Bonaparte miał rację, że nieumiejętność wodza jest największym przekleństwem narodów. Cóż tu kryć. Nie słuchano Machiavellego, ale przyznawano mu rację. Siadaj,bardzo dobrze, trzy mniej. Traktowano jak uczniaka. No może takiego, który ma znajomości w gronie nauczycielskim. Ale ten czas przeminie, prawda?Znajomości i przychylne oko możnych do czasu.Ziemia krąży wokół Słońca,  a a dekoracje się zmieniają. Klimat pozostaje taki sam. Choć w wątlejszym wydaniu. Do łask (i na tron) wrócili Medyceusze. Nicolo gnije w cuchnących lochach, pełnych szczurów, durów, chorób, mak niewymownych. Wywichnięcie rąk na sznurach sześciokrotnie. Taka oto „gimnastyka” Siedzi krótko.Oskarżony o spisek, pokutuje za nie swoje winy. Ale cóż to za pocieszenie. Nie wróci nigdy na swoje dawne stanowisko. Co więcej, zabrania się mu wstępu do Palazzo dela Senioorina, (to ten dworek z fontanną Neptuna).

Wsi spokojna, wsi wesoła.Machiavelli nie jest jednak zadowolony. A kto by był? Skazany na banicję, odsunięty od władzy. Od możliwości wprowadzenia zmian. Urządza polowania na zwierzynę, handluje drewnem…Pisze i czeka,tylko na co? W tym czasie powstanie dużo później wydany, osławiony (o zgrozo!) Książę, czyli opowieść o Cezarym Borgii. Ale przecież nie tylko o tym, to świadectwo czasów niebezpiecznych, niebezpiecznych dla mieszkańców.  I z taką świadomością należy odczytywać dzieła Machiavellego. Tyle, że pamiętajmy o tym, Machiavelli piastował urząd, stanowisko polityczne. Napisał nie tylko traktat o władzy, ale także komedie. Także diagnoza społeczna, tyle, że o innym charakterze. 

Zgoda, księga zdarzeń wciąż otwarta w połowie w połowie… Niewłaściwym jest dyskutując o komediach Machiavellego przykładać szkiełka i oka i mieszać z tym co zawarte jest w Księciu. A jeśli jesteśmy już przy Noblistce to niejednokrotnie mówiła, że nie chce jak to nazwały Joanna Szczęsna i Anna Szczęsna biografii zewnętrznej, uważała,że wszystko co warte zapamiętania jest napisane czarno na białym, w jej wierszach. I dotrzymała swojego postanowienia. W chwilami życie bywa znośne, filmie autorstwa Katarzyny Kolędy –-Zalewskiej odnajdziemy te same informacje co w Pamiątkowych rupieciach. Miles Davis twierdził,że wielcy muzycy są jak wielcy bokserzy, co znają się na samoobronie. Ponad sześćdziesięcioletni trębacz wiedział o czym mówi.Są obszary, które są prywatne. Tyle, że samoobrona,skuteczna nie wystarczy, podobnie jak znajomość dat i faktów. Wtedy to nie jest niczym więcej jak szkolnym wypracowaniem. Marnym. Miernym. Nie wartym uwagi, ale i utrwalającym złe nawyki, patrzenia jednowymiarowego postrzegania dzieła. Nie chodzi o to by komplikować sobie życie ale by dostrzec jego różnorodność. Nie zadowalać się prostymi odpowiedziami. A jeśli już, to miejmy tego świadomość.

Nicolo Machiavelli kierował się tym co odpowiadała rzeczywistość w czasach krwawych i chaotycznych nie tylko szukał stanowczych, sprawdzonych, pewnych, rozwiązań. Nie tylko nie zrozumiany został przez ówczesnych, ale również przez współczesnych. Oskarżony o machiawelizm… Machiavelli to postać niezrozumiana, sprowadzona do jednego cytatu. Cel uświęca środki.  Brahms żył we właściwym czasie, czego nie można napisać o Nicolo Machiavellim. Tak kurczowe trzymanie się stereotypów może świadczyć o nieumiejętności odczytywania (i nauczania) historii. Zadowalamy się tym, co możemy odczytać siedząc wygodnie w fotelu, nakryci ciepłym,mechatym kocykiem, z kubkiem czarnej kawy w prawej ręce, lewą podkręcając pokrętło grzejnika. XXI wieczna perspektywa czytania tego co było, niezależnie czy dojrzewające pośród płócien renesansowych mistrzów, czy w wiekach średnich… Średnich, ale nie znaczy, że nie wyrosłych, albo że były no cóż średnio na jeżozwierza… Tak zupełnie przez przypadek, czas, który niegodnie zastąpił i zstąpił, nastał po tym co zafundowała nam starożytność…Pytanie pozostaje zatem w jaki sposób czytać książki? Ze zrozumieniem, to na pewno. Historii oddać to co historyczne, ale także z dystansem. Do biografii malarzy (malarek), rzeźbiarzy (rzeźbiarek), pisarzy (pisarek)… 

4 myśli na temat “62. Człowiek, którego nikt nie (wy)słucha(ł).

  1. Myślę, że takich Janków muzykantów są miliony. Niestety ale… takie życie 🙂

    p.s. Dobrze zrozumiałem? Orszula Kochanowska nie istniała? Bo nie mogę się doszukać w internetach nic o tym.

    1. Istnienie Orszulki, czy Urszulki są co najmniej sporne, niby niektórzy powołują się na słowa Jana Januszewskiego (wydawca dzieł Jana),ale to nieliczne i niepewne jak się zdaje źródło. Poza tym cykl (trenów) powstawał przez dekadę, a więc i emocje musiałyby się zmienić, wiersze, które miały powstawać w wielkim uniesieniu, były cyzelowane przez dziesięć lat…

        1. tak, ale nie sądzisz, że zdanie jednego człowieka, że ktoś istnieje, czy w porywach, dwóch to zdecydowanie za mało… Podnoszą się głosy, i to nie są sytuacje odosobnione, że Urszulki nie było…Cicho wszędzie, głucho wszędzie… A to nie ten poeta, sorry, ale taki zrobił się klimat.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s