58.Albert i Franz.

Kto to jest człowiek zbuntowany? Jest to człowiek, który mówi: nie. Odmawia zgody, ale się nie wyrzeka; to również człowiek, który od pierwszej chwili mówi: tak. Niewolnik, któremu rozkazywano przez całe życie, stwierdza nagle, że nowy rozkaz jest nie do przyjęcia. Jaka jest zawartość tego „nie”? Oznacza ono na przykład: „to trwało zbyt długo”, „do tego miejsca tak, dalej nie”, „posuwasz się zbyt daleko”, a także: „jest granica, której nie przekroczysz”. W sumie to „nie” zakłada istnienie granicy. Tę samą ideę granicy odnajdziemy w poczuciu zbuntowanego, że ów drugi „przesadza”, że rozciąga swoje prawo poza linię, za którą inne prawo rządzi i go ogranicza. Tak więc ruch buntu wspiera się jednocześnie na kategorycznym odrzuceniu ingerencji uznanej za niedopuszczalną i na niejasnym przekonaniu o własnej słuszności czy raczej na wrażeniu zbuntowanego, że „ma prawo do…”. Bunt nie obywa się bez poczucia, że w jakiś sposób i w jakimś punkcie człowiek ma rację. Oto dlaczego zbuntowany niewolnik mówi zarazem „tak” i „nie”. Stwierdzając istnienie granicy, stwierdza też istnienie tego wszystkiego, co poza nią przeczuwa i czego chce bronić. Dowodzi z uporem, że jest w nim coś, co „warte jest trudu, żeby…”, i żąda, by mieć to na uwadze. W pewien sposób przeciwstawia uciskającemu go porządkowi prawo do niepodlegania mu, jeśli przekroczył granicę, na którą może przystać.

[ Człowiek zbuntowany, Albert Camus, Wyd. Muza,Warszawa 1998, s.4].

Z Albertem Camusem jest kłopot. (Słowo,w które wpisany jest trud). Z jednej strony nie był uznawany przez sobie współczesnych, z drugiej,dziś wtłoczony jest w kilka słów kluczy. Być może odpowiesz,nic nowego przecież za życia nie byli doceniani ani Vincent van Gogh,ani Vermeer, by tylko ich wymienić, a czy uznawani za wielkich tego świata nie są wtłoczeni (wtłoczone) w sylabusy? Ot, proszę: Skłodowska Curie: Rad, Polon,promieniotwórczość, Napoleon Bonaparte— najmłodszy generał francuskiej armii. Pojawia się „znikąd”, ale przecież n i e on j e d e n,

Mówi się o człowieczeństwie (niezmanierowaniu) Marii,ale dopiero za sprawą Alberta1 ,ale mniej o jej czasach w których nauczała jeszcze będąc w Polsce,albo o jej działalności politycznej. Vincent jakoby dopiero dziś był odkrywany na nowo,(chociażby przez swoją chorobę),ale przecież chciał być księdzem,został wyrzucony, za swą nadgorliwą postawę. Z Vermeerem dopiero jest kłopot, bo o nim niewiele wiadomo, mieszkał z żoną przy teściach,mieli szesnaścioro dzieci, cóż… Tak naprawdę fakty z jego życia mieszają się z legendą, ale i tak niewiele tego jest. Przykładem tego jak można manipulować biografią jest słynny fałszerz Vermeera,który był w stanie wmówić nazistom, że malarz praktykował we Włoszech,ba,co tam wmówić, potrafił być Vermeerem,sprzedawać jego rzekome dzieła za bezcen. Tak skutecznie potrafił naśladować jego styl, że po sławnym procesie trzeba było zrewidować kolekcje malarza i postawić pytanie o jej a u t e n t y c z n o ś ć (sic!)

A Ferdynand Magellan? Nie znamy dokładnej daty urodzenia, wiemy, że zarówno on, jak i jego brat byli paziami na dworze Jana II Doskonałego, a więc musieli mieć prawowite pochodzenie, ale co to właściwie znaczy? I czy nie wypadało by wiedzieć więcej o tym znamienitym podróżniku? Żeglarz portugalski w służbie króla Hiszpanii. Nadał nazwę oceanowi. Ocean Spokojny to przecież jego ślad. Pierwszy opłynął Ziemię. Zadziwiająco niewiele o nim wiemy, ale tak naprawdę,czy m u s i m y wiedzieć,o jego życiu osobistym, czy to,co pozostawił po sobie,nie mówię o urazach i o tym ,że p o n o ć miał być trudny we współżyciu,ale o tym, jakich czynów dokonał.

