55. Poza Słowo.

Jak przechodzi wielka miłość to człowiekowi zawsze zdaje się,że pokochał najpiękniejszą kobietę świata.Ale jak człowiek faktycznie pokochał najpiękniejszą kobietę świata może mieć kłopoty pisze Jerzy Pilch w Moim pierwszym samobójstwie. Kłopoty. Nadużywane określenie na nieporządek,na nie zawsze sprzyjający los, na zaskoczenie,a w sytuacjach  granicznych na niemożność,na bezradność,na utratę nadziei. Jest jedno jedyne miejsce na ziemi,gdzie nie obowiązuje ludzka dialektyka,ale nie sądzę by ktokolwiek z nas chciał się tam znaleźć,chociaż nie obowiązuje tam grawitacja problemów. To  c m e n t a r z.

Tutaj,jeśli chodzi o rzymskokatolicki pochówek można zobaczyć,odczytać,czy nawet dotknąć również po wiekach status danej osoby.Oglądając groby.Nie rzadko grobowce.  Kiedyś,np za czasu gdy żył Jan Sebastian Bach istniały klasy pogrzebów,zależnie od tego,jakim zasobem środków materialnych dysponował klient. Dążenie ku nieuchronnemu, choć jak jesteśmy dziećmi to inaczej postrzegamy czas.
Apelles wyznawał zasadę Nulla dies. haeggerowskie podążanie ku śmierci było siłą sprawczą. Józef Czapski posunął się o krok dalej, traktując to napomnienie śmiertelnie poważnie. Notował swoje postępy w pracy w diariuszu. Może to próba ujarzmienia Czasu, albo chociaż oswojenia. Wraz z rewolucją przemysłową w XIX wieku wymyślono sekundy.  Ot, potrzeba matką wynalazku. Być może wtedy to także wymyślono pośpiech? Postęp wspominał o nim Richard Feynman zauważył,że kiedyś mówiliśmy w sposób inny o istocie ruchu, a także o innych zjawiskach takich jak ciepło,czy dźwięk,do czasu kiedy postęp
nauki nie powiedział nam,że to aspekty tego samego zjawiska. Rzeczywistość jest holistyczna, choć nie zawsze w taki sposób postrzegana. Postrzeganie zmienia się nie tylko w nauce. Taki oto przykład.
Slavenka Drakulić,dziennikarka i pisarka,dwukrotnie biorczyni nerki, drugi raz od żyjącego nie spokrewnionego biorcy. Napisała książkę o doświadczeniach takich,które były również jej udziałem. O transplantacjach.Reportaż z nadziei. Ciało z jej ciała, to przede wszystkim książka o tożsamościach,o istocie dobra i zła,o nazywaniu,czyli stwarzaniu.
Dobieram słowa z mozołem,potkam się o nie,żeby w końcu zdać sobie sprawę, że jest ich niewiele. Trudno nazwać jej uczynek; o ileż łatwiej nazwać i opisać jest drugą,ciemną stronę ludzkiej duszy. Niewykluczone,że potrzeba anielskich skojarzeń wnika z instynktownego odruchu obron przed samą dobrocią,z chęci zatajenia własnego tchórzostwa. Tylko anioły są zdolne do czegoś takiego;
tylko anioły mogą być tak bezinteresowne!

Być może z tego samego powodu określamy złych ludzi mianem potworów, żeby się od nich odciąć,żeby ich odegnać. Żeby ich odróżnić od normalnych ludzi. I znów mamy do czynienia z mechanizmem obronnym.Naznaczając ich piętnem niezwykłości,
dajemy do zrozumienia, że my zwykli ludzie,nie potrafilibyśmy się zdobyć na podobną wielkoduszność, ani dopuścić równych okropności. Penie radzimy sobie w ten sposób z banalnością zła,ale też z banalnością dobra. (…) Dobro odbiera nam poczucie bezpieczeństwa, bo nie mamy pewności,czy potrafilibyśmy je odwzajemnić
i nienawidzimy się za to. Odkrywamy w sobie samolubne,egocentryczne bydlę (…) Tymczasem ludzie potrafią czynić jedno i drugie. Dobro i zło. Kiedy okoliczności zmuszają nas do konfrontacji z sobą samym , ta prawda zaczyna nas
uwierać,nie chcemy jej poznać

[Ciało z jej ciała.O banalności dobra. Slavenka Drakulić,W.A.B. Warszawa 2008,s 45].

Odpowiednie dać rzeczy słowo. Niezależnie od tego, czy rozmawiamy o literaturze, czy o nauce. Ludzie od wieków zmagali się ze słowami.  O tym pisał niedawno zmarły Stanisław Barańczak. Chociażby w wierszu pt. Jak w jedno słowo.W tomiku wydanym w 1968 (Korekta twarzy)

Jak da się wtopić,jak się zamknąć
da?Jak zrośnięte wyjąć z owych
kilku minut, przenieść w to słowo
nie rozsypać?

