24. O tym, co było.

O (s)makach smutku— było. sytuacji gdy unika się książek niczym ognia, i istnieje się pomiędzy dźwiękami przemykając pomiędzy słowami.Obok, trwa. W różnych dekoracjach,konstelacjach. Było. To stan przejściowy, tj. przechodzi na sąsiada (sąsiadkę) także bądźcie uważni, ci, którzy to czytacie… Czy tacie, czy mamie nikomu się nie upiecze… Taki Czas. Gdy człowiek uczy się Siebie. Przygląda się, doświadcza, przeżywa. Przeżywa kolejny dzień. I kolejny…

Czas, dziwna, cierpliwa struktura wymyślona przez Człowieka. Mija. Przeczy. Potwierdza. Biegnie. Robi wszystko i Nic. Zarazem. Jednego nie zwalnia tempa. Może być to bieg:zdarzeń, marzeń,  na orientację, czy inny mara_ton. To co z nim zrobimy, cóż nasza sprawa. Przecież to tylko złudzenia, może znużenia. Z pewnością formy istnienia. Pożyczone. Na teraz.

O tym,że lepiej nie czytać— było. Tak, bo przecież lepiej  doświadczać. Czuć, odmierzać życie czasownikami. Zużywać się skutecznie.  Tak, piszę to bez ironii, i nie dlatego żebym nie potrafiła jej znaleźć, bynajmniej.

Z czystego, albo z brudnego lenistwa. Nie chce misia  mam i ja. Nie widzę potrzeby, i to nie dlatego, że mam wadę wzroku, czy postawy, albo o zgrozo (sic!). Widzę w tym sens. Działanie i czytanie, to tak jak używanie dwóch nóg, na jednej trudno utrzymać równowagę.

Tęsknota sytuuje nas w przeszłości, a pragnienie, ku przyszłości. Uczestnicząc w czytaniu doświadczamy (w pewien sposób), ale myliłby się ten (myliła by się ta), który, która sądził/a by, że to bezcelowe. Czcionka drąży papier, to wiadomo. To tak wyciąganie pożytków z baśni, (o czym cząstkowo, ale jednak było).

Tomasz Cichocki, Marcin Mastalerz, Zew Oceanu, Carta Blanca,2014
Tomasz Cichocki, Marcin Mastalerz, Zew Oceanu, Carta Blanca,2014. [źródło okładki].

Jest w nas coś takiego, niekoniecznie musimy na początku drogi to zdefiniować, możemy cholerstwo, zgubić, zakopać, oddać, rozwieść się z tym, dać za przegraną,ale cóż, czasami przychodzi taki dzień, ba godzina, minuta, sekunda, moment, że budzi się w nas zwierzę, i tak oczywiście, nawet gdy jest to leniwiec, to, wspomniane… Pragnienie może nie wraca, ale szepce, może nie zakłóca spokoju, ale z a d a j e   p y t a n i a.

O tym przekonał się Tomasz Cichocki, który czuje, Zew oceanu. Tyyyle, że on nie poprzestał na udzielaniu odpowiedzi. Podążył i zdą-żył za nią. Choć przekonał się również, że wszystko zaczyna się od strachu. Takim, przez Wielkie STRA.

Książka (wydana również w wersji do słuchania), nie jest natarczywa, nie nadwyręża emocji, napisana z lekkością i humorem,lotem-po. Próżno szukać tutaj nadęcia, jeśli odwaga: to niepozorna i wpisana w zamierzenia, można ją zabrać gdziekolwiek będziesz. I wagę-od, albo odwrotnie— i książkę. Podczas lektury nie mogłam się odżegnać od nadchodzących skojarzeń, radzenie sobie na jachcie, oswajanie przestrzeni, a kondycja ciała, w jakże odmiennych okolicznościach przyrody. Ot, Mapa i Terytorium Opowieść. Życie.

Nawet jeśli Tomasz Cichocki pływał, a Marcin Mastalerz (s)pisywał, nawet jeśli jest moda, a nawet wrzask takowej na publikacje tego typu, nawet jeśli nie wyruszymy do (nie)swojej Ultima Thule, i koniecznie z powrotem…Gdybyśmy tylko mieli wsiąść do pociągu (nie) byle jakiego i zanurzyć się w lekturze.  Ciepła, na jesienne wieczory. Pozostaje pytanie…

Czy warto sięgnąć? 3/6 (3-można).

10 myśli na temat “24. O tym, co było.

    1. Jeszcze nie. 🙂 Pływam, a raczej odpływam czasami w dygresje, ale pilnuje się. A co do lektury, to na początku też tak myślałam,ale to nie jest lektura z gatunku dzienników Amudsena. Jest o wiele lżejsza. To takie coś pomiędzy „Wyprawą” Marka Kamińskiego,a dziennikiem (nie tylko) podróżniczym.Dobra gawęda przy kawie. Wyrosłam już z amerykańskich książek motywacyjnych. Każdy wiek ma swoje prawa. Jeśli ktoś/ ktosia szuka ciepłej książki, przy której może się nieco uśmiechnąć, może i zadumać, a nie czytuje, ani romansów, ani kryminałów, a nie ma ochoty na książkę cegłę. To to jest książka dla niego/ dla niej. Świetna na upominek mikołajkowy, gdy brak konceptu. Napisana lekko, a czytana jeszcze lepiej. Myślę, że w tym przypadku książka mówiona zyskuje. Nie wiem, czy opis bardziej zniechęca, czy zachęca do sięgnięcia, rzucenia okiem, czy uchem— własnym, ale zdecydowanie można. A kolega pływa? 🙂

      1. Kolega pływał 🙂 a literatura tego typu go nie ciągnęła 🙂 ale po koleżanki opis bardzo zachęca do sięgnięcia.
        Pozdrawiam.

        1. Zależy kto czego szuka i co zdecyduje się znaleźć. To książka przede wszystkim o sposobie życia, bardziej motywująca niż „pływająca”. O tym jak rezygnować, ale jeszcze bardziej jak żyć. Tego nie nauczy nas żadna z książek, ale może to być rodzaj iskierki, zwłaszcza na jesienne wieczory.

    1. A brzmi zachęcająco, w postaci audiobooka, nawet bardzo. Książka poleca się na mikołajkowe prezenta. Gdybyś(ście) się zdecydowała/zdecydowali daj proszę znać jak wrażenia z lektury. Dobrej nocy.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s