[29]. O kulturze (nie)słuchania.

Na języku mam nie tylko słowa, które chcą się wydostać na wolność i już należeć tylko do siebie, ale także smak zielonej herbaty.I czcionka pod palcami, którą jawnie czy tu, czy tam czytam. Wącham i oglądam również. Ale teraz Rozmawiamy wart[k]o przeskakując z tematu na temat. Zdania doprawiamy nutą ironii,cynamonu, dystansu i rozbawienia.

Temat na jedną nutę, a może w jednej intonacji?

Słyszę, że kiedyś, czyli bardzo, bardzo dawno temu, a przynajmniej za czasów naszych Rodziców, muzyka była inna. Inna czyli… Zazwyczaj gorsza, za zwyczaj,czyli wybiegając nieco przed szereg można stwierdzić, że nie w tym, a raczej w tamtym przypadku. Kiedyś to była muzyka, przez Wielkie MUzzzz wiadomo poeci piosenki: Tuwim, Młynarski, Starsi Panowie Dwaj, Osiecka, i wielu, wielu innych, melodie, które zapadają w ucho i serce nie rujnując przy tym portfela. Piosenka przecież jest dobra na wszystko.

Otóż. Do szpiku czcionki protestuję. I nie chodzi o jakieś tam pierwsze z brzegu, drugie z końca testy, popieranie badań i takie tam. Ale o wyrażenie veta. O d w r a c a m sytuację.  Może to jest tak, że muzyka wciąż jest ta sama, ale (nie)kultura słuchania i odbierania Muzyki jest inaczej? Inna, czyli w tym przypadku gorszej jakości? Pośpiech, dążenie do hałasu (w uszach, telefonach,”empetrójkach”). chodzi o to by medytować przed każdą nutą. Jednakże dźwięki, zwłaszcza na własne życzenie stają się natarczywe. Nieobojętne zachłyśnięte światem pośpiechu. paradoksu i jednorazowości.

Kwestie zero jedynkowe zdarzają się w świecie liczb pierwszych (i ostatnich, by nie napisać ostatecznych). Nie ma zatem czarno białych sytuacji. Można przedstawiać słowa i ocierać się o komunały,wytarte słowa, ukruszone znaczenia i zbędne myśli. Wszystko idzie w parze, a para idzie w…. Klucz wiolinowy najczęściej.

Jeśli chcemy schwycić świat na gorącym uczynku, będzie nam trudno zauważyć i zatrzymać ciszę w sobie, albowiem wszystko jest dźwiękiem, uderzanie w klawiaturę, spadanie kropel na parapet, kroki, mielenie kawy w ekspresie, tykanie zegara. A przecież to wszystko tworzy muzykę. Nasz zmęczony, zdyszany, świat, który nie słucha, a patrzy, widzi, ale czy dostrzega? Pewnie, że dostrzega. Pewnie, że patrzy i pewnie, że widzi. Widzi mi się. I kłopot w tym, że nie tylko mnie. Julian Treasure grzmi, że tracimy zmysł słuchu hurtowo. Jeśli przyjrzeć (ba!,tfu!) słuchania to proces ukierunkowania uwagi. Tak jak hałasy i chaosy mamy różne, tak i sposób radzenia sobie z nimi są odmienne. Do niektórych dźwięków, np szumu radia się przyzwyczajamy, z niektórych poszumów wyławiamy to co dla nas istotne. Wyobraź sobie, że wchodzisz na przyjęcie. Duża sala ,ludzie stoją tu i ówdzie, w małych grupkach, szum rozmów, postukiwanie sztućców i nagle! Bach! Ktoś Cię widzi i woła. Gdzie spojrzysz? No właśnie, wiwat selekcja. Wszyscy jak tu (i tam) siedzimy wyposażeni jesteśmy w filtry, które pozwalają nam „skondensować”, ukierunkować uwagę i spostrzegać i tworzyć rzeczywistość. Czas orientuje nas w miejscu i czasie, widać to nie tylko u osób słabowidzących i niewidomych, ale i u nas. Skąd taka popularność kina domowego? A właśnie! Chodzi o kanały, którym płynie dźwięk. A tak przy okazji to wierutna bzdura i kilo gwoździ, że osoby niewidome mają z definicji lepszy słuch. Znaczy tak za nim zaprzeczysz. Nie jest tak, że osoba, która się rodzi i nie ma zdolności postrzegania świata za pomocą zmysłu wzroku „w promocji ” uzyskuje lepszy słuch.  Ów, to kwestia ćwiczeń, ćwiczeń, i jeszcze raz, drugi i pięćdziesiąty ćwiczeń.  To nie jest tak, że my jako osoby widzące nie posiadamy tych umiejętności, ale że ich   n i e    w y k o r z y s t u j e m y    ś w i a d o m i e.  Sytuacja zmieniła się wraz z wynalezieniem pisma, a potem zapisu wideo.  Kultura spędzania czasu na opowiadaniu, przędzeniu historii odchodzi w przeszłość, bezszelestnie, ale za to bardzo szybko. I konsekwentnie. W XIX wieku zbierano się na salonach od włodarzy domu po służbę i słuchano gdy ktoś czytał książkę, lub snuł od słowa do słowa wieść- opowieść. I nie tylko dlatego, że status książek był inny,a one same bardzo, bardzo drogie.

Obecnie jesteśmy w kokonie hałasu, na własne życzenie,  tak wizualnego (wystarczy przejść się niekoniecznie po centrum miasta) jak i w gęstwinie rozmów, dźwięków, poszumów, pośpiechów, wdechów i wydechów. Jak trudno usłyszeć w sobie coś co możemy nazwać ciszą można sprawdzić, usiąść sobie w ciszy nastawić budzik na 120 sekund i tak wytrwać, aż do dzwonka. Polecam. Nie wykręcać się natarczywością obowiązków, dziećmi, datami, które śpieszą, gonią,ponaglają.  Nigdy tak naprawdę nie uciekamy w ciszę.