Ale wróćmy do postaci pisarza, dziennikarza,dramaturga, filozofa, dyrektora i reżysera teatralnego, człowieka wielu zawodów… Noblisty2…I kobieciarza. Słowem do Alberta.

Camusa, oczywiście.

Nie potrafię wyzbyć się pierwszego skojarzenia ze sobą dwu postaci mianowicie Albert Camusa i Franza Kafki. Skojarzenie to jest uprawnione, nie tylko dlatego, że w latach trzydziestych Albert Camus odbył podróż do grobu autora Procesu, ale również dlatego, że wielokrotnie mówił o jego twórczości. Czy do odbycia podróży nakłoniło do tego pierwsze zdanie najbardziej znanej (przynajmniej w Polsce) książki Kafki? Znane są trudne relacje Franza z Ojcem, w szkole podkreśla się to,że nie był tylko literatem, oczywiście był piszącym urzędnikiem, ale również bardzo towarzyskim człowiekiem, duszą towarzystwa. Zaznał biedy dopiero gdy w wieku lat czterdziestu zdecydował się wyprowadzić z domu. W życie Alberta wpisana była bieda, jakiej zakosztować byśmy nie chcieli. Pochodził z niepiśmiennej rodziny, ale miał szczęście do nauczycieli,szczególnie ocalił od zapomnienia dwóch. Jednego z nich wspomniał w swojej mowie noblowskiej upamiętniając jego zasługi. I tak nauczyciel z prowincji ocalił Alberta Camusa dla XX wiecznej literatury.

Z Albertem jest pot i kło bo postrzegany jest przez swojego rodzaju filtry, czy też frazy, konteksty. Chyba najczęściej przez jest jego spór z Sartrem. Nic dziwnego przeciwstawić się takiej personie jak Jean Paul to rzucić wyzwanie Francji, i skazać się na intelektualną banicję. Rzeczywiście algierczyk nigdy nie został zaakceptowany, przez swoje środowisko znamienne jak często przytaczane są słowa Jeana Paula3:

Jeśli nie podoba mu się ani komunizm, ani kapitalizm, ani Rosja sowiecka, ani Ameryka, to niech wyjedzie na wyspy Galapagos.

[Ćwiczenia z niemożliwego,Magdalena Grochowska, Wyd MK, s.49].

Po ukazaniu się Człowieka Zbuntowanego Sartre zamówił recenzje dzieła,skrajnie nieprzychylną Autorowi. Co jeszcze zaogniło spór pomiędzy dwojgiem przyjaciół. A w końcu skutkowało zerwaniem relacji..—Czy istotą tej więzi jest czas, czy warunkiem sine qua non muszą być długie lata, by związek ów nazwać przyjaźnią?

Jak długą drogę przeszedł Albert Camus od swojego urodzenia do tragicznej śmierci. Imając się różnych profesji. Dziś kojarzony ze słowem (na)pisanym. Czy to jako dziennikarz –-nie tylko informował ludzi o konflikcie francuzko – algierskim –-czy jako pisarz4. Bardzo długą,niewiele osób chce pamiętać,że ten laureat Nagrody Nobla z 1957 roku pochodził z rodziny niepiśmiennej. Biedny, Jeśli postrzegać pisarza przez jego biografię,to tutaj mamy jasny i przykład i przekład. Potrafił nie tylko pracować na różnicach,choć te przecież tak go uwierały, ale swoje słabości przekuć w siłę. Jeśli czegoś mógł nauczyć współczesnych sobie, jak i nas,to właśnie tego.

Nie jest oczywiście jedynym człowiekiem, który żył według sobie narzucanego porządku,miał plany swojego życia. Uznawane za odkrywcze pytania łowców głów w stylu, a co będziesz robił za pięć,dziesięć, piętnaście lat? Nie było dla niego niczym odkrywczym, on dobrze wiedział. I je realizował.

Choć kompleks pochodzenia zawsze rzucał cień na to co przedsiębrał Camus. I ta wewnętrzna rysa odzywała się w nim cały czas. Zresztą nie dziw,skro mu ówcześni,ze środowiska elity intelektualnej traktowali go nie tylko z dystansem, ale i z protekcjonalizmem. Prosto to dostrzec porównując postawy Camusa i Orwella, tak jeden jak i drugi podważali istotę komunizmu, tylko autor Roku 1984 został nie tylko zaakceptowany, ale wręcz wyniesiony na szczyt.. A Camus?

