40. Te i tamte, czyli białe mrówki.

Ten i tamten mit. Termit jakim jest każda osoba widzi. Nie nie chodzi o fatamorganę ani o inną telenowelę. Widzi  się, widzi. Jeśli sięgnie tam, nie, nie tam… Tam gdzie wzrok nie sięgnie. Nie, nie mówmy o wadach wzroku i postawy, podstawy i…

Widzi się, widzi. Widzi mi się. Albo nie… No, chyba, że mieszka, (prze)bywa tam gdzie akurat mieszkają białe mrówki.Te, te Telimena coś powinna  o tym wiedzieć. Taka to świątynia dumania.  Nie, nie chodzi o to, żeby widzieć… Mroczki przed telewizorem przed oczami, wróć, szybko, albo spaceruj bo nie chodzi o operę mydlaną b jak blog, albo gorzej: b jak breweria… Awantury  i inne tury będą potem… Znaczy, nie o to chodzi, że śmierdzi… To może od początku…

Na początku był cha_os. Ale o rojach dziś nie będzie. Przynajmniej ja nic o tym nie wiem.  Albo słowo. Tylko nie wiadomo, które… Dobrze, żarty na dowolnie wybrany bok.

Termity były nazywane białymi mrówkami. Ze względu na swoją społeczną naturę stworzone niejako na obraz i podobieństwo do swoich kuzynów. Życie i jednej i drugiej społeczności jest zajmujące. Tworzą kolonie  i dzielą się na kasty. Lecz można poszukać różnic na przykład w wyglądzie (czułek chociażby, czy brak talii u białych owadów).

Kolonię mą widzę ogromną. Tak mówił klasyk. No cóż wiadomo. Nie od dziś, jedna może liczyć ponad milion. Dziewięćdziesiąt pięć procent stanowią robotnicy. To te bezskrzydłe i ślepe. Ale nie są tak bezbronne jakby się mogło wydawać. Orientują się w świecie za pomocą zmysłów: węchu,smaku i dotyku. Goście o dużych szczękach i głowach, żołnierze. To oni budują i utrzymują kopiec jakby tego było mało to jeszcze zdobywają pożywienie dla całej kolonii. Ba, w razie zagrożenia to właśnie owady z tej kasty mogą obezwładniać przeciwników. Stosują broń chemiczną. Takie to obezwładnianie przeciwnika. Skuteczne. Co więcej, jeśli są ubytki w konstrukcji kopca, to zatykają je własną głową, skazując się tym samym na śmierć. Pozostają bowiem poza kolonią.

Druga kastą są te owady, które są zdolne do rozrodu. Najważniejszymi lokatorami z kartami VIP jest para królewska. To para z  d u ż y m i     p i ę k n y m i     o c z   a m i, oczami, które  wiadomo nie mogą kłamać,  co więcej,  od czasu  założenia kolonii do niczego więcej nie będą im potrzebne.

Kopiec, jak wygląda, każdy widzi, tylko nie termit. No, ale cóż, może dlatego, one są są takie ogromne. Do tego z klimatyzacją. Z korytarzami powietrznymi. A nad tym wszystkim piecze sprawuje największa, najważniejsza…Królowa. Królowa termitów. Zamieszkuje głęboko, głęboko na dole kopca, i wcale nie dlatego, że żyje najdłużej. Królowa może przeżyć w zdrowiu cztery dekady.

Wszystkie z rodzących się termitów w kolonii są zdolne do rozrodu. Nie ma wśród nich robotników. Po krótkim locie orientacyjnym królowa zrzeka się skrzydeł. Potem czas na taniec godowy, (bo nie tylko do tanga trzeba dwojga) dobra, dobra trzeba jeszcze substancji chemicznej. Potem oboje wyszukują miejsce na gniazdo. Ale to samica wiedzie prym i prowadzi, prowadzi partnera… Utrzymują kontakt za pomocą czułek. A gdy znajdą odpowiednie lokum to…

To dochodzi do podwyższenia wskaźnika demograficznego. Z jaj, które składa samica, rodzą się larwy miniaturki dorosłych osobników. Na początku są karmione przez parę królewską. Wiadomo, że dobro wraca. Tak więc gdy małe podrosną, utyją to one będą zaspokajać potrzeby protoplastów kolonii. Jedynym obowiązkiem króla jest co jakiś czas zapładnianie królowej. By kolonia rosła w siłę. I była ogromna. Królowa, zaś wiadomo, składa jaja. Dziennie może nawet złożyć ich do trzydziestu tysięcy. Ale ale pozostaje jedno, zasadnicze pytanie…

Być, albo nie być —> czyli jak termity trawią drewno. 