Permanentne nadawanie od słowa do słowa znaczeń słów przelewanie, pośpiech zapominanie o aktywnym słuchaniu.Jak to pisała Szymborska, żyjemy krótszymi zdaniami, Czy szybciej? I bardziej intensyw_nie? I niewątpliwie napisanymi coraz to w większym rozmiarze czcionki.

***

Usiądźmy z tomikiem wierszy i nauczmy się swojego ulubionego na pamięć. Przejrzyjmy płyty do których śmiałości nie mieliśmy zajrzeć od miesięcy,albo zobaczmy co się urodziło… Zasiądźmy rozchylmy mrok na pół i pozwólmy się zasłuchać.  Gdyby święty Mikołaj chciał się poradzić co kupić to polecam serdecznie:

Wczorajsza śnieżynka, o której napiszę jeszcze (więc tu tylko polecę) drugi singiel z Siedmiu widoków w drodze do Krakowa Grzegorza Turnaua, płyta rozpisana na orkiestrę i nowe instrumentarium, chociaż spotkamy tu starych znajomych chociażby Mariusza Podziałka, króremu poświęcony jest album:

Do Leukonoe, Grzegorz Turnau i Dorota Miśkiewicz, z płyty:7 widoków w drodze do Krakowa, Grzegorz Turnau, premiera 28.11.2014 rok, Mistic Production. Może ktoś sięgnie do jedenastu pieśni Horacego?

Fast and easy z płyty pod tytułem: Moments, Jaskułke, Uniwersal Polska, 2013 rok

Sławek Jaskułke, tegoż pana również przedstawiać nie trzeba entuzjastom i entuzjastkom jazzu przez wielkie Ja, płyta skrada uwagę i serce od pierwszego przesłuchania. Album zdaje się momentem, niech liczba mnoga w tytule nie zmyli zmysłów i zamysłów.

Coś na czasie. Jeśli ktoś lubi nienatarczywą muzykę z domieszką elektroniki i linią gitar, to kłania się ścieżka do filmu Bogowie Bartka Chajdeckiego wydaną pod patronatem Polskiego Radia:

Retrospekcja, płyta z muzyką z filmową. Bogowie, Polskie Radio, 2014

Wsłuchujemy się nie tylko w bicie serca, ale odgłosy sali operacyjnej, wychwytujemy nuty w których pobrzmiewa skojarzenie z muzyką z  lat osiemdziesiątych, ba zestaw perkusyjny na którym pracuje Rasz ma trzy dekady.

Impresje i komenty są ważne, zwłaszcza te pierwsze gdyż, cóż z nich składa się życie. Twoje, własne:

Szymona Zychowicza warto ocalić od zapomnienia i nie pamiętać tylko jako pana występującego w Piwnicy Pod Baranami, tego od Pozytywki. I mogłabym tak wymieniać … Ale i tak sporo grzybów w barszcz wsadziłam, a przesyt wiadomo, niezdrowy na uszy jest, zresztą nie tylko. Że lirycznie (nie) praktycznie, że za cicho i nie modnie, niech wybiera komu z czym po drodze, komu jak wygodnie. Jeśli chodzi o muzykę, także można nauczyć się słuchać i szukać. Można oczywiście może zajrzeć tutaj. I posłuchać co było grane.

14 myśli na temat “[29]. O kulturze (nie)słuchania.

  1. Myślę, że to jest tak, że lubimy taką muzykę na jakiej się wychowaliśmy. Jest mam bliska bo kojarzy się z młodością.
    Co do pędu to też mnie to zastanawia. Nie potrafimy nawet odpoczywać – odpoczynek musi być aktywny.
    p.s. faktycznie wpisy coraz rzadsze 😉

    1. Myślę, że nie zawsze lubimy taką muzykę na jakiej się wychowaliśmy, ale to kwestia doświadczeń. Co nie wyklucza nostalgii. 🙂
      Hałas jest wszechobecny, tak, że po pewnym czasie go nie słychać. Tak na poziomie zupełnie biologicznym. Wszystko musi być: „na maksa”, „obczajone” „ogarnięte”, „zaje…” Krzyczymy coraz to większą czcionką, co widać nie tylko po tabloizacji rzeczywistości, (przejdź się po mieście i zobacz jak jest oblepione reklamami)…
      p.s. uprzedzając pytanie. Nie, nie wypaliłam się.

  2. Przepraszam, że może coś nie wyjść jak trzeba, ale jeszcze nie wklejałem kodów z „wrzuty” na standardowego wordpressa – gdyby „coś” nie wyszło, to poproszę o poprawienie.
    Bardzo znany utwór, który uwielbiam słuchać i nucić sobie np. w czasie jazdy samochodem, czy przy obieraniu kartofli – „Taka piosenka” Karola Płudowskiego.
    http://w658.wrzuta.pl/audio/8voksJ8oCyo/yapa_85_-_karol_pludowski_-_taka_piosenka
    I obrzydliwy plagiat, w wykonaniu równie paskudnego zespołu – czy to można porównać?

    1. też nie wklejałam z wrzuty, a raczej podlinkowałam jak już. Jesteś pewny, że to w tej kolejności? Tak tylko pytam.
      [Aktualizacja] zastanawia mnie też zasadność komentarza, czy i w jaki sposób odnosi się do tematu, pozdrawiam,

      1. Najpierw oryginał, a potem ta obrzydliwość – niestety to drugie z okienkiem odtwarzacza. Myślisz, że Karol Płudowski nie wytrzymuje konkurencji z Bayer Fullem???

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s