Ciało z jej ciała. To książka nie tylko o banalności jak mówi przewrotny podtytuł,a o zawikłaniu, niedostrzeganiu dobra. Nie tylko o poszukiwaniu i nadawaniu tożsamości, to wraca niczym bumerang. I pojawia się następne. Podstępne.
I pytania o to w jakim stopniu pisarz, pisarka pisze o swoich doświadczeniach.
Pytanie o zwykłość. Częstokroć niedocenianą. Jeden z wielkich powiedział kiedyś: Nie myl dobroci ze słabością. Kontestując to powiedzenie można by napisać nie myl dobroci z atrakcyjnością, czy dalej, z medialnością. Zresztą, czy warunkiem sine
Człowiek to taki zwykły człowiek jak pisze Ewa Lipska. Zwykły, czyli jaki? O niej piszę sięjak o przeciętności,o czymś na wskroś pejoratywnym.A może o powtarzalności,o efekcie tłumu.Niemodnym,ba naiwnym, w złym guście. Nawet graniczącym jeśli nie z głupotą,to z naiwnością.A ta,niechybnie prowadzi do zgub(y).I nie pomoże tu żaden luby, ani krokodyl. Chyba,że dyl. Czyli spierniczać, dalej niż myśli poniosą.Jeden dyl, drugi dyl.Krok i dyl. Ale to przecież nie PrzyStoi.
Nawet nie nadstoi. Przecież nawyk jest drugą naturą człowieka.  Chociaż… Człowiek pisany przez C,powinien być charyzmatyczny nie monochromatyczny, posiadać nie tylko bieliznę,szczoteczkę do zębów,lampę,książki, ale przede wszystkim własne zdanie.Zdanie obowiązkowo odkrywcze.Nie tylko zawierające podmiot i orzeczenie, ale też,a może przede wszystkim jeszcze nie zaschniętą czcionkę. Człowiek powinien pisać jasno,wyraźnie, dosadnie. Iść nie tylko z duchem czasu,ale  także z prawdą portfela. Zasobnością konta i nie chodzi tu o geometryczno-ortograficzne mezalianse.Człowiek ów winien być wyzutym z wątpliwości.Od czasu do czasu jakaś kontrowersyjka, ale nie za często, by się
nie przejadło. Do tego garść,albo dwie emocji. Wyrazistość,nie ważne jakiego autoramentu,gdzie ma ona źródło. Obowiązkowo. Nośny tytuł.

Do tego promocja. I już jest. Przepis. przepis na sukces. Nie ważne kim jesteś,ale kim potrafisz być,albo stwarzać taki pozór.
Frazesy prawie zawsze dobrze się sprzedały. I to w niemałych nakładach. I to jest z goła przerażające, nie ważne w jakie szmatki
będzie owe zjawisko przebrane. Maria Szyszkowska w Opozycji do przeciętności pisze o wykraczaniu poza nią, bowiem ponadprzeciętność:

Wyraża się (…) w szerokich horyzontach myślowych,rozbudowanej wyobraźni,wielkiej wrażliwości,wysokim poziomie rozwoju uczuć oraz twórczym stosunku do siebie i świata,jednostki nieprzeciętne znamionuje także mądrość i zespolona z nią życzliwość wobec rozmaitych punktów widzenia.

[W opozycji do przeciętności, Maria Szyszkowska, Kresowa Agencja Wydawnicza,2012];

Poznawanie sobie to proces, nie tyle skazany na porażkę o czym pisze Drakulić, tylko ryzykowny. Tyle, że wiadomo,kiedy więcej tracimy
gdy nie podążamy za tym co w nas domaga się autentyczności,nie mówię tu o złu,ale o poznawaniu siebie, nie tylko rozeznawaniu i podążaniu własną drogą.
Sensu largo, o możliwości(ach) dokonywania wyboru. A te, są różne, dla ludzi z różnych grup społecznych. A może po prostu nie jesteśmy tego uczeni, w szkołach gdzie sprzedaje się nam w datach i definicjach oświeceniowy system nauczania,
nie ma równowagi między tym co indywidualne, a tym co zespołowe. Bardzo często porównuje się system kształcenia do fabryk działających na pełnych etatach. Nie, nie tylko chodzi o Marksa, wystarczy przytoczyć publikację pod redakcją Jana Sowy i Krystiana Szadkowskiego:  Edu-factory samoorganizacja i opór w fabrykach wiedzy.
Poza tym to, co nazywamy naszym ja, tożsamością nie jest (na)dane raz na zawsze. Tempus est otimus magister vitae. Mówi przysłowie,wykłócając się o ten tytuł z historią. Ale, czy Historia i Czas nie mają punktów stycznych? Czy Czas nie ma wielu Imion?

—–

Moje pierwsze samobójstwo. I dziewięć innych opowieści, Jerzy Pilch,Świat Książki, 2014 r.

Wiersze zebrane, Stanisław Barańczak,wyd. a5 Biblioteka Poetycka wydawnictwa a5 pod redakcją Ryszarda Krynickiego, tom 55. Kraków, 2006, s.11

5 myśli na temat “55. Poza Słowo.

  1. „Tempus est otimus magister vitae” – chochlik zjadł Ci „p” w „optimus” :).

    A co do meritum to trochę mnie przeraża to dążenie do sławy za wszelką cenę. Ja jestem jeszcze z epoki „jak nic nie potrafisz nie pchaj się na afisz”.

  2. Oczywiście, masz rację. Dzięki za zwrócenie uwagi, to moje przeoczenie. Co do pchania się na afisz, ktoś kiedyś napisał, że nieszczęście ludzi inteligentnych jest to, że mają oni wątpliwości,w odróżnieniu od głupców…Uściski.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s