[31]. Ale Meksyk.

Żongluje dźwiękami, przekładam płyty. Zima idzie małymi krokami, ale konsekwentnie, czuję jej oddech na karku, własnym.

Eureka, znaczy się zaczynamy by nie przeciągnąć struny, nie pora by komukolwiek zawracać gitarę. Jedną, drugą, trzecią. Jakąkolwiek,którąkolwiek, czyjąkolwiek.

Otóż, są inni, którzy robią to subtelniej, energiczniej, piękniej po prostu lepiej. Dzisiaj bez melizmatów, wykładów, dygresji. Najnowsza płyta meksykańskiego duetu, od swoich imion wzięli swoją nazwę.

Rodrigo y Gabriela

Oni wiedzą jak zawrócić w głowie. I ogrzać się w zimie. Najnowszy album 9 Dead Alive to nie tylko dziewięć technicznie dopracowanych kompozycji, ale płyta dedykowana dziewięciu ważnym dla meksykańskiej historii  postaciom. Wydali sześć płyt studyjnych i dwie koncertowe, mają na swoim koncie współpracę z Hansem Zimmerem i kubańską orkiestrą, a przecież zaczynali od grania utworów innych artystów, i przez długi czas byli łączeni właśnie z takim repertuarem. Wykonywanym technicznie perfekcyjnie z rockowym zacięciem, ale jednak to nie własne kompozycje. To sztuka nie dać się zaszufladkować. A może jednak?

Duet. Klasycznie z rockowym zacięciem. Dwie gitary i flażolet. Klasyczne. Ci, którzy raz usłyszą— nie zapomną nigdy: ani dynamiki, ani techniki, ani rytmu. Trudno uwierzyć, że przed spotkaniem i rozpoczęciem wspólnej kariery oboje grali w zespołach medalowych. chociaż jeśli przysłuchać się frazowaniu Megalopolis można usłyszeć dawne echa.  Bez popisów, jestem ciekawa jaka będzie kolejna płyta tej pary, pewnie nie prędko przyjdzie mi się o tym przekonać, bo nie rozpieszczają słuchaczy nadmiarem krążków, ten został wydany po pięciu latach (11:11) Czy odważą się zaryzykować, by pójść w zupełnie inną stronę? Porzucić to co znają, nie rezygnując z precyzji i tak dobrze opanowanej techniki? Z jednej strony 9 Ded Alive, choć nowy, jakby znajomy… Z werwą, z historią, z energią.

Rodrigo y Gabriela – Torito, 9 Dead Alive, 2014 rok

10 myśli na temat “[31]. Ale Meksyk.

  1. Nie dalej jak wczoraj, w jednym z moich cotygodniowych tłumaczeń dla zaprzyjaźnionych księży Zza Wody, pojawiła się data 12 grudnia – Święto Matki Bożej z Guadalupe i zaproszenie na Mszę św. z towarzyszeniem meksykańskiej orkiestry Mariachi.

    Jak juz zauważyłaś, preferuję nieco inne klimaty, ale sama ta nazwa już zawsze kojarzyć mi się będzie z Banderasem w filmie „Desperado”, oraz z moimi meksykańskimi sąsiadami ze Stanów 😉

    Pozdrawiam!!

  2. Petrusie, przy sympatii do ścieżki z filmu Desperado, cóż pisać, są takie dźwięki o którym się muzykologom i muzykolożkom nie śniło. Cóż, nieśmiało poleca się następny wpis, którego jeszcze nie ma… :p ale Rodrigo y Gabriela to duet, który wyśmienicie sprawdza się w zimowe poranki przy kawie, bądź herbacie. Dobrego dnia.

  3. Nie znam się za bardzo na muzyce, ale obiło mi się o uszy coś takiego jak tonacja. I zastanawiam się, (bo przyznam szczerze że nie słyszałem) czy są utwory „hiszpańskie” 🙂 w nie ciepłej tonacji? Takie melancholijne, smutne, depresyjne?

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s