…Miał zwolenników poza granicami Francji. Chociażby list Czesława Miłosza do Autora Upadku. Albo Józefa Czapskiego. Buntownik z wyboru, czy nakazu? Jaką rolę odgrywał imperatyw wewnętrzny? Albert Camus. Zwolennik Buntu bez rozlewu krwi.

Na ironię zakrawa fakt, że jest on najbardziej popularnym pisarzem francuskojęzycznym przekładanym na język angielski…Nieakceptowany w swoim kraju, za czasów swojego życia. Krótkiego życia,zginął tragicznie trzy lata po otrzymaniu Nagrody Nobla. Człowiek który dokonał rozbioru absurdu na części pierwsze, w taki sposób zginął. No bo jak inaczej nazwać wykupienie biletu na pociąg, a zdecydowanie się na jazdę samochodem, i zamianę miejsc z żoną, i wypadek w najmniej odpowiednim momencie życia. I znowu ktoś powie, cóż, nie on pierwszy,nie ostatni. Przecież wspomniany van Gogh cierpiał biedę, gdy Maria Skłodowska,polska emigrantka wyjechała do Paryża, też nie opływała w zbytki (oczywiście, że mogła rezydować przez dłuższy czas u siostry, jednak wybrała inną drogę).Życie tak jak natura, bywa okrutne w swych wyrokach. Wystarczy wspomnieć spotkanie Jerzego Zawieyskiego i Tadeusza Gajcego w Warszawie,obaj obserwowali przemarsz wojsk wroga. Wtedy to autor Powrotu Marii miał powiedzieć Zawieyskiemu:

– —Obiecaj mi, że kiedy mnie już nie będzie, będziesz o mnie pamiętał.

Oczywiście to zestawienie dwóch rzeczywistości. Przed innymi wyborami stawał Albert Camus,przed innymi tacy poeci jak Tadeusz Gajcy, czy Krzysztof Kamil Baczyński. Camusa w ostateczności nie pochowano w Panteonie, zostawiono go tam,gdzie pierwotnie spoczął Dzieci nie zgodziły się na przeniesienie ciała. Dzisiaj pisma Camusa nie wzbudzają takich kontrowersji jak niegdyś,może także dlatego, że znamy rozstrzygnięcia Historii. Może dlatego z racji oczekiwań innych, które stawiamy intelektualistkom i intelektualistom w dzisiejszych czasach. Jednakże droga i wybory Alberta Camusa godne są nie tylko przypomnienia, ale i przemyślenia. Nie chcę z niego robić herosa, stawiać mu pomnika trwalszego niż ze spiży. Sam mówił ile zawdzięcza swoim dwu nauczycielom, co nie umniejsza jego zasług. Kosztował uroków życia, wdzięków kobiecych, umiał skorzystać ze swej urody by zasmakować urody życia w ramionach pięknych kobiet.

Dlaczego więc wspominam o Albercie Camusie?

Odpowiedź jest nad wyraz prosta. Jego osoba skojarzyła mi się z poniższym cytatem:

Mówiąc jednak o słowie literatury, o wierze i nadziei,jakie w takim słowie pokładam,kiedy zmagam się z kwestią śmierci,mam na myśli jego najszersze horyzonty, jego najrozmaitsze miejsca obecności. Nie zamykam zatem, na ile to możliwe, takiego słowa w kanonicznej powięzi form uznawanych zwyczajowo za literackie, w rytuałach-choćby powieścio-czy wierszopisarstwa. Nie mam takiego odczucia, by słowo literatury nie było słowem życia, by nie buszowało ponad wewnętrznymi czy zewnętrznymi,często przecież i apodyktycznymi granicami wszelkiego mówienia i wszelkiego pisania. Przeciwnie, właśnie wtedy, i zwłaszcza wtedy, gdy słowo literatury objawia się jako naturalna materia „samego życia”,jako zwykła egzystencjalna tkanka nie gorsza i nie lepsza od innych, pierwiastków istnienia i innych doświadczeń ludzkich, zyskuje ono tę moc, o którą mi chodzi. Moc sposobną do borykania się ze śmiercią. Nie jest bowiem wtedy samotne, nagie, przypisane bez reszty papierowi na którym je uwalono.

