56.Racja przed początkiem, czy w środku? Czyli inter_p[r]e_t[acja].

W ten post wpisana jest porażka, i nie chodzi o wstrzemięźliwość, o walkę Postu z Karnawałem, czy raczej kalendarzem i rytuałem. Ale o to, że wszystkie piosenki są o miłości, ba piosenki, byle by tylko o to chodziło! Niektórzy wariaci (i wariatki) tacy jak… sądzą, że wszystko ma swój początek w niej. To są siły [s]twórcze, a nawet jedna.

Nie będzie dzisiaj o sercach (a tym bardziej tych złamanych) żadnej kardiologii!* No, co prawda, to prawda, czternasty lutego to dzień Osób chorych na epilepsję, gdyż święty Walenty jest ich patronem. Ale o tym też nie będzie.

Jeśli chodzi zaś o muzykę to polecam iście Klimtowski klimat płyty wyziera nie tylko z okładki albumu tria Harrisa Eisenstadta Septembera —pod tytułem The Destructive Element wydanego w 2013 roku niejako jest nim przesiąknięty. Fantastyczny, podawany w zimowe wieczory. Nie dlatego, że owe mają coś z obietnicy schronienia doznania ukojenia w słowie, w muzyce, w rozmowach, eksploracjach i dekoracjach. Ale dlatego, że to album bez czasu. Powiew lata, czy chociażby wiosny urywa nam minuty, i godziny, dni w sposób zupełnie inny niż zimową porą. Julia Hartwig w swoim najnowszym tomie pt Zapisane umieściła wiersz

Co to za czas:

kiedy przypisy czyta się coraz uważniej

to samo słowo a brzmi inaczej

ta sama nuta a jest czymś innym

na dziobie łodzi żadnego dokąd

na rufie żadnego dlaczego

Co ważne, a co nieważne

po tym cośmy przeżyli

Czas zgromadzony w nas rośnie

ile już zagarnęło ze snu życie

źródło przeszłości jest głęboko skryte

gdybyś wiedział do kogo mówisz

może mówiłbyś inaczej

Idź w świat przez uczuć zwariowaną bramę.

[Zapisane, Julia Hartwig, Wydawnictwo a5, Biblioteka poetycka Wydawnictwa a5,pod red Ryszarda Krynickiego tom 77, Kraków, 2013 s10].

Utwór odczytać na kilka sposobów,może równie dobrze korespondować z tym co pisał Józef Tischner o Polsce, o przestrzeniach i rodowodach melancholii1.Wiersz o bezduszności przepisów, o konieczności przypisów jak również o dorastaniu intelektualnym, i potrzebie dojrzałości. Ale i ostatni wers jest znamienny. Idź w świat przez uczuć zwariowaną bramę. Tak jakby porzucić mistrza szkiełko i oko na rzecz czucia i wiary. Nie będę się jednak zajmować odpowiedzią na odwieczne pytanie polonistów, co Autorka miała na myśli? Ani tym, co w owych zawarła, a już na pewno, co można by było z nich samowolnie nie tylko odczytać, ale być przekonaną,że owa rzeczywistość się weń zawiera. Nie będę zajmowała się także zajmowała pytaniami kontrfaktycznymi, choć to pokusa,ale jednak dam jej odpór. Chociaż owy rodzaj pytań ma swoją siłę,jeśli oczywiście oddzielimy je od swoistej dialektyki narzekań.

Dokąd się śpiewa jeszcze się żyje i trwa. Takiego zdania przynajmniej jest Nohawica tak więc póty życia póty interpretacji. Ale co interpretacjami jest wydrukowane wybrukowane jeśli oczywiście nie jest się dajmy na to Glenem Gouldem. Tak przynajmniej myślą niektóre… O s o b y. Wolę szukać rezonujących z moim nie tyle gustem co zaciekawieniem wykonań na przykład z chęcią zanurzam uszy w dwupłytowym albumie Cello Suites Trulsa Morka i jego reinterpretacjach Jana Sebastiana Bacha. Przy okazji, zastanawia mnie jedno, z jednej strony, jeśliby posłuchać socjologów i psychologów, ze 

względu na efekt ekspozycji lubimy te dzieła,które już znamy. Z drugiej wiadomo,że tak zwany postęp w muzyce jako dziedzinie nauki,i sztuki nie tylko użytkowej jest możliwy. Jeśli sądzisz,że nie warto się przyjrzeć, przynajmniej moim zdaniem wynalazkom. No bo czymże innym są instrumenty muzyczne jak nie wynalazkami? Nie chodzi tylko o figury stylistyczne, zmianę tempa, ćwiczenie się w kontrapunkcie. Wplataniu nowych środków wyrazu. Adolf Sax,nie tyle z racji urodzenia, czy profesji ojca, nie miał wątpliwości i wiedział, jak nazwać to co zrobił. A że skłonność do majsterkowania. uskuteczniał wcześnie… Dosyć wspomnieć, że najpierw udoskonalił klarnet, a ściśle rzecz biorąc jego odmianę basową,…