Wiadomo czym się żywią te i tamte (te_r) mity. Jest drętwo. I to nie tylko dlatego, że SANEPID nie zdążył… Drewno. Aby je stawić potrzebny jest pierwotniak, znaczy, nie jeden… Wiele, wiele pierwotniaków… Ale nic nie jest niemożliwe ,zwłaszcza gdy społeczność się dzieli pożywieniem. Nic tylko zaśpiewać Przeżuj to sam. Może i czarną robotę trzeba odwalić samemu (samej), ale pożywienie (jak u pszczół) wspólne.  Dobra, dobra, wiele gatunków tropikalnych obywa się (i to doskonale) bez trawiących celulozę pierwotniaków. Niektóre hołdują w  swych gniazdach grzybom. Znaczy, że uprawiają grzyby. Inne żywią się trawą. Taaaką zieloną.

Ustalmy jedno. Termity nie są szkodnikami. Szkodniczkami też nie. Przyspieszają rozkład drewna. Recykling rulezz. Takie to substancje mogą strawić inni… Ale to zupełnie inna histeria, historia…

***

I pytanie za sto, co Państwu będę żałować… Tysiąc punktów. Czy Wam brakuje profilu facebookowego bloga nieniejszego?

Reklamy

16 myśli na temat “40. Te i tamte, czyli białe mrówki.

  1. Gdy się założyło bloga, który ma byś popularnym, to facebook na pewno w pewien sposób pomoże w promocji i popularyzacji, ale… Samo się nie zrobi. Potrzebne są treści, akcje, reakcje, inicjatywy, promocje, znajomości i społeczność – to dużo zmiennych i dużo zabawy. Na razie to nawet jeszcze tu nie stworzyłaś jeszcze społeczności, ale to Twoje decyzje i Twoje potrzeby. Mnie facebooka TU nie brakuje, bo nie używam go praktycznie do niczego poza komunikacją. Co najwyżej będę szybciej miał informację, że notka nowa się pojawiła i od czasu do czasu moi znajomi zobaczą, że „polubiłem” albo udostępniłem jakiś wyjątkowo dobry tekst. Ale to ja, co inni to już różnie. Może nawet zdarzyć się taki wyjątkowy „fan”, że Ci życie obrzydzi do szczętu – jak to w sieciowym życiu. Wiele rzeczy jest absolutnie nieprzewidywalnych.

    1. Przepraszam za niezręczności stylistyczne i powtórzenia. 🙂
      Jeszcze o FB – używam, ale moje zdanie na ten temat jest mało znaczące, bo Kneziowiska nigdzie nie promujemy, blokujemy wyszukiwarki i żeby do nas trafić, to trzeba wiedzieć że istniejemy, lub skorzystać z linku na nielicznych stronach, które go upubliczniają. Tak więc pod tym względem moja opinia jest mało znacząca.

      1. Żadna opinia nie jest mało znacząca.:)Zastanawiam się,czy FB nadal jest tak popularny i tak potrzebny. I czy przypadkiem nie rozleniwia.Tak osobę,która prowadzi blog jak i osoby czytające/współprowadzące- komentujące. Co do społeczności –tak jak wszędzie— proces grupowy trwa i na blogach.

    1. Wyjątkowość w żaden sposób nie kłóci się z popularnością, tak jak elitarność z ilością również nie – to kwestia poziomu, a nie czytelnictwa. 😀
      Podobnie ilość komentarzy nie świadczy o ilości czytelników, ani o wytworzeniu społeczności blogowej. Ta ostatnia kwestia jest z resztą na ogół kompletnie nierozumiana i niejednokrotnie już widziałem niszczenie czegoś, co takim miejscem się stawało – szkoda, bo społeczność to coś, co zdarza się tylko na tych właśnie wyjątkowych blogach. Tworzenie się społeczności rządzi się natomiast swoimi odrębnymi prawami i nie bardzo wiem jak tym można by sterować, kiedy nie wiadomo kto się włączy i w jaki sposób? Jedyne co mi przychodzi na myśl, to atmosfera. Jeżeli będzie dobra, to zapewne kiedyś samo się stanie. 🙂

      1. Jeżu nie wiem co w jaki sposób zamiast czego mam poprawić. Przemiędlę jeszcze raz czcionkę i pewnie :/ Także jestem zdania, że: „Wyjątkowość w żaden sposób nie kłóci się z popularnością” jeśli oczywiście Artyst(k)a nie pędzi na kompromisy i jeśli oczywiście nie pomylą Mu/ Jej się kompromisy i pojęcie Sztuki. Także uwaga o komentarzach jest dla mnie przemawiająca. Dla mnie proces grupowy również zachodzi na blogach, a atmosfera może sprzyjać np facylitacji. Dobrego wieczoru.
        Aktualizacja. Wczoraj był taki młyn Knieziu, że moje czytanie ze zrozumieniem treści wszelakich było upośledzone. Już wprowadzam i kasuję na życzenie.

        1. W tym skrypcie, czyli w wordpressie, masz możliwość edycji komentarzy, również innych użytkowników, nie tylko swoich i prosiłem o drobną korektę. 🙂
          Co do tej facylitacji, to jedyną osobą tego typu na pojedynczym blogu jest w zasadzie jego autor, czyli Ty. Czy blogerzy sobie z tym radzą? Niektórzy tak, ale różnie to bywa.
          Również dobrego wieczoru! 🙂

  2. No cóż, oczywiście wszystko jak zawsze, zależy co komu się kłóci lub nie 🙂
    I jak najbardziej przyjmuję takie podejście, że się nie kłóci za możliwe, szczególnie tak pięknie wypunktowane.
    Mnie się kłóci. Z FB, które (podkreślam w mojej opinii) nie niesie za sobą wielkich treści, choć na pewno jest użyteczne. Zwiększa pozornie zasięg, kontrolę oraz możliwości. Jeśli taka jest potrzeba, to FB się nada, ale czy takie było pytanie?
    FB lubi krótkie treści, krótkie syntetyczne informacje, obrazki, zdjęcia. Krótko symbolicznie. Lajki nie dyskusje taki klimat.
    Wracam tutaj bo jest treściwie, czasami owszem, symbolicznie ale nie ubogo. Zaliczam ten blog do własnej listy niszowych, smacznych.
    Dlatego kłóci mi się z tablicą ogłoszeniową za jaką uważam FB.
    Blog na FB nie zmieni mojego lubienia przebywania i powracania tutaj i ja absolutnie nie mam w zamiarze wyrażania opinii należy czy nie należy mieć konto i dlaczego.

    1. Pierwsze co mi się nasuwa, to nie wiem, jak się do Ciebie zwracać. Jak lubisz?
      Jestem zdania, choć mogę się mylić, że to czy to się łączy, czy nie zależy od priorytetów i istoty połączenia jednego z drugim, albo zastępowania jednego z drugim.
      Co do opinii— to bardzo za nią dziękuję. FB nie ma, w moim pojęciu zastępować bloga. 🙂 Dobrego poniedziałku,

    1. Nie. Nie chodzi o bezpłciowość nika, ale o to jak lubisz by się do Ciebie blogowo zwracano. 🙂 Np czy lubisz, referujjesz, akceptujesz* (*właściwe wybrać) zrobienia, albo wolisz jeszcze inaczej?

  3. Pytanie stało się trudnym 🙂 Nie wiem, różnie mówią/piszą różni znajomi mniej lub więcej. Każdy na swój sposób sympatyczny. Jak uważasz tak pisz ja i tak lubię 😛

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s