Zatem, tak myślę, słowo literatury, nie jest dobrym słowem literatury, jeśli krzepko i wszystkimi możliwymi sposobami nie trzyma się humanum vitae,jeśli się weń brutalnie nie wdziera i eśli z niego mocno nie wyrasta. A to znaczyło by również ,że musi wiązać się wyraziście z innymi strefami jednostkowego i pospólnego doświadczenia oraz kultury— chociażby ze sztuką, chociażby z mową epitafiów,obrazów czy budowli. A to znaczyło by jeszcze,że nie powinno gardzić gwarą rytuałów albo językiem gestów., albo potocznością, albo religią, albo muzyką, albo ciszą albo gatką-szmatką, albo…

[Śmierć i tekst. Sytuacja ostateczna w perspektywie słowa. Zbigniew Mikołejko, Wyd. Słowo Obraz Terytoria, Gdańsk 2001].

Zbigniew Mikolejko konfrontuje Słowo ze Śmiercią, ale gdyby podstawić do powyższego cytatu zamiast śmierci podstawić słowo bunt? Oczywiście, następne skojarzenie to kwestia literatury. W świetle związków tejże z prawem badana jest twórczość Camusa. Z drugiej strony czyż przecież stanowcze przeciwstawienie się jakieś idei, burzenie porządku nie ma w sobie tej siły ostatecznej co śmierć. Buntując się dokonujemy ostatecznego wyboru, spychając jedną kwestię w niebyt. Jeśli Człowiek zbuntowany, to ten,który wyznaczając kres mówi nie. To śmierć przeciwstawia się Życiu,mówiąc także nie. Odmawia zgody, ale także nie skreśla, nie wyrzeka się tego, co było przedtem. Trzeci powód wspomnienia Alberta Camusa to prośba rozluźnienia narzuconych skojarzeń. Bo to, że Camus jest obecny w dyskursie naukowym to wiadomo. Dla przykładu 1 października 2009 odnotowano 3171 pozycji w tym 2528 książek, które odnosiły się do jego poglądów. Camus mówił o Kafce, że zmusza czytelnika do podjęcia ponownej lektury. Przekleństwem i darem Alberta Camusa jest struktura zdań. Na pozór proste. Które domagają się cytowania w przeróżnych przestrzeniach, tak dosłownych jak i nie. Weźmy na ten przykład to, w jaki sposób postrzegał on człowieka intelektualistę. Winien on mieć taką sposobność by samemu sobie móc się przyjrzeć. Czyli, można stwierdzić ponownie odczytać, zrewidować swoje sądy. Czyż nie jest to cecha, którą widział on w twórczości Franza Kafki, i która go tak uwiodła? Domaganie się głębszego spojrzenia, wejrzenia i —koniec końców— zobaczenia to warunek wiedzy o świecie. Świecie, który ulega zmianom. Nieustannie. A może to nie zmiana, tylko powrót do Początku, jakkolwiek byśmy go nie rozumieli, tylko ponieważ nie patrzymy w głąb nie jesteśmy w stanie dostrzec powiązań?

—-

1 Einsteina oczywiście.

2W dziedzinie literatury, 1957 rok.

3 Jest to bardzo znany cytat, często przywoływany przez różne osoby,przy różnych okazjach. Co nie dziwi, bo taki spór nie trafia się często, wbrew pozorom.

4 Będąc w swoim kraju pracował nie tylko jako człowiek mediów,ale również w Instytucie Meteorologicznym.

7 myśli na temat “58.Albert i Franz.

  1. Rumieni mi się klawiatura. Pod warunkiem, że oczywiście, nie miałeś na myśli obrazu roendgenowkiego. Chociaż, przecież ów Wilhelm za odkrycie promieni X dostał pierwszą Nagrodę Nobla w historii przyznawania tego wyróżnienia.
    A tak poważnie, przedważnie, (nie mylić proszę z przeważnie) to dziękuję bardzo za ciepłe słowa, nie dość, że klawiatura ciepła, to i słowa. Brakuje tylko ciepłej kawy. 🙂 Uściski dla Was.

  2. Czytając wszystkie Twoje posty wpadam powoli w kompleksy.
    Piszesz wspaniale. Jesteś obdarzona wyjątkowym darem. Czy myślałaś o wydaniu postów w formie książki ?
    Pozdrawiam serdecznie:)*

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s