42. To (nie) jest dziennik.

Czytam. Nie tylko napisy na koszulkach i instrukcje obsługi. Od wydawnictw ciągłych, które mają szeroko zakrojoną kampanie marketingową stronię. To zawsze źle się kończyło do tej pory. Zwykle jakimś niestrawnym humbugiem. Jeśli już daje się nabić w butelkę to z nie często. Tak,wiem, wiem wyjątek potwierdza regułę. Dlatego stronię od wielkich kwantyfikatorów.

Od trzynastu lat  dobiegają mych uszu komunikaty bogate w treści, ale o tej samej, nudnej, przewidywalnej do szpiku czcionki konkluzji.  To warto czytać. Nie przepadam za takimi książkami, ale tą, tą to m u s i s z   przeczytać. Z biegiem dni, to przybrało kształt trendu, potem mody, a teraz konieczności. Wiadomo ta, z kolei zawiera coś co jest niestawne i co powiedzmy (zważywszy na okoliczności napiszmy) coś co staje czcionką w gardle.

  I… Oczywiście kojarzę. Ba! Nie tylko zdjęcie na okładce.Charakterystyczne. I wcale nie dlatego. Oczywiście uwielbiam opowieści piękne w treści i bogate w długie frazy, przystrojone smacznie wyrazy. Deliberacje o [nie]udanych związkach, a częściej rozwiązkach, sporcie (wiwat narodowy sport Polek i Polaków) i morzu, alkoholu. No dobra. Wprost i na skos i w każdą inną stronę ubóstwiam nie lubić, czyli po prostu nie pasjonuje mnie to, a jeśli już, to na wskroś po  szwedzku, tfu po szewsku.

Zdjęcie. Nie rentgenowskie. Za to z  nieodłącznym papierosem. I bacznym spojrzeniem.  Dziennik drugi. I po cóż te liczebniki? Dlatego by spytać z nadzieją w głosie (Nie)ostatni? Tak czynię i ja wypatrując obietnicę ciągu dalszego…

To nie „dziennika bez nazwisk i dat”, chociaż…?

Czy to już wkraczanie w czyjaś (nie)intymną samotność? Chociażby na zaproszenie? Irena Krzywicka w pierwszych zdaniach dziennika wspominała o niebezpieczeństwach pisania biografii. A tutaj niebezpieczeństwo występuje w dwójnasób. Bo nie dość, że dostajemy do rąk, przydziałowo własnych, obietnicę dziennika to jeszcze z czasów choroby. A powiedzmy to głośno, pisanie o infekcjach, chorobach, dolegliwościach nie jest mocną stroną pisarek i pisarzy polskich. Za to strony zadrukowane wynurzeniami o bolączkach szybko i wielokroć z niesmakiem się przerzuca. I wcale nie tylko dlatego, że nie w pełni sprawność, stan zdrowia, czy choroba to w polskim społeczeństwie temat tabu, pisać po prostu trzeba umieć.

 No,ale stało się. Chociaż są i tacy, którzy uparcie twierdzą,że naprawdę, nie stało się nic. Owszem. Stało się. Stało się i nie chodzi o przybieranie konkretnych póz podczas wykonywania konkretnych czynności. Bo jak wiadomo,jeśli już o to idzie, to lepiej źle siedzieć, niż dobrze stać. Ale zmierzajmy, spacerujmy ku meritum, bo stać mnie na dygresje. Stało się, jak już wspomniałam, stało się bardzo dobrze. Przeczytałam. Zapamiętałam. I po. I poległam, ba przedległam i nie chodzi o pokłony. Ale o to, że warto.

Warto czytać. W tandemie najlepiej. Najlepiej ze zrozumieniem. To co przykuło moją uwagę to nierówny status wobec choroby, to  fakt toczenia się życia przed śmiercią nawet w tak nieznośnych dekoracjach przemijania. To niezrównany warszytat pisarski i pięknie melodyjną frazą i uwagi cenne o literaturze i (nie) pisaniu. A choroba? Choroba to  nie tylko rozpad to rozdział życia. Życia.  Życia, które nie chce być porwane, czy chociażby wzięte  w nawias.  Cytaty przychodzą, nieproszone same i w towarzystwie, wyciągnięte, wyszperane z innych leków, lektur., chociażby z Piętna Goffmana.

Choroby, nie są demokratyczne, chociaż zawsze, niezmiennie nieproszone.I natarczywe i niejednokrotnie konsekwentne do bólu, nie tylko ,czcionki.

Postrzeżenia na temat, nie tylko przemijania, stanu zdrowia, ale także, (a może przede wszystkim?) kondycji (takież modne słowo)  możliwości przeżywania, ba jakiego przeżywania. Przeżywanie kojarzy się z wytrzymywaniem pomimo, a tu chodzi o używanie, ekstra eksplatowanie. Smaczne są cytaty o Literaturze/ Pisaniu, rzetelnym uprawianiu zawodu. O inwestowaniu w Siebie. Zbyt dużo w codzienności krzyku, „(c)hałasu” chaosu i błędów ortograficznych, ale (wiel)błądzić (wiele błądzić) rzeczą ludzką…
A Pilch? Cóż wiadomo. Firma. Dobrze prosperująca. Fantastycznie skrojona. Że o polityce, i innej tyce też?Że o związkach i rozwiązkach? Że o alkoholu? Że o piłce nożnej? Że to spowite dymem papierosowym? Cóż, ale jak piękniście! Przecież (nie)pisałam, że to wielbiam, uwielbiam…

Na szczęście i w nieszczęściu (własnym) Jerzy Pilch z uporczywością, stawia litery. Niechaj czcionka prostą mu będzie! Nie napiszę, że warto nie tylko zaopatrzeć się, ale i wracać i czytać Drugi dziennik…

Drugi dziennik. 21 czerwca 3012— 20 czerwca 2013.Jerzy Pilch, Wydawnictwo Literackie,2013 r.

9 myśli na temat “42. To (nie) jest dziennik.

  1. Jakoś nigdy nie mogłam się do niego przekonać. Pewnie przez ten PR nie powiodło mnie na pokuszenie.
    A mówisz /piszesz, że warto?… Ha. No, pożyjemy – zobaczymy. Ale najsampierw zaległości 🙂

  2. Na mnie Pilch działa różnie nie jestem pełna uwielbienia, ale wzbudza we mnie irracjonalne poczucie drażnienia, sama nie wiem czy jest przyjemne czy nie. „Kronika zdychania” właśnie na mnie tak podziałała i numer 2 absolutnie zasługuje u mnie na numer 1. Może realistyczność wypowiedzi, jak „Pod Mocnym Aniołem” którym byłam mocno poruszona a może tę brzydotę życia z chorobą z którą w końcu się zidentyfikowałam, kiwaniem głowy no tak. No tak, mnie również było warto.

  3. „Miała po mnie zostać kronika dymania, zostanie kronika zdychania, niby szlachetniej, ale jednak wolałbym na odwrót.” Jerzy Pilch: Drugi dziennik. 21 czerwca 2012–20 czerwca 2013.
    Może jednak to kronika dymania jest, kto go tam wie.

    1. Hmmm…. Ja też krążyłam koło, bardzo, bardzo długo z daleka. Na pewno nie „Pod mocnym aniołem”, może „Moje pierwsze samobójstwo”? Zbiór opowiadań?
      Jak sam tytuł wskazuje, to drugi dziennik, jest także pierwszy…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s