[16+1]. Baronowa Helena z dalekiego kraju. W sześciu tysiącach przedstawień.

W noc trzeba uwierzyć. Dać świtu pretekst. Zatrzasnąć drzwi na oścież, i powędrować nie rozbijając w ciemnej dolinie obozu, nie mościć się w myśli długich cieniach, nie karmić słów strachu nie rozpamiętywać,  nie żonglować znaczeniami i nie ostrzyć czcionki. Przegryźć się przez gramatykę znaczenia i zużyć się do końca. Przed końcem terminu zdatności do spożycia.

Nieobecni zaś sami się o siebie troszczyć będą. Oni czuwa, przypomina i napomina w echu zdań, gestach sensu, snach mniej lub bardziej wygodnych, rzeczywistościach. Zdania niepowiedziane w porę, nie zrozumiane, niedoścignione wymieść z kotów ostrych. Popijam herbatę gdzie indziej mocną, czarną [z]jawą przegryźć. Cierpną słowa na końcu języka decydują się pozostać w mniej wysmakowanych pozach. Wziąć oddech głęboki, wziąć w posiadanie i nie oddać już nigdy.

***

Była sobie raz wdowa po bogatym rajcy miejskim i  kupcu, miała ona dziewczynkę. Mówiono tedy, że  że była dzieckiem z nieprawego łoża,  Ludzkie języki bowiem potrafią wyrządzić niejedną szkodę, a życie tak uprzykrzyć, że staje się ono ciężarem takim jakby nasze nogi były obute w ołowiane trzewiki. Ludzkie słabości nie zmieniają się od wieków przeglądać można je w pięknych legendach,podaniach i mitach. Szeptano, że mała  Jadwiga jest córką księcia wojewody wołyńskiego, który nie zdążył nacieszyć się córką gdyż zmarł zanim ta ukończyła czwarty rok życia. Po jego śmierci matka znalazła wsparcie w Przyjacielu rodziny, który rozpostarł był pieczę nad kupcową, chociaż to ona trzymała dom żelazną ręką, dom w którym wzrastała córka  i troje przybranych synów. Nie było to sielskiego dzieciństwa, miasto w którym mieszkali strawiła ogromna pożoga, kupcowa straciła dwie kamienice, a miasto wielu, wielu swoich mieszkańców i mieszkanek.

Ale świat niewzruszenie patrzy na takowe tragedie. Nieodmiennie wznosi się i chowa słońce. Kwitną kwiaty i spadają liście i kartki z kalendarza. Dni mijają, cienie dzieci wydłużają się, chłopcom mężnieją serca i głosy, a osobom starszym przybywa zmarszczek nogi i ręce dają znać o swoich humorach do tego robią się coraz cięższe, a drogi coraz bardziej wyboiste…

Młodzi mężczyźni się usamodzielnili, zapragnęli nieść ludziom radość i zdziwienie i dobrotliwy smutek występując na dębowych scenach dwóch z nich obrało drogę aktorską, jeden- karierę muzyczną, albowiem w domu oprócz czerstwych słów mościły się te, które snuły się w opowieść o sztukach pięknych, cnotliwych, dobrych, które niosą ludziom pociechę i radość, a także wiedzę o nowych lądach, postaciach, naukach, sądach. Taką drogą zapragnęła iść i Jadwiga…. Dobra, psyt iskierka zgasła. W domu zabrakło kawy, fajek i masła. Koniec bajbajek tutaj

znaczna się historia.

Chociaż tak naprawdę, jak to zwykle bywa początki są znacznie wcześniejsze i znacznie cierpliwsze, dlatego  też nie od razu można do nich dotrzeć. A i daty są ledwie maleńkimi ich znakami. Zmarszczkami na twarzy czasu.

Gdy Jadwiga Helena Misel przyszła na świat w Krakowie miała już dwadzieścia lat była pewna, że chce tak jak jej starsi bracia zostać aktorką. Wcześniej podjęła kształcenie na pensji, a potem u sióstr prezentek. Najpierw wystąpiła w na wrząco wystawianym w Bochni przedstawieniu charytatywnym na rzecz poszkodowanych w kopalni. Ten motyw będzie jej towarzyszył przez całe życie. Wplecie go w swój repertuar.

Postać, o której niewiele wiadomo, dwa razy starszy od niej  Gustaw Zimajer urzędnik przyjaciel domu zapragnął poślubić Jadwigę.   Jadwiga opuszcza Kraków będąc już w ciąży z Gustawem, a  w 1860 roku na świat przychodzi Rudolf,który chciał być pianistą i miał po temu  mnogość talentów, ale matka wybrała mu zawód został konstruktorem mostów (zresztą na tym nie poprzestała,wyreżyserowała mu także życie, wybierając mu prócz szkoły i zawodu, także żonę, i jej kształcenie), ale zanim okoliczności przyrody tak się ułożą na świat przychodzi, córka Maria.

Zauważył zamiłowanie Jadwigi do sztuki mąż w 1861 roku organizuje w Bochni amatorski zespół teatralny, w którym przyjdzie zadebiutować już nie Jadwidze, a  Helenie i tak zaczyna się ich podróż, przez  Nowy Sącz, Rzeszów, Przemyśl, Sambor, Stanisławów, Brzeżany, Brody, Lwów i Czerniowce…. Ona już przeczuwa zmianę. Chociaż pewnie nie taką jakiej się spodziewa, albowiem ta, potrafi przyjść, ba przybiec, ze stron,  z dróg, których nie znamy.  Umiera jej czteroletnia córka. Helena postanawia odejść od Zimajera i wrócić do Krakowa, gdzie zostaje zatrudniona w teatrze, któremu dyrektoruje twórca „szkoły krakowskiej” Stanisław Koźmian.

Ona z roli na rolę doskonali swój warsztat, a ma po temu warunki ponieważ sztuki to znakomite. Od komediowych do dramatów. A i kompania znakomita (występuje u boku Wincentego Rapackiego i Antoniny Hoffman, z którą rywalizować będzie o miano najznakomitszej aktorki sceny polskiej przez cztery lata). Oto na deskach pojawia się Jadwiga, czyli Helena, czyli roli Sara w Salomonie Wacława Szymanowskiego. Tu pobiera tak przydatne nauki.  Można by było napisać, że to piękna opowieść, cóż, dziewczyna z jeszcze prowincjonalnego Krakowa,która jest kowalką swojego losu, po trudach osiąga sukces i żyję długo i szczęśliwe znalazłszy oczywiście wcześniej, jak to w legendach bywa,  swojego księcia z właściwej bajki. No, ale oczywiście to życie, które pulsuje od znaczeń i do tego posiada własne didaskalia. Gustaw, który miał być owym nie wywiązał się z roli, ale potrafił zakraść się do garderoby aktorki, by wykraść syna. Batalia o niego była znojna i kosztowna. I zwycięska dla Heleny. Dopiero pewnego październikowego wieczoru przyjdzie jej pojawić się   w Teatrze Wielkim  i olśnić publiczność w roli Adrianny Lecouvreur. Jak to bywa w życiu zjawił się i pomocnik, wykształcony za granicą, człowiek „z kontaktami” Karol Chłapowski, który nie tylko pokochał, ale i poślubił piękną Helenę. Jego rodzina dopiero z czasem zaakceptowała ją w swoim gronie, albowiem mezalianse nigdy nie weszły do kanonu postępowania,  a dziewczyna owszem,owszem urodziwa, ale nie dość, że niżej urodzona to i jeszcze do tego,wiadomo,   a k t o r k a. No, ale czas mija i nie tylko zabliźnia rany, ale i buduje mosty. Zwłaszcza jeśli jest się daleko, daleko. Od teściów. Ona  wyjechała za jego pieniądze, na początku z Krakowa, a potem z kraju. Przeniosą się do Warszawy, gdzie nie tylko aktora znajdzie zatrudnienie na siedem sezonów, ale zyska uznanie nie tylko widzów i widzek, ale także krytyków i krytyczek.Nie tylko jako Maria Stuart.

Helena wrasta w środowisko, bywają u niej: Wiadomo: Władysław Żeleński, Stanisław Witkiewicz, Henryk Sienkiewicz ale i  Adam Chmielowski, Józef Chełmoński,  Julian Sypniewski, Łucjan Paprocki.

A kraj, którego nie ma na mapie robi się coraz to bardziej duszny, ciasny, i… Niewidoczny. Jest jedno wyjście: akcja—emigracja. Już raz zakosztowała wiedeńskiego życia z Gustawem, zakosztowała, i wypluła, no bo za cierpkie, za gorzkie, zbyt trudne, dla dziewczyny znikąd, bez dobytku i znajomości prawideł, nawet gramatycznych los okazuje się niełaskawy, by nie napisać, dramatyczny. Do tego dopisała potem komentarz styczniowy Historia, która lubi wszędzie i zawsze podrzucić swoje trzy zdania.  Ale od czegóż są mury, jak nie od tego by znaleźć poluzowaną cegłę i ją wyciągnąć, od czegóż są granice, jak nie od tego by je przekraczać? Wybór jest zatem prosty, albo Paryż, albo Anglia. Ale cóż tym pierwszym trzęsie ruda, chuda kobieta w trumnie, a wiadomo, królowa może być tylko jedna…Może już Helena przeczuwa, że przyjdzie im grać w różnych językach, repertuarach i rzeczywistościach, ale jeszcze wiedzieć nie może, że wzajemnie będą komentować swoje poczynania, nawet bardzo cierpko. Wystarczy wspomnieć, że gdy Sarah wzięła udział w doświadczeniu, który nazywał się lot balonem. powstała o tym książka, Helena skomentowała ją gorzko. Jeśli aktorce tak spieszno rozstać się z życiem i nie pasują jej dekoracje tego świata, to warto zrobić to czym prędzej, wszak nie tylko jedną nogą, ale całym ciałem leży w trumnie… Niemniej jako osoby wykonywające tę samą profesie  bardzo się poważały. Nie sposób ich porównać. Są jak ogień i woda (święcona, albowiem Helena obiecała rodzinie swego męża, że będzie wcielała się w role kobiet moralnych, które żyją w zgodzie z przykazaniami Bożymi).

Powróćmy zatem do opowieści. Zamiast ruszyć prosto do Londynu (ach Szekspir!) , warto okrężnymi drogami by poznać krajobraz, a w tym przypadku przede wszystkim wgryźć się w  język i realia funkcjonowania. Tak więc postanowione! Dlatego w stolicy bierze urlop w celu poratowania zdrowia (przebyła tyfus, kto by nie chciał odrobiny wytchnienia, w takiej sytuacji?)Wyrusza, wyrusza, do dalekiego kraju. Wiwat Ameryka! Długi urlop od ojczystego kraju? Tak jak Polsce potrzebna była Helena, tak i Helenie niezbywalna była uciemiężona Polska, która pragnie wyzwolenia, która tęskni, pragnie i walczy.

Jak już zdobywać świat to w dobrym towarzystwie. Z pozoru z rodziną najlepiej wygląda się na zdjęciu (przyjmując pozę na brzegu by się odciąć) nie, nie to nie sposób dla Heleny. Pakuje życie swoje i swoich bliskich do waliz i tobołków i wraz z kompanami (bliskimi i znajomymi, którzy chcą zażyć przygody Julianem Sypniewskim, Łucjanem Paprockim oraz Henrykiem Sienkiewiczem) wyrusza na podbój świata i by nie tylko odgrywać ale i  uprawiać rolę (Winogrona to jest to!). No, dobra to ostanie nie za bardzo, by nie napisać wcale im nie wychodzi .Żyją zatem w komunie, a farma Anaheim w Kalifornii okazuje się  wielką klapą. Cóż, bywa, życie to nie bajka…

Ale San Francisco! Ale tutaj jest dziesięć teatrów, dziesięć teatrów. I wędrowne trupy, aktorów oczywiście. Czyż można wymarzyć sobie miejsce lepsze, w sytuacji gdy buduje się dopiero Nowy Jork.

Helena zakasuje rękawy i… Zaczyna intensywnie uczyć się angielskiego i ćwiczyć swe ciało, od mięśni tułowia poczynając kończąc na barwie i skali głosu. A także zmienia swój pseudonim, tak by autochtoni potrafili go wymówić. Przyjmuje wszystkie angaże byle tylko się uczyć. Uczyć się by grać Szekspira w oryginale! Ba, by czarować i uwodzić, by zdobywać i… Utrzymać farmę oraz bliższą, dalszą i najdalszą rodzinę.  Problem nie był debiut, ale znalezienie terminów nań. Nie jest prawdą, tylko plotką (kolejna), która wyszła spod pióra Henryka, że Helena Modrzejewska podczas debiutu bisowała jedenaście razy, a sala była pełna ludzi… Przyszły, a raczej przybiegły też takie czasy, ale nie od razu. Nie dokazuj miły nie dokazuj, Henryku…

50.000 dolarów i

oczywiście datki na  wydatki (podróże i to nie w pociągu byle jakim) , to o wiele  za mało by  zainteresowała się tą propozycją. W tournée (pierwsze z dwudziestu trzech) po swoim nowym kraju wyrusza własnym pojazdem, pociąg ma różne nazwy, czasami nosi jej nazwisko, czasami nazwę kraju, którego nie znajdziesz na żadnej z map świata, a który dla niej brzmi wojsko, choć w języku, który dopiero co opanowała: Poland. Dba o swój anturaż: kostiumy (na które wydaje fortunę), repertuar,   obsadę, otoczenie (obowiązek bywań u najznakomitszych, cóż, życie gwiazdy, która musi lśnić, i to długo). Jeśli przyjdzie jej się przeprowadzić do hoteli, czego na razie nie czyni, by nie tracić czasu, który może spożytkować na występ, to będzie nocowała tylko w najdroższych. Wszystko ma pod kontrolą. Jeśli pisze listy, to na swym papierze, koniecznie z  herbem i właściwą sentencją. Jej imieniem nazywane jest wszystko od  specyfików do prania, mydło po części garderoby, szkoły, czy… Stacje kolejowe. Bezgranicznie i beznadziejnie w niej zakochany, młody dziennikarz,korespondent Gazety Polskiej, napisał, że Helena wzięła szturmem Amerykę.Widać pisanie ku pokrzepieniu serc (w tym przede wszystkim własnego) miał we krwi. Dostać kosza od Wielkiej Diwy to jest coś.  Cóż [po]zostanie?,Trening czyni mistrza, a(lbo czasami nawet noblistę). Tymczasem  piękna Helena w dniu swojego debiutu gra przy prawie pustej sali, ale dzień później wypełnia się ona do połowy, a trzeci występ to już apoteoza miód i orzeszki, oklaski. Kraj w którym mówiono wielu językami, jest po prostu głodny sukcesów. I z apetytem słucha akcentu kobiety, której nazwiska nie potrafi wymówić.   Władcza Helena znajduje panaceum na zjednanie  sobie ludzi nie waha się go użyć by  otworzyć nie jedne drzwi. Potrafi przede wszystkim doskonale manewrować swoim życiorysem, nie mówi o tym, że kiedyś ma dwoje nieślubnych dzieci, że… Ech, Madamme.  Tak, nie tylko Sarah się do niej się tak zwracała. Oto piękna Helena wiedziała jak grać w grę zwaną życiem. I to nie tylko swoim.

W 1893 roku wygłasza odczyt na kongresie kobiet w Chicago, gdzie przedstawia sytuację w jakiej znajdują się jej rodaczki doświadczające życia  pod zaborami tak pruskim jak i rosyjskim. Odzew jest natychmiastowy: wydanie ukazu  zakazującego Modrzejewskiej wjazdu na terytorium rosyjskie. To jej nie przeraża, ba, pewnie dodaje glorii chwały. A działalność charytatywną prowadzić będzie do końca dni swoich. Nie sposób wyliczyć zaangażowań i działań. Wspiera finansowo kombatantów wojny ostatniej konfederacji. Do władnych znajomych w swych listach mówi o tym, że ich rodacy i rodaczki zostali wyrzuceni z Polski. Chce o tym mówić na deskach teatru. Jak postawia, tak i robi. W każdym spektaklu Romea i Julii postanawia grać jedną scenę po polsku, jednak bez powodzenia, uznano to za dezynwolturę. Bardzo dbała o dobór publiczności, wiedziała, że jest to sine qua non sukcesu. Układa, proponuje, zaprasza i jest zapraszana na najbardziej ekskluzywne salony. Poproszona o wyrecytowanie czegoś nie polecała uwadze, przywoływanego alfabetu, czy nazwisk zawartych w książkach telefonicznych, ale recytuje utwory… Ujejskiego po polsku, gdyż jak mówiła, nie zna niczego w języku swojej nowej ojczyzny. Cóż. A na deser dla czytelniczek amerykańskiego czasopisma ilustrowanego polecała czerninę, albo polewkę podaną w celu odstraszenia zalotników…

Hrabina Bonanza występująca u boku Edwina Bootha Zagrała dwieście sześćdziesiąt  ról— w trzydzieści pięć w języku angielskim. Despotyczna matka nie sprawdziła się także w roli matki chrzestnej (co wyrzucał jej Witkacy, rozgłaszając, że nie pamiętała o nim pisząc swój testament) Za to wysyła syna do paryskiej szkoły budowniczych dróg i mostów, do której zdaje dopiero za drugim razem, a Paderewskiemu finansuje studia w Wiedniu. Dalej, wychowuje swojemu synowi także wspomnianą żonę, z którą ten ostatecznie się rozstanie dopiero po śmierci matki.

Karierę sceniczną zakończyła występem w Los Angeles, z którego dochód został przeznaczony dla ofiar trzęsienia ziemi na Sycylii. Dawała benefisy wraz ze swymi nowymi przyjaciółmi na rzecz Polaków i Polek pozostałych w kraju. Piękna klamra, jak zaczęła, tak i skończyła.  Jej prochy zostały sprowadzone z  Los Angeles,(gdzie została pochowana)  na cmentarz Rakowicki w Krakowie. Cóż, bajka?

***

 W świt nie wystarczy uwierzyć, lecz go sobie stworzyć, wypleść nie tyle z opowieści co z życia, własnego. Mniej despotycznie, bardziej praktycznie,ale niezaprzeczalnie i namacalnie.

A (nie)obecni i słowa? Czasami warto pomyśleć.Pomilczeć… I jeszcze, jeszcze…A zresztą…

***

Jeszcze, jeszcze, Michał Łanuszka (muzyka, gitara śpiew),słowa: Wanda Majer-Pietraszak,  Singiel promujący płytę A miało być tak pięknie (premiera 23.11.2012).

6 myśli na temat “[16+1]. Baronowa Helena z dalekiego kraju. W sześciu tysiącach przedstawień.

    1. No, ale Jot to kobieta z poprzedniej epoki… 🙂 Myślę, że kanony się już zdezaktualizowały… Nie chcę Cię oczywiście martwić.. 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s