Oczywiście dostęp do muzyki i pełnione przez nią funkcje, zmieniały się na przestrzeni wieków, (miało na to wpływ chociażby możność utrwalania muzyki na taśmach, nie powspominawszy o cyfrowym formacie dźwięku, ale także inne czynniki,których z rozwojem,postrzeganiem muzyki raczej się nie wiąże takich jak rewolucja przemysłowa, zmiany w strukturach społecznych. W teatrze greckim aktorami, czy muzykami mogli być tylko mężczyźni…). Instrumenty, takie jak chociażby fortepian ewoluowały na przestrzeni wieków,zmieniając swoją formę. Na brzmienie oczywiście wpływały też inne czynniki takie jak zanieczyszczenie powietrza, to także korygowało brzmienie,no nie wspomnę np. o jego wilgotności,ale tylko o zanieczyszczeniach. Tyle wystarczy by zmienić dźwięk.

Powracając do istoty interpretacji na ile ona musi pochodzić od wykonawczyni/wykonawcy,a na ile od kompozytora, jak daleko w swoich ekwilibrystykach może posunąć się ten pierwszy by wykonanie móc przypiąć sobie,a nie ostrożności czy zachowawczości, albo,o zgrozo,kopiowaniu,które jak wiadmo jest mniej wymagające niż inwencja. A na ile świadomym, a może szalonym trzeba być by umiejętnie zaprzeczyć wszystkiemu, co znamy i wywołać poruszenie u odbiorców i odbiorczyń. Glen doskonale wiedział co i jak i w jakich proporcjach należy uczynić. Oczywiście,i na szczęście, nie posiada on monopolu na Zachwyt.

Nie nastąpi tu wyliczanka Nazwisk Istotnych owych Istnień Poszczególnych. Chociaż w chwili gdy to piszę towarzyszy mi gra moskiewskiego pianisty Kissina -(dokładnie: nagrania koncertowe Czajkowskiego i Szostakowicza). Zastanawia mnie zacytowany wyżej wiersz. Nie zawsze bowiem było tak, a w rozwoju muzyki, często, że na dziobie łodzi żadnego dokąd/na rufie żadnego dlaczego. Wystarczy wspomnieć krytyczny stosunek do nowatorskiego podejścia Betovena. Oczywiście,można zakrzyknąć,nowe idee najpierw były nieakceptowane. Zanim się Ten, Ta(m)_ ten, czy ów zachwycił(a). Ale przykład, wiadomo,że jazz,jako muzyka w latach dwudziestych w Polsce, był krytykowany, ale mniej znanym faktem, jest to, że polscy muzycy nie umieli, czy też chcąc wykonywać jazz, musieli nauczyć się improwizować. Co nie jest sztuką łatwą,chociaż może być przyjemną, tak dla wykowawczyń (wykonawców)jak i odbiorczyń (odbiorców). Oczywiście improwizacja i interpretacja nie są to zjawiska tożsame. Interpretacja swoich dążeń i ich świadomość może prowadzić do improwizacji, wytyczania nowej drogi.

(…)gdybyś wiedział do kogo mówisz

może mówiłbyś inaczej

stwierdza Poetka, ale co znaczy może słowo wybór, czy może raczej wahanie, i co znaczy,inaczej? Jakie niebezpieczeństwa i jakie możliwości wydarzają się wtedy gdy myślimy, albo urzeczywistniamy mówienie inaczej,lub porzucamy ten koncept? Wiadomo, chociażby od samego Kafki,że jego ojciec nie akceptował wyboru drogi życiowej jaki autor Procesu wybrał dla siebie. Czy gdyby mówił inaczej, trawestując pisał inaczej chociażby List do Ojca, miałby wpływ na zmianę jego postawy?

A może to wszystko (o czym wspomina Autorka) jest nieważne,a przynajmniej odroczone w czasie, ważnym natomiast jest to by Iść. Iść w świat przez uczuć zwariowaną bramę?

—-

*słowo wyjaśnienia, post pisany z myślą o walentynkach.

1Tischner o Polsce, Józef Tischner w minibookach Wydawnictwo Znak.

4 myśli na temat “56.Racja przed początkiem, czy w środku? Czyli inter_p[r]e_t[acja].

  1. Życie bez emocji byłoby dużo prostsze. Chociaż mniej kolorowe. Coś jak ze zwierzętami bagiennymi – to dla nich środowisko naturalne.

    1. Zwierzęta też zachowują się emocjonalnie, więcej żyją na tej planecie ludzie, którzy sądzą,że takimi cechami wykazują także rośliny. 🙂

Odpowiedz na Jotazof Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s