14. Ale kwiatki!

Czaro Jeśli zapytam Cię gdzie najrzęsiściej,najbardziej literacko, najbardziej konsekwentnie pada  to pewnie będziesz wiedziała. Dlatego nie zapytam.:D  (nie)Spokojnie.Was też nie zapytam, bo także grzeszycie wiedzą. To widać z kroju czcionki! (wy)Czytać można jak z nut.  Zostawmy przepowiednie meteorologiczne… Na moment.

Przejdźmy do przepowiedni meldunkowych. Spacerkiem po jednym z największych w Europie malowniczych Rynków ku zachwycającej krzywiźnie ulicy Brackiej  Napiszmy to całkiem po cichu, po wielkiemu cichu, że jej nazwa  to nie nawiązanie do upodobań florystycznych. Uwaga, w innym mieście na KA, też jest Bracka ulica. Tak więc jak to jest?

Jak jest każdy (każda) widzi. Nie Bratek, ale Brat. Czyli wszystko zostaje w rodzinie. (Mówią, że z nią najlepiej na zdjęciu się wychodzi. I to jeszcze stanąć z boku, byle by się  mogło, oczywiście p r z y p a d k i e m odciąć.  O wychodzeniu, wchodzeniu i turystyce pieszej jeszcze będzie). Gwoli ścisłości najsampierw był bratski z czasem ts przeszło w c zadomowione w polszczyźnie. Gdyby teraz nazwano tę ulicę pewnie była by Braterską, albo Bratnią. Tak krakowska jak i warszawska ulica odnosi się  więc do Braci. I to nie studenckiej, ale kto był(a) w grodzie Kraka ten (ta) wie, że nie opodal znajduje się Kościół Franciszkanów, czyli Braci Mniejszych. Dobrze, tutaj sprawa jest jasna, prosta (jeśli pominąć charakterystyczne ze względu na  konieczności urbanistyczne, chodniki),ale Warszawa? Otóż, warszawska ulica przechodziła przez grunty, które należały podówczas do zakonów,zborów i bractw. Tak przy jednym jak i drugim trakcie znajduje się wiele ważnych budynków. Świadków Historii i histerii.

Stolica. Obecna:

To nie tylko ważny trakt Historii mordów Niemieckich. Tak przyzwyczailiśmy się, że miasto to dręczone było i jest przez Kalipso.

  • Polska Agencja Prasowa (nr 6/8)
  • Skwer Wolnego Słowa i pomnik Memoriał Wolnego Słowa,
  • Wolf Bracka – dom handlowy, w którym mieści się salon mody. Jeśli szukacie butiku Gucciego to tam właśnie. A i nie ma to nic wspólnego z Pszczołą Mają(nr 9).
  • Kamienica Zofii Kiersnowskiej (nr 18) –  dawniej mieściło się tam Gimnazjum Ludwika Lorentza.
  • Pałac Brzozowskich (nr 20) tak, tak to pierwowzór pałacu księżnej Bilińskiej Jarosława Iwaszkiewicza. Tutaj także mieszka bohaterka  Balzakianów Jacka Dehnela.
  • Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy (nr 25) zaczął funkcjonować już w 1914 roku. Niedawno wydana książeczka Cezarego Łazarewicza pt: Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich.( Kraków: Znak, 2013), ale to nie jedyna publikacja poświęcona temu przybytkowi. Niedawno, bo w 2011 roku Bracia Jabłonowscy wrócili na Bracką.

Stolica. Przeszła:

  • Kamienica Hetmańska
  • Nie istniejąca już winiarnia Bodega;
  • Dom Władysława Orkana;
  • Pamiątkowy portal po kamienicy kupieckiej Pod Białą Głową;
  • Dom nr 7 związany z postacią Adama Mickiewicza;
  • Kamienica nr 9 gdzie mieszkał jeden z architektów Plant;
  • sąsiadował z nią budynek, w którym mieszkał Ludwik Michałowski;
  • Kamienica nr 12 chyba bardziej znana jako tzw Pałac Larischa
  • nie wspominając już o Ligenzach i Jordanch. (Trzy numery dalej).
  • …i kawiarniach, kawiarenkach i innych przybytkach rozpusty.

Apele o nieprzenoszeniu tego tam i z powrotem, nie skutkują. Dwa w jednym:

Oczywiście ulicę rozsławili  panowie dwaj  (jeszcze) nie starsi. Jeden z Warszawy, który napisał był słowa (uczynił to gdy przebywał chorując u drugiego Pana, oczywiście Krakusa). Ów Krakus zaniemógł nieco później gdy skończono kręcić teledysk. Oczywiście przetrwał,wyzdrowiał był, czego nie można napisać o fortepianie. W piosence leje permanentnie:

Grzegorz Turnau– muzyka, Michał Zabłocki– słowa, Wyd. Pomaton EMI 1995, album To tu, to tam.

Stop, stop, stop. Strop. To nie koniec.  To ściana. Deszczu. Ale tak poważnie to jest jeszcze Nad Scriptum (bo od tego powinnam była zacząć), czy Wiecie, kto przed wojną mieszkał w Warszawie przy ulicy Brackiej?  Czekam na odpowiedzi. Próżno jej szukać po wikipediach, czy kopalińskich.

38 myśli na temat “14. Ale kwiatki!

  1. Pięknie. Jedna z moich ulubionych krakowskich ulic.
    A na Brackiej w Warszawie mieszkała przed wojną Kazimiera Iłłakowiczówna. Ale to pewnie nie o nią Ci chodziło.
    Pozdrawiam!
    O.

    1. Moja też! 🙂 Za co lubisz Bracką? Skąd pomysł, że nie chodzi o panią Kazimierę?
      Rzeczywiście nie chodzi. Zapraszam do dalszych poszukiwań.

      1. Za to że jest taka nierówna, że wygląda pięknie i w deszczu, i w słońcu. a najlepiej w mgle porannej późną jesienią. Za to, że jest 🙂 Przemierzałam ją przez kilka lat przynajmniej dwa razy dziennie 😉
        A co do Brackiej w Warszawie to jeszcze Witkiewiczowie…
        O.

  2. Szkoda, że ja nie mam pamięci do ulic… Kiedyś muszę przejść się i zwrócić większą uwagę…

  3. Ja wiem tylko to, że na Brackiej w Krakowie jest kawiarnia, której właścicielką jest żona pana Turnaua Nowa Prowincja to się zwie. Przechodziłam obok, ale nigdy tam nie byłam, nie miałam okazji wypić tam herbaty z nimi. Ale już się umówiłam, tylko nie wiem kiedy przyjadę/przylecę ponownie do Krakowa.

  4. O ile prawidłowa odpowiedź brzmi: nie wiem, to bez najmniejszych wątpliwości odgadłem 🙂
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness

  5. Prawie prawda…:) Przynajmniej jeśli o krakowską Bracką idzie, bo ta miana swego zawdzięcza nie braciszkom zakonnym, choć i oni swego w tem udziału mają, a Arcybractwu Męki Pańskiej, które się między inszemi wykupnem zadłużonych za kratą siedzących trudniło. Owi grosz na tąż intencyję rok cały po wszelkich kościołach zbierali, a do kwestarzy się nominalnie nawet i królowie liczyli, osobą swoją blasku Bractwu przydając. Z owem grosiwem we wiliją Ukrzyżowania Pańskiego szli na ratusz, gdzie opłacali długi jakiej części tych, co tam siedzieli i z uwolnionemi szli właśnie Bracką w wielkiej procesyi dziękczynnej ku kościołowi Franciszkanów na mszę w intencyi wykupionych… Nawiasem to onych działania takiż był skutek uboczny, że w tygodniu święta wielkanocne poprzedzającym wierzyciele wszelcy nader radzi dłużników swoich pod sąd grodzki wydawali, w tej pozostając nadziei, że to ich właśnie Arcybractwo wykupi i grosz swój odzyskają. I dla tejże samej przyczyny dłużnicy sami z czasem na jaki przed świętami tydzień dać woleli od grodu drapaka, bo jednak nadzieja na wykupienie im się niepewną zdała…
    Kłaniam nisko:)

    1. Dzień dobry Wachmistrzu. Dziękuję za komentarz. Co do krakowskiej ulicy Brackiej sprawdzałam w kilku źródłach, niesprawdzonej, niepotwierdzonej informacji nie podałabym. To co piszesz, nie wyklucza tego co jest napisane. Co do lokatorów warszawskiej ulicy Brackiej to mieszkała tam Jadwiga. Unrug- Witkiewicz, a Stanisław Ignacy pomieszkiwał po pół roku w Zakopanem, to w Warszawie.

  6. Co prawda nic nie mam na temat Brackiej do powiedzenia, poza tym że w Krakowie chadzałem, a w Warszawie możliwe, nie zwróciłem uwagi, ale zaznaczam swoją obecność na blogu i pozdrawiam. 🙂

  7. Tak niewiele wiem o Warszawie.
    Wystarczyło mi – Stolica. I to wcale nie przez krakowską zarozumiałość.
    Pytanie brzmi czy to kiedyś nadrobię
    Pozdrawiam

    1. Dzień dobry, im więcej wiem, w życiu, tym zdaję sobie sprawę jak to jest niewiele. 🙂 Odpowiadając na Twoje pytanie, o ile nie było retoryczne, pytanie, czy będziesz chciał 🙂 Pozdrawiam Kraków zatem. 🙂

  8. Najbardziej wstydliwe wyznanie – nigdy nie bylo mnie w Krakowie. No raz, przejazdem. Wiem, jak tam pieknie, zagraniczni znajomi opowiadaja mi cuda, a ja milcze, bo mi glupio. Ale odwiedze koniecznie, bo ciagnie mnie od tak bardzo dawna…

    1. Dzień dobry, Zuzanno, zapraszam. 🙂 Mnie też ciągnie,ciągnie im więcej wiem, tym bardziej. Nie można wszystkiego dotknąć w życiu. Tak już jest Ale można próbować. Zapraszam przede wszystkim na ścieżki mniej uczęszczane.

  9. I w Krakowie byłam i w Warszawie i w sumie nie wiem czy na takiej ulicy moja noga stąpała. Następnym razem tam pójdę i odwiedzę 😉

    1. Witaj na blogu. Jeśli byłaś w Krakowie na Rynku, to bardzo duża szansa jest, że jednak stąpała. Krakowska ulica Bracka, posiada charakterystyczną krzywiznę, więc pewnie byś zapamiętała… A może jednak nie. Lubię poznawać miasta wszelakie od mniej znanej strony. 🙂 Specjalnie dla Ciebie, z pozdrowieniami:

  10. Dziękuję za link. Tak się teraz zastanawiam i muszę przyznać, że jakoś rzadko, tylko przypadkiem akurat Bracką chodziłam. Bo na polonistykę to Wiślną od Rynku, a na herbatę do Cafe Zakątek na Grodzkiej. Z krakowskich ulic najbardziej mi Kanoniczna zapadła w pamięć. Chyba zbyt rzadko bywałam w Krakowie, gdy mogłam, a teraz chyba czułabym się w nim turystką. Bardzo nie lubię tego uczucia…

    1. Dlaczego byś się czuła turystką? A może szerzej potraktować ten temat, i turystką czuła byś się w Polsce (bardzo często piszę się o trudach i dyskomforcie) związanym z powrotem… Dlaczego właśnie Kanonicza?

      1. Do Krakowa jeździłam w czasach studenckich, w sprawach studenckich, do studenckiego środowiska. Miałam tam swój świat. Kanoniczna – nie wiem, po prostu lubiłam nią chodzić. Chociaż… chyba była w takim pocztówkowym przewodniku i dlatego pierwszy raz w nią skręciłam.

  11. Tak to tutaj jest… Piszesz rzeczy takie ciekawe, poruszające, refleksyjne…tak odległe od codziennej codzienności większości (w tym i mojej), że często jeno wchodzę tu i w ciszy przysiadam i czytam…

    Czasami więcej rozumiem z tego, co piszesz (bo to jednak podobnie jak u mnie, sprawy niszowe – ale pozytywnie niszowe 🙂 ), czasem mniej. Ale czytam. Nie zawsze komentuję, gdyż nie wiem co bym mógł napisać, nie chcę wyjść na idiotę, a krótkie pozdrowienia to czasami zbyt mało…

    W tej notce rzec moge tyle iż w Krakowie często bywałem i wolę to zacne miasto w nocy niż za dnia. Ciszej wtedy, spokojniej, mniej tłumów i mniej gołębi (wspomniałaś w którymś wpisie, że za ptakami nie przepadasz. Ja takoż…).

    Bracka od zawsze kojarzyła mi się z tą właśnie piosenką Turnaua, chociaż nigdy się nad tym pochodzeniem nazwy ani piosenki głębiej nie zastanawiałem. I widzisz, znowu sprowokowałaś refleksję 🙂

    Zapraszam Cię gorąco, na pewne moje wielkie, spełnione Marzenie. Pragnę się radością podzielić ze wszystkimi 🙂

    1. Piotrze gratuluję spełnionego marzenia. 🙂
      To błąd, że się nie odzywasz, może podzielisz się reflekcjami dotyczącymi wpisów. Nie wiem, czy Kraków jest spokojniejszy nocą, mam wrażenie, że wprost przeciwnie, ale to zależy od dzielnicy.:)
      Pozdrawiam

        1. Mój blog nie tylko muzyką klasyczną stoi. 🙂 Nie trzeba znać się na muzyce klasycznej by pisać komentarze, byle z sensem. I na temat 🙂

          1. Niby wiadomo 🙂 Lubię Cię odwiedzać, jak każdego z Moich Czytelników, bo wszyscy jesteście osobowościami wyjątkowymi 🙂

            Niekiedy czuję się tylko troszkę onieśmielony u Ciebie i milczę jeno podczytując, żeby nie wyjść na idiotę wobec tak poważnych „wysokich” tematów 😉

              1. Postaram się częściej u Ciebie udzielać…boję się tylko wpisywać byle co, czