[16].[W] Imię Sztuki.

O c z y w i ś c i e , ż e   s ł y s z a ł a m o Hrabinie, z Dalekiego Kraju. Mamy odmienną wizję Sztuki i inne życiowe doświadczenia. Ja nigdy nie zagram Julii. Nie ogranicza mnie płeć moja. Jestem tak wspaniałą kobietą jak wyśmienitym mężczyzną. Nie ogranicza mnie me ciało. Nie jestem stworzona do romantycznych brewerii… Paryż jest mój, mój, mój. Cóż, tam Paryż, cóż tam Francja, cały świat należy d o m n i e.  Mogą się śmiać, że przemykam pomiędzy kroplami deszczu. Mogą się śmiać, że mdleję i krwawię na żądanie, że śpię w trumnie, że to wszystko farsa, dramat, i godne pożałowania fanaberie, że straszę pokojówki przygotowując się do roli w moim prostokącie z różanego drewna wyściełanego atlasem.

Że jestem kapryśna? Ot, nie należy zakłócać miru. Paryże i Londyny wybaczą mi wszystko. Ale to ja, ja, ja jestem  krajanką Eugène Delacroixa, o mnie pisze Shaw, cóż tam, Shaw, o mnie pisze świat cały. Jam jest pierwszą diwą Paryża, Francji, Świata. Kobietą, która zyskała dla innych Głos, Ta, Która Przemówiła po wiekach milczenia…

Oczywiście można doszukiwać się podobieństw w biografiach naszych, cóż, takie prawo i przekleństwo Historii. To ja, studiuje po godzinach podłe ciała w prosektoriach. W imię Sztuki. To ja patrzę  w oczy medyków i śmierci. Przede wszystkim śmierci.  Ja uczę umierania, a upadam tak,że pozy moje studiować będą długo po mojej śmierci. Upadam by Zmartwychwstać za miliony.

Elektryzuje, hipnotyzuję, zdobywam. Jestem po prostu Gwiazdą. Nie przeszkodzi mi w niczem amputacja nóg. Czy jestem zapalczywa? —Pan pyta— Ach, to ten epizodzik w  Comédie-Française… Tak spoliczkowałam tą aktoreczkę, ale i tak potem kupiłam ten teatr. I zamysły swoje realizowałam. Niezliczone me talenta. Oczywiście, każda diwa ma humory, lecz ja potrafię się zrewanżować… Errare humanum est…

… Że mam dziwne upodobania, oglądania ludzi, którzy przyszli na plac umrzeć. Egzekucje? Tak widziałam sposób działania gilotyny. Tegoż humanitarnego sposobu rozstawania się z życiem przez skazańców, kalek, galerników, więźniów, sierot,szaleńców, pacjentów szpitali, prostytutek i umysłowo chorych, paralityków, niewolników, tych, którzy   targają się nań z własnej ręki. Studiowałam ciało. W imię Sztuki.

Cóż tam szemrzą adwersarze moi? Że litery poprzestawiałam? Że zarabiałam ciałem własnym na chleb z szynką i szampanem? Cóż, tak moja Matka była metresą. Tak, tułałam się po domostwach różnych, i w różnych pokojach spać mi przyszło. Poznałam życie od (niejednej) po(d)szewki. Jak zarabiam, tak zarabiam. Owszem, od losu nierządnicy, uratował mnie przyrodni brat Napoleona,tak, tego Złodzieja Europy. de Morny kochanek mojej matki. Tej, która wtrąciła mnie do lochu szkoły zakonnej, by mieć ze mną spokój, a wzięła mnie stamtąd, nie  żeby mieć ze mnie pożytek. Umiałam zdobyć poparcie kogo trzeba by się kształcić. A skandale i skandaliki to sposobiki i sposoby na to by mówiono o mnie samej. Trumna, sposób tani i skuteczny już nie mówią o chloroformach, igłach ukrytych w apaszkach, i  chudości. Nie o podłości, upadłości, co najwyżej o wystudiowanych upadkach. Co najwyżej o sposobie w jaki się poruszam, i o hipnotyzującym głosie.

Henriette Rosine Bernardt (źródło zdjęcia).
Henriette Rosine Bernardt (źródło zdjęcia).

Cóż, wasza Hrabina też jest dzieckiem z nieprawego łoża, także pobierała nauki u sióstr, i także wiedziała jakichże protektorów sobie obrać. Mężczyźni, a i owszem, są ważni… Lon TellegerHugo, Flaubert, Dawid Herbert Lawrence, Napoleon III,  Dumas (młodszy),  Zola, Edwarda VII, Tomasz Edison, pyta pan, czy z nimi sypiałam? Galerię jakich imion chce pan utworzyć? A nich gadają, ci, co chcą, jak chcą i kiedy…Widocznie tak być musi. Rzeźbi i reżyseruje się przede wszystkim życie własne. Życie jest Sceną. Moją…

Męża nie kochałam, za to on oddał serce innej. Jak ją zwą? Morfina proszę pana.Casanowa de Sade I.   A i owszem i miłość się czasami zdarza i z to z niej rodzą się,czasami dzieci nieślubne. Tyle, że drogi jej kręte,wyboiste, a jakże to często bywa na tychże stoi rodzina, z którą, wiadomo najlepiej na zdjęciu. Najlepiej z boku. Najlepiej się odciąć…

Że to matka mnie opuściła, no cóż.  Nie muszę się tłumaczyć z przyrodzonego talentu, należnej mi sławy, i prywatnych posunięć.

…Że po stokroć umiem umierać nie potrafiąc żyć, przybieram maski? A czyż taniec z kostuchą też nie jest jego częścią? Mnie pisana od maleńkości, cóż mi pozostało innego niż ujarzmić ją? Że ją sama prowokuję hołdując i hodując zwierzęta dzikie, cóż… A kto mi zabroni skoro cały świat nosi mnie na rękach nie tylko dlatego żebym nie umoczyła sukien drogich…Jeśli owacje, to godzinne, jeśli publiczność, to szlochająca. Tak być musi.

Bo Imię moje Sarah Bernhardt. Złotymi zgłoskami zapisane będzie. Nie przykryje go dyskurs o mym (nie) doskonałym ciele, kurz, zawiść, zazdrość i krytyka ludzka.

———

Sarah Bernhardt [Henriette Rosine Bernardt]— aktorka dramatyczna, pierwsza kobieta, która przemówiła w filmie. Rzeźbiarka, reżyserka, skandalistka.

19 myśli na temat “[16].[W] Imię Sztuki.

  1. Marlena Dietrich powiedziałaby (i powiedziała!), że to bzdury – ona robi co ma do zrobienia i wychodzi. Taki zawód. Sara Bernard – możliwe że była czymś (kimś) więcej, podobnie jak setki i tysiące innych – nie jestem aż takim znawcą, nawet koneserem nie jestem Cóż mam jednak powiedzieć, gdy egzaltowana aktorka w podnieceniu prawi o roli i dawaniu siebie? To za to jej też płacą?
    Niedawno obejrzałem sobie kilka scen z Ritą Hayworth – mój Boże! – ależ ja widziałem też jej karykaturę! Ta poza, ta suknia, ta noga – toż to Angelina Jolie! Któż to się tak nią zachwycał? Wielki Daniel! No nie wiem – chyba naprawdę nie mam gustu, albo już wzrok nie ten. 🙂

  2. Okrutniku.

    Jestem krytyczna co do obecnej kinematografii, co nie znaczy, że nie zdarzają się dobre, i bardzo dobre filmy. Trzeba po prostu szukać więcej, i czasami wykazać się cierpliwością. Chociaż jak tak sobie myślę, o powszechnym dostępie do kultury postrzeganym sensu largo, to chyba właśnie w kinematografii widać najbardziej wyraziście zmiany, które zaszły… Za daleko.

    Z postaciami, o których piszę, nie muszę się zgadzać, czy podzielać ich wizji świata. Cieszę się, że udało mi się oddać w pewnej mierze klimat.

    Z paru względów napisałam o Sarah. W moim odczuciu nie jest ona tak znana jak wspomniane przez Ciebie Aktorki (oczywiście mam na myśli Hayworth, Dietrich). Można się z wizjami Sarah nie zgadzać, nie podzielać ich, ale warto zauważyć, odnotować, że był taki ktoś nie tylko dlatego, że Sarah była pierwszą kobietą, która przemówiła w filmie, że grała zarówno role męskie jak i kobiece. Co rzadko spotykane. Była dzieckiem swojej epoki.

    Trudno powiedzieć skąd bierze się jej sposób bycia.Przestano z jej aparycji wyszydzać gdy zaczęła sypiać w trumnie, o tym mówił Paryż. Skandal jako sposób na życie? Być może, po części. Po części, bo zauważono także jej talent. Nie zgasła szybko jak to bywa z gwiazdkami jednego sezonu.Mówi się, że jej spanie w trumnie brało się stąd, że jako dziecko była bardzo chorowita, a lekarze mówili, że nie przeżyje i wróżyli jej szybkie rozstanie z życiem. Na pewno, jeśli można użyć takiego stwierdzenia, oswajała śmierć. Poza graniem w teatrze podejmowała różne role: reżyserowała, rzeźbiła, zarządzała teatrem, umożliwiła karierę swojemu mężowi… (Nepotyzm?)

    Z tego co mi wiadomo miała trudną relację z Matką, ale przecież wiele osób takie ma i nie jest to, a przynajmniej nie powinno być usprawiedliwieniem. Na pewno po części epoka,czasy,w których przyszło jej żyć, ale przede wszystkim Ludzie stwarzają idoli, i to niestety/(stety) się nie zmieni(ło). Mam nadzieję, że ten aspekt, też udało mi się pokazać. Nie chcę jej w jakiś sposób usprawiedliwiać, bo tego nie potrzebuje (ani ona, ani ja). Napisanie tylko, że była rozkapryszona, zapalczywa, żyjąca ze skandalu, to było by uproszczenie. Następny (i najważniejszy) argument, dlaczego napisałam o niej, pojawi się na blogu za jakiś czas. 🙂

    Ja i moje urwisy.

    Sarah bardzo świadomie kierowała swoim życiem. 🙂

    Dobrego dnia.

    1. Trzeba oddzielić człowieka od jego kreacji. To tylko pozornie nie brzmi. Aktor grający Hamleta nie jest Hamletem, ani nawet emanacją Hamleta. Nie jest też ani odrobinę Szekspirem, ba on jest jedynie pozorem, kukłą, udawaniem – grą. Od tego, że dobrze gra jeszcze nie jest ani artystą, ani osobowością ani też mu intelektu nie przybyło. To są rzeczy niezależne i dopiero w połączeniu dają artystę. Człowiek, jego wartość i to co robi, są dopiero całością. U nas artystę i jego wartość się kreuje. Natomiast od widza i odbiorcy oczekuje się zachwytu i akceptacji. Co ja mam akceptować? Kreację medialną, kreację ekranową, czy może kreacje człowieka? Co mam podziwiać? Obrazek? Pozór? Plotkę?

    2. Myślę, że każdy wielki artysta świadomie kieruje swoim życiem, przynajmniej się stara. 😉 Naszym polskim odpowiednikiem tej wielkiej aktorki francuskiej ( Sarah Bernhardt 1844-1923) była nasza Helena Modrzejewska ( Helena Modjeska 1840-1909) .
      Czyli XIX wiek i początek XX. Kino nieme 1895 a udźwiękowienie 1922 )

      Tak ,że żadna z tych wielkich AKTOREK nie mogła zagrać w filmie a mimo to znał je cały ówczesny świat zwłaszcza Francuzkę choć Polka w wieku 40 lat zdążyła się nauczyć j.angielskiego tak świetnie ,że mogła dawać występy w teatrach przy pełnej widowni w USA .
      Tylko Ona z tej grupy co razem wyjechali potrafiła w tym kraju zaistnieć i zrobić karierę. Jej syn był potem znanym budowniczym chyba mostów. 😉
      H. Sienkiewicz na przyklad wrócił do Polski nie potrafił tam zaistnieć. No al;e powstały nowele , chyba „latarnik” a potem podróż po Afryce zaowocowała ” W Pustyni i Puszczy „,dla niego bariera językowa była nie do przeskoczenia.

      O tej drugiej oglądałam serial w latach 80-tych, w Modrzejewską wcieliła się nasza jedna z lepszych aktorek Krystyna Janda. Ona właśnie prezentuje ten typ aktorstwa co tamte. I taka sama była i ta nasza aktorka. One się zapisały w historii sztuki teatralnej i o ich grze uczą się młodzi adepci szkół teatralnych , bo one faktycznie wchodziły w rolę graną przez siebie. 🙂
      Wchodzenie pełnia siebie w rolę. Tak,że nie widzimy pani X , tylko graną postać , czy to ze sztuk Shakespeare ,Moliera czy innych wielkich dramaturgów , czy komediopisarzy. 😉

      Nastrój tamtej epoki oddałaś wspaniale .Tacy właśnie byli Ci artyści – artystki wówczas i bez mikrofonu potrafły czarować sale , to samo śpiewacy operowi.

      Kneź przeciwstawiając M.Detriech ,że „Marlena Dietrich powiedziałaby (i powiedziała!), że to bzdury – ona robi co ma do zrobienia i wychodzi. Taki zawód.”

      Nie wiem kiedy powiedziała te słowa .Bo jej prywatne życie było całe oddane sztuce, pomijam fakt na Jej korzyść ,że opowiedziała się przeciw Hitlerowi , mimo płynących ofert nie chciała grać w Hitlerowskich Niemczech i z tego powodu nawet były jakieś problemy z jej pogrzebem w Niemczech po tylu latach. (sic!)

      Na blogu K.Jandy kiedyś czytałam, jak ona odbiera te aktorki , bo ona kontynuuje jakby ich „szkołę gry”.
      Chodzi o to ,że nawet ktoś , kto nie jest koneserem teatru , czy kina – potrafi zauważyć ,że ktoś jest super aktorką a ktoś tylko ładna młodą kobietą na ekranie.
      Z zagranicznych dla mnie taka „super aktorka” choć nie jest pięknością jest amerykańska aktorka Meryl Streep. Na wszystkie jej kreację patrzę z przyjemnością , nawet i te w nieudanych filmach. 😉
      Pozdrawiam! 😀

      1. Julio D.
        Dzień dobry, na blogu 🙂

        No to po kolei odniosę się do tego co napisałaś.

        Myślę, że za niewiedzę zawsze drogo się płaci, a Artyści przez wielkie ART niestety coraz częściej muszą być bardziej osobami zarządzającymi własną karierą, ale czy tak nie było zawsze? Pytanie pozostawiam otwartym.

        Trafiłaś w sedno. Oto ostatni argument, o którym pisałam, a którego nie ujawniłam,
        to nikt inny jak Helena Modrzejewska to ona była nazywana przez Sarah Hrabiną.. (Mój plan spalił na panewce…) Chociaż nigdy obie panie się nie spotkały osobiście to odnosiły się do siebie z szacunkiem.. Nie mogły konkurować ze sobą np z powodu języka, tj. grania w różnych. Miały inny background i odmienny repertuar. Chociaż doświadczenia życiowe podobne.
        O pełnej widowni podczas wystąpień Heleny pisał właśnie Sienkiewicz,który był admiratorem jej talentu. Chociaż gdy zaświadczał w jednym w swych felietonach, że ludzie nie mieszczą się w sali jest duszno- to mijał się z prawdą, bo podówczas było na sali tylko sześć osób, ale tak, czas, o którym piszesz nadszedł.

        Sienkiewicz to kolejny temat- rzeka. Pewnie jedna sprawa to jest ta, o której piszesz, druga- to, że on niczego nie musiał udowadniać światu.
        Bardzo wiele mówi się o Henryku, ale podług szkolnego klucza. A tak mało o Głowackim, albo o Orzeszkowej.
        Pani Krystyna Janda wielką aktorką jest. Przynajmniej dla mnie. I oczywiście dostrzegam continuum, o którym piszesz tak się zwykło mówić.
        Jeśli przysłuchać się dyskusji o samym serialu, nie o obsadzie czy grze autorskiej, tylko o ukazaniu samej postaci Heleny Modrzejewskiej w kontekście s c e n a r i u s z a to słychać głosy krytyczne. (Na przykład jeśli chodzi nakreślenie postaci męża aktorki). Pewnie gdyby dziś losy Modrzejewskiej były przedstawiane to był by to zupełnie inny film. A, że nie lubię słowa „gdyby” , to na tym zakończę owo gdybanie.

        Meryl Streep również bardzo cenię.

        Kwestie skierowane do Kniezia, zostawiam takimi. 🙂
        Za miłe słowa dziękuję.
        Zapraszam do dyskusji. 🙂

      2. Julo, widziałem wywiad z Marleną na Discovery którymś, chyba? Zapamiętałem tę kwestię dość dosłownie, a na pewno nie zmieniłem jej wydźwięku czy sensu. O tyle jestem tego pewien, że ta wypowiedź była dość zaskakująca, a do Niej samej często wracam. Nota bene, to przy okazji jej piosenki poznaliśmy się z Kartkiem, na blogu Laudate. Konkretnie to była ta piosenka:

  3. Tak sobie poczytałam i pomyślałam (bo mnie tak czasem najdzie to nawet w porywach sapiens jestem ), że każdy zawód ma swoja filozofię, a filozofia ma swoją historię -jaka epoka taka poza. Za czasów Hamleta aktor dramatycznie i artystycznie królował na scenie (nawet jako żebrak), poza nią hołdów nie odbierał w poczet gawiedzi zaliczony. Doba młodopolska i wszystkie powiewy fin de sieclu w Europie podsyciły fascynacje półświatkiem artystycznym . Aktorka żeby istnieć poza sceną i zbierać hołdy ( połączone z intratnymi prezentami i wygodnym stylem życia ) poza musiała grać i tak narodziło się gwiazdorstwo . A to czy ktoś był artystą rzecz gustu , maniery epoki. czy da się ocenić aktorstwo jako sztukę tak jak malarstwo , muzykę i literaturę . cy oglądając stare filmy czy nagrania teatralne koneser doceni to tak jak docenia się kilkuset letnie dzieła operowe . czy oddanie sztuce, utożsamianie swojego życia z nią jest miarą artyzmu ? Pewnie nie. U aktorów sztuka jest większym ekshibicjonizmem niż u innych (aczkolwiek podobno każda sztuka nim jest) , bo oddaje się samym sobą nie do końca nawet się kontroluje to oddanie (i ciała i emocji). Niektórzy aktorzy musieli się leczyć po kreacjach, bo tracili tożsamość. Ryzykowne zajęcie.
    Dziś jest mnóstwo osób występujących w kinie , a nie będących wcale aktorami 🙂 Dawniej nazywano takich z ulicy naturszczykami i nieraz więcej w nich było artyzmu niż w dzisiejszych laluniach i pięknisiach 😉 ja tam czasem wolę zobaczyć Maklakiewicza i Himilsbacha niż Angelinę 😛
    A tak się tu zaplatałam w temat przy okazji rewizyty 🙂 Pozdrawiam

    1. Dobry wieczór Q-umo. Dobrze Cię czytać.
      Fajnie, że zostawiłaś po sobie ślad.
      Tak, sztuka nie powstaje w próżni.
      Czy w skali makro— Historia, epoka. Czy w skali mikro— Nawet by się odciąć od programu w sztuce, trzeba mieć własne założenia.
      Bohema, bohemą, fascynacja fascynacją, ale nie zapominajmy, że wiek XIX to czas wielkich zmian społecznych i inkluzywność kobiet w życie społeczne, same musiały przejść tą ścieżką.
      Zastanawia mnie to zdanie ” U aktorów sztuka jest większym ekshibicjonizmem niż u innych”. Nie żebym nie rozumiała przesłania. Pewnie predyspozycje trzeba mieć, ale i pracować, jak zawsze gdy chce się odnieść sukces (niezależnie jak go rozumieć). Jestem zwolenniczką idei, że Człowiek Uczy się całe Życie.
      Tak nastąpiło pomieszanie pojęć, zawodów, i innych kwestii. Leszek Możdzer w jednym z wywiadów powiedział kiedyś, że nie deprecjonuje żadnego stylu muzyki, niech każda osoba znajdzie coś dla siebie.

      W życiu ważnym jest żeby nauczyć się szukać. Spostrzegłam to na własnym przykładzie.
      Zaplątuj się, zaplątuj, miło Cię widzieć i czytać. Dobrego wieczoru.

      1. Co do rozpoznania wartości, a nie tylko gustów epoki, można by przyjąć założenie, że arcydzieło przejdzie zawsze próbę czasu, wybitne dzieła sztuki powinny ( czy tak ?!) być ponadczasowe. Pieśniarz operowy będzie zachwycał głosem, pianista interpretacją w sprawdzonym repertuarze klasycznym . Co do aktora (tu myślę o teatralnym ), na pewno jego mistrzostwo zależy od tego jakie możliwości da mu sam dramat .
        Co do ekshibicjonizmu …miałam na myśli bliskość dosłowną, fizyczną artysty z „tworzywem”. Malarza nikt nie widzi, gdy wylewa swoje ego na płótno , można nawet nie zrozumieć , że obraz ma coś wspólnego z facecikiem z brodą nerwowo zerkającym na reakcje podczas wernisażu. Aktor (myślę o tym zaangażowanym ) wybebesza się mniej lub bardziej twórczo i ukryć swojego „ja” na wypadek jakby nie chciał nie może . Co więcej, nawet jakby się nawet chciał uprzeć , że absolutnie jest zdystansowany , żadnego „Ja” tam nie ma , tylko pełne maskowanie, to zawsze mogę mu nie wierzyć. Pewnie dlatego pojawiają się mniej lub bardziej komiczne sytuacje, gdy odbiorca kojarzy aktora z rolą (jak Gajosa z Jankiem Kosem ). Ja się śmieję, ale z Rutgerem Hauerem nie wsiadłabym do jednego składu pociągu za nic 😛
        Co do gustu -bardzo przekonuje mnie tekścik ; To ładne , co się komu podoba czy w wersji ludycznej: każda potwora znajdzie swego amatora (to trochę o mnie 😉 ). No i północ minęła.
        Zatem dobranoc w listopadową noc . Powiało Wyspiańskim i Starym, i Krakowem 🙂

  4. O Sarah napiszę już niedługo, zbierałam do tej pory książki, ale post nie będzie o niej a o kimś innym istotnym w jej życiu, dziękuję za wizytę i zapraszam częściej
    j

  5. Q-umo:
    Zastanawiam się nad tym co napisałaś.
    I pojawiły mi się pytania:
    Jakie jest kryterium uznania czegoś za arcydzieło?
    I w jaki sposób uznanie dzieła za tegoż jest uzależnione od zmian, które zachodzą w społeczeństwie?
    Nie przeczę Twoim słowom.
    Ad vocem aktora to oczywiście jedna kwestia to materiał nad którym się pracuje, druga— dobór/wybór aktora, aktorki do roli. Doskonale to wiedział Wyspiański wystawiając Wesele.
    Co do ekshibicjonizmu …miałam na myśli bliskość dosłowną, fizyczną artysty z „tworzywem”.
    Faktycznie aktor/ka pracuje ciałem i pewnych kwestii związanych z somą nie przeskoczy.

    Zdystansowanie się aktora/ aktorki do roli, a utożsamianie danej osoby z rolą, to dla mnie dwie różne rzeczy. Dystans wypracowuje się w szkole, a już na bank podczas wieloletniej pracy. Różnie to wychodzi, różnym osobom.

    Co do gustu -bardzo przekonuje mnie tekścik ; To ładne , co się komu podoba czy w wersji ludycznej: każda potwora znajdzie swego amatora (to trochę o mnie 😉 )

    O, to, to, to.
    . No i północ minęła.

    Zatem dobranoc w listopadową noc . Powiało Wyspiańskim i Starym, i Krakowem 🙂
    Dzień dobry w listopadowy dzień. Zgadnij proszę o czym czytałam tej nocy 🙂 Jeśli pomyślałaś o Wyspiańskim i Starym i o Krakowie to trafiłaś w sedno.

    Knieziu,
    Od piosenki nie sposób się uwolnić. 🙂

      1. Pewnie masz rację, na swój sposób każdy z nas ma trudne życie. Po prostu dla mnie, kury i matki, takie życie skandalistki wydaje się szczególnie trudne bo zupełnie inne od moich intuicyjnych wyborów.

        1. Nie,za moi pytaniem nie stała jakaś filozofia, albo przekonania. Po prostu się dopytuję. Matki pracują na pełen etat. Zresztą, co ja będę pisać, sama dobrze o tym wiesz. 🙂 Nie było moją intencją zbijanie Cię z..,Czegokolwiek. I nie jest to kwestia racji. (Tak na marginesie, nie lubię stawiania sprawy w świetle racji, bo to znaczyło by, że tylko jedna osoba ją ma. I jedna jest niejako wyżej, a druga niżej). Pewnie, Sarah przyjęła sobie taką konwencję, a jak to z konwencjami bywa, trudno się odeń uwolnić. Zresztą, na samym początku próbowała inaczej.,,

  6. Wpadłam z rewizytą i od razu moją uwagę przykuł wpis o Sarze, której imię nosi osiedle, na którym mieszkam we Francji 🙂 Wiedziałam, że była aktorką, ale nie przypuszczałam, że miała aż tak bogate życie… Pozdrawiam!

    1. 🙂 Zapraszam zatem. Buszuj. Powiedziałabym, cóż za przypadek, gdybym wierzyła w przypadki. 🙂 Dobrego dnia. Historia leży na ulicach, placach, w małych zaułkach. Nie tylko w dumnych, (nie zawsze).przykurzonych muzeach. Dobrego dnia.

Odpowiedz na Q-uma Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s