[29+1].Palimpsest miejsca i czasu.[albo] „Cały świat jak w bursztynie zamknięty w jednej chwili”.

Człowiek, o ten! Ten, który wie.Wie, że tak Naprawdę nie dzieje się nic. Być może jedynie spoglądając Pod światło można dostrzec, że podobno każdy ma swój kawałek cienia/ brak cienia  przecież jest dowodem nieistnienia. I może …Chociaż to na chwilę choć o to nie jest pewne może jednak można uchwycić się tej nadziei szarpiąc za rękaw, wędrować z nią To Tu, To tam. By ze zdziwieniem stwierdzić, że jednak niezależnie od Natężenia świadomości Tutaj jestem, tutaj, tuż za tym pagórkiem. Tam jest zawsze tu, a tu jest miejscem do którego dążymy czy to chcąc [z]łowić Księżyc w misce, czy dziwić się światu nazywając go od(-)nowa od młodości do starości ćwicząc Natężenie świadomości.

W zadziwieniu, zapatrzeniu, zapamiętaniu dążąc na kraniec świata, do swojej Ultima Thule*. Spoglądając, że Nawet w Kawiarence Sułtan i to jeszcze przed tym nim  wybije 11:11 zdążymy się i zgubić. I znaleźć. Bo to jest życie. To jest Historia jednej podróży. Mijamy dom rodzinny,mijamy Fabrykę klamek.Mijamy i my.  Nim się spostrzeżemy w wędrówce naszej, nie,nie jedna klamka zapadnie, nie jedno pukanie się zepsuje, trzeba będzie dzwonić…

Z tym też różnie bywa, przeważnie bowiem albo biją— na alarm, albo dzwonią tylko nie wiadomo, w którym kościele…  Wszystko  i wiele,wiele więcej jest do zobaczenia, nęci, kusi, zaprasza, proponuje, zadziwia, mija… Woła do zobaczenia 

do posłuchania.

Do przeżywania.

I nie tylko w Och Teatrze.

Och Turnau.

Grzegorz Turnau, wydał właśnie nową płytę. To album z widokami. Nie tylko ssiedmioma. Nie tylko W Drodze do Krakowa.Na przyszłość. I w przeszłość Na szczęście z turystyką nie ma nic wspólnego.

I o tym wydawnictwie będzie ten wpis. Wybaczcie karkołomną i przydługą introdukcję. Pora zaczynać najwyższa, bo gdy tak mówimy ucieka zazdrosny czas.

Palimpsest miejsca i czasu.

Trzy dekady na scenie zobowiązują.Przynajmniej powinny.  Występowanie w różnych konfiguracjach, składach, tak kameralnych jak i nie, również.W życiu, tym scenicznym, Muzyka możemy wyróżnić dwa życia modele, to jest dwa składy. Ale o tym, przy innej okazji.

Młody Grzegorz jeszcze bez zarostu, ale już z charakterystycznymi okularami wygrywa melodie, (na fortepianie) wygrywa i konkursy najpierw Festiwal Małych Form Teatralnych (w  grudniu  1983 rokuodwołanie do Gałczyńskiego pojawi się później na albumie zatytułowanym Nawet), a rok później   konkurs  „Śpiewać każdy może”. I okazuje się, że nie tylko śpiewać każdy może, ale też każdy może tego słuchać. W maju 1984 roku najpierw przesłuchiwany  m.in przez Marka Grechutę, przystąpił do Konkursu festiwalu studenckiego w Krakowie, i tam zwyciężył. No, a potem, potem było zaproszenie do Piwnicy pod Baranami, z którego skorzystał. Współpraca z Michałem Zabłockim. I wieloma, wieloma innymi Artystami i Artystkami. Piotr Skrzynecki zachęcając do posłuchania płyty pod światło napisał nań tak:

Z Marka Aureliusza; Człowiek to zgnilizna, woda, proch, kość, smród. A marmur – to ziemia stwardniała. A złoto i srebro – to osad ziemi. A suknia – to włosy zwierzęce. A purpura – to krew. (…)

A jeśli piosenki to dla nas piosenki Grzegorza Turnaua. Posłuchajcie zatem słów pocieszenia i czułości. Posłuchajcie o tym jak bardzo wiele mamy lat, o trąbkach na akacji, o wielkim odkrywcy wyobraźni, o aniołach więdnących na drzewach, o cieniu i o świetle. I bądźcie dobrej myśli, jak mawiał Marek Aureliusz.

[Album: Pod światło, Grzegorz Turnau, Pomaton EMI 1993 rok, wznowienie albumu nastąpiło w 2010 roku].

Nie sposób streścić tych trzydziestu lat. I nie mam takowych ambicji, a przynajmniej nic o tym nie wiem. To co przyciąga w twórczości Krakowianina to m.in dobór i sposób wykorzystania instrumentarium (czasami nietuzinkowo), aranżacje, współpracownicy  i słowo. Dbałość o detal, no i koncerty, Turnau to nie tylko szaman fortepianu, ale i człowiek, który ma doskonały kontakt z publicznością. Wtedy naprawdę nie można powiedzieć, że nie dzieje się nic. Dzieje się coś.  Dobrze jest więc, że Artysta milczy nie tylko z Michałem Zabłockim (z tegoż zrodziły się takie szlagiery jak Nie dzieje się nic czy Bracka), ale przede wszystkim śpiewa. I to jak? Jak z nut.

***

Po raz pierwszy oboistę, dziś profesora,  i od zawsze muzyka klasycznego Mariusza Pędziałka mogliśmy usłyszeć na wspominanym wyżej albumie Pod światło nagranym  w ciągu trzech dni w podkrakowskim, biało prądnickim studio. Tak, to pierwsze charakterystyczne takty w Cichoszy należą  właśnie do Mariusza Pędziałka. fantstycznego oboisty.Swojego czasu żaden z koncertów nie mógł się obejść bez zagrania chociażby kilku taktów tej piosenki.   Obój i jego większy brat rożek angielski jest fenomenalnym instrumentem. Aż dziw bierze, że docenił go dopiero Turnau (jeśli chodzi o muzykę popularną)* Nie dziwi więc fakt, że najnowsze wydawnictwo zadedykowane jest Luli i Mariuszowi Pędziałkom. (I [niedawno zmarłej] Matce Artysty).

Nie tylko dlatego, że  to w ich domu, odkryto  pochodzące z połowy XIX wieku freski, których  autorstwo przypisywane jest Józefowi Peszce. Czasy powstania listopadowego nie były tak chmurne jak się wydaje, przynajmniej nie w Krakowie.  Dziwnym mieście. Miejscu, które zamknięte jest w  bursztynie.

 Koncept albumu powstał rok temu a jego tytuł  nawiązuje do tomiku Leszka Aleksandra Moczulskiego (teksty tego poety można znaleźć na wcześniejszych płytach Turnaua) To rodzaj suity podróżnej . W warstwie tekstowej odnajdziemy sława Bronisława Maja, i przywoływanego wcześniej Horacego i jeden tekst kompozytora. Album można potraktować jako przywoływanie piwnicznych klimatów, nie tylko za sprawą zamieszczenia w odmiennej aranżacji Wieśniaczego życia,  Album dedykowany jest również pamięci Joanny Garyciej i Piotra Skrzyneckiego.  Przede wszystkim jednak album to nic innego jak p a l i m p s e s t    m ie j s c a    i   c z a s u . Historia (nie) jednej  i ciągle trwającej podróży uchwycona na wrzącym uczynku. Miejsce dążenia, a nie miejsce poznania.

Można dyskretnie i delikatnie zdejmować kolejne warstwy, przyglądając się to Tenczynowi i jego legendom można stwierdzić za Bronisławem Majem i tym co wyśpiewuje  Grzegorz Turnau,: tamta epoka miała ducha. I to z pewnością nie jednego! A Czerna i ów mosteczek, nie taki niepozorny, ale jak to mówią stare przysłowia przez wieki pod niepozornym mosteczkiem woda rwie. A no rwie, bo tam, w Czernej, miał i ma odbywać się co roku zjazd wszelkiej maści diabłów. Czerna wąwóz ponury, strome po bokach góry, dnem wąwozem wędrowcy dwaj gdzieś idą…  Podobnież pod tym mostem ukryty jest nie lada skarb, podobnież mosteczek ten jest bardzo niebezpieczny, nie tylko dlatego, że właśnie tam czyha na wędrowców idących  w nocy duch, który tych co mają na sumieniu najcięższe przewiny porywa, z  niecnym zamiarem utopienia w Czarnym Stawie w Tenczynku.  A Korzkiew i Aptekarzowa i Sen? Nie wiadomo co powiedział by na to Antoni Czechow? A gdzie tam Ojców ze swoją długą maczugą  i Grodzisko?  I Krzeszowice ze swoim parkiem Potockich i Traktiernią, ale przecież nie tylko, przede wszystkim zaś  ze swymi słynnymi mieszkańcami i mieszkańcami, może kiedyś, zapewne gdy nikt nie widzi przechadza się alejkami  Józef Piłsudski, który przecież tu bywał. Czy w Krzeszowicach jeszcze drży powietrze po dźwięku, który ledwie ucichł, po hucznym weselu?

Płyta o prze_ mijaniu, nie tylko uliczek, skwerów, ale o starzeniu się spojrzenia, o tym, że dojrzewa nie tylko czas, który niezmiernie jest zazdrosny. O tym, i o jeszcze innym… I jeszcze…. Takich warstw jest do odkrycia o wiele, wiele więcej, i aby nie psuć Państwu zabawy w odkrywanie i nadawanie sensu tym miniaturom muzycznym, nie będę o wszystkich pisać. Zresztą, czy się da? I czy jest to wskazane? A jeśli tak, to przez kogo?

Co jeszcze łączy najnowsze wydawnictwo Grzegorza Turnaua z przeszłością…?

Chociażby to ma w swoim bogatym dorobku płytę poświęconą innemu miastu, tak, choć zgoła o d m i e n n ą w charakterze, (Ino, 2010) Jest kierownikiem Inowrocławskiej Nocy Sollannowej.  Także tutaj (choć nie tylko tu) występuje Dorota Miśkiewicz i orkiestra pod batutą Michała Nestorowicza (akurat skład Pro Arte).

Kto jeszcze? Osoba Roberta Majewskiego i Leszka Kamińskiego (mix, mastering i realizacja nagrań). Bardzo cieszy powrót  znakomitej flecistki Maryny Barfuss. Ostatnio mogliśmy jej grę  usłyszeć,  po dłuższej przerwie, na Fabryce klamek,    Niewątpliwie jest to album gdzie przeszłość spotyka się z teraźniejszością, a teraźniejszość cóż, odchodzi. Ucieka, ucieka…Niczym zazdrosny czas. Takich śladów, takich metafor możemy szukać i co najważniejsze i znaleźć wiele bowiem  album liryczny i jako odnalezione freski kryje wiele znaczeń….

 Droga jest ważniejsza niż cel.

Od dawna marzył mi się krążek krakowskiego Artysty nie tylko rozpisany na fortepian i stały skład zespołu, ale również na orkiestrę i oto jest Śląska Orkiestra Kameralna!(Trzynaście godzin nagrań). Orkiestra Której członkinie i członkowie nie boją się wyzwań nie stronią od tradycji, ale też nie boją się współpracować z młodymi twórcami. Współpracowali nie tylko z  Leszkiem  MożdżeremKonstantym Andrzejem Kulką, Jerzym Maksymiukiem,  Piotrem Palecznym, Marcinem Wyrostkiem… Jeśli macie Państwo okazje, kupujcie bilet tak  i zmroźcie uszy by się zasłuchać. I jeszcze jedno… Sala Filharmonii Śląskiej została niedawno odnowiona.

Sposób nagrania albumu to kolejna niebagatelna kwestia:  dźwięk został nagrany  na żywo. W studio,  metodą jaką wykorzystuje się do zarejestrowania koncertów –słowem: muzycy uprawiają radość wspólnego grania, nie rejestruje się partii każdego instrumentu oddzielnie.

Dopracowane. Piękne niespieszne frazy, wyważenie dźwięków, wszystko dopięte do ostatniej nuty.  Nie tylko ten czarodziejski melancholijny, a czasami figlarny obój, czy czarodziejski flet, smyki…   I jeszcze… I jeszcze…Tutaj cały świat jak w bursztynie, zamknięty w jednej chwili czas tę chwilę jak Wisła opływa omija, i wszystko trwa bez ruchu chociaż wszystko płynie…

Można by wymieniać fantastyczną grę zespołu Grzegorza Turnaua, tak, wiem, zgranie przez lata zobowiązuje,choć skład na przestrzeni lat się zmienił. Zgranie  daje dojrzały smaczny plon. 7 widoków w drodze do Krakowa…To nie tylko  koncert na oboje (artystów, głosy Turnaua i Miśkiewicz, czy też Turnau -Pędziałek). Mam wrażenie, że to forpoczta dla nowych, większych form… Chociaż przecież Grzegorz Turnau pisuje  i pisywał  muzykę i dla teatrów (nawet grał w Żabach, Arystofanesa w warszawskim teatrze i ta jazda na rowerze :))  i filmu. Nie  ulega wątpliwości, że to płyta z widokami! Nagrana w najwyższej formie.

Dorota Miśkiewicz, wokalistka jazzowa, o niebanalnym głosie. Artyści  spotykali się na koncertach, recitalach, wzajemnie się zapraszali na sesje nagraniowe swoich albumów, a oprócz tego Grzegorz Turnau wymyślał ich tytuły dla Doroty. Można było ją zobaczyć i posłuchać (jak i Roberta Majewskiego) podczas warszawskiego zarejestrowanego na DVD koncertu Och teatr, Och Turnau.W siedmiu widokach głos Doroty Miśkiewicz jest jak z tamtej epoki uwodzi, obiecuje  i prowadzi przez wieki, przez dźwięki przez teksty. Pre teksty.

7 widoków to doskonały prezent. Pod choinkę. Na urodziny, imieniny, na rocznice (nie)okrągłe i obchodzone (szerokim łukiem także) Doskonała nadzieja na przyszły rok. I cóż, nic tylko się (za) słuchać. Wszystkim zaangażowanym w projekt pięknie dziękuję.

Drugi singiel promujący płytę. Do Leukonoe, Grzegorz Turnau i Dorota Miśkiewicz, 7 widoków w drodze do Krakowa, słowa: Horacy, przekład: Zygmunt Kubiak. Mistic Production, 28.11.2014 roku.

A udział w zamieszaniu wzięli:

Śląska Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Michała Nestorowicza: I skrzypce:

  • Dariusz Zboch
  • Leszek Sojka
  • Jakub Kołodziejczyk
  • Joanna Zagajewska
  • Michał Kowalczyk

II skrzypce:

  • Jakub Łysik
  • Monika Krzysztofik
  • Marta Grzebielucha
  • Karol Kamiński

altówka:

  • Szymon Stochniol
  • Katarzyna Baczewska
  • Aleksandra Urbańska
  • Jarosław Marzec

wiolonczela:

  • Katarzyna Biedrowska;
  • Marek Szymaszek;
  • Paulina Grondys;

kontrabas:

  • Krzysztof Korzeń;

Nagranie powstało w Alvernia Studios 4 i 5 września 2014 roku. A dodatkowe nagrania  w studio S4 Polskiego Radia (29 i 30 września 2014). Mistic 28.11. 2014 rok.

*Ultima Thule-–to legendarna wyspa, o której wspominał chociażby Pyteasz z Massalii. Różnorakie przypisywano jej współrzędne geograficzne, filozoficznie jest to ląd, który znajduje się na końcu znanego nam świata. Wielokrotnie opiewano ją w tekstach. Muzycznie Grzegorz Turnau na swoim albumie pt Ultima z 1999 roku. Zespół Armia ma w swoim dorobku także nagranie pod tym tytułem, trwa ono jedyne trzydzieści minut.

*Wiem, wiem istnieje przecież bardzo znany motyw Ennio Morricone z filmu Misja, albo rodzima twórczość Tytusa Wojnowicza.Mam wrażenie, że nieco zapomnianą. Ostały się w powszechnej świadomości jego nagrania gdzie zanuża obój i brzmieniach pop…  Ależ któż nie kojarzy Cichoszy…? Poza tym oczywiście  całe spektrum muzyki klasycznej się kłania nisko. Obój, czy rożek angielski to zdumiewające instrumenty…

18 myśli na temat “[29+1].Palimpsest miejsca i czasu.[albo] „Cały świat jak w bursztynie zamknięty w jednej chwili”.

  1. Och Turnau-durnau mówi dzisiejsza chmurna młodzież. Komu się chce dziś słuchać Turnaua? spytałam się ostatnio gdzieś, tak jak i wierszy, ludzi, chwil nie chce się. Przyjemnie mi się zrobiło, jak czytam że Tobie się chce i innym też się chce. Jednak. Wywołałam sobie w mojej przestrzeni takie przyjemne mlaskanie duszy. Błogość. Posłucham nowości i ja, tak biegam, że nie spotkałam się z nimi do tej pory. Dzięki!

    1. Cześc, witaj na blogu. 🙂 Jednym się, chce, drugim nie, takie życie. Pewnie to zależy. Różnorodnośc jest wnosząca, górnolotnie pisząc. Na szczęście nie wszyscy muaszą słuchac tego samego. Zapraszam do czytania, komentowania, zarażania się dobrymi emocjami, Wszak istnieją tylko dobre– zły może byc sposób ich uzewnętrzniania. A cou do dobrego samopoczucia to przecież BLOGOstan.
      🙂
      Pozdrowienia

  2. Och, na szczęście, że nie muszą 😀 Turnaua pamiętam jako młodzika/gołowąsa. Kiedyś przy okazji organizacji jakiś sejmików młodzieżowych i imprezy towarzyszącej, nawet miałam okazję pogadać z młodzianem (dla mnie wówczas nim był). Zapraszać mnie do czytania tutaj nie trzeba, od pewnego czasu raczej stale tu zaglądam, jeno w pracy jak jestem technicznie nie ma jak komentować 🙂 A błogostan preferuję realny, ale dzięki 🙂

    1. Spokojnie, blog nie zniknie. 🙂 Można zażywać ile się chce, w czasie jakim się chce (adherencja nie jest wskazana, chociaż można się zapisać na „niósł letter” :)) Mam nadzieję, ból minął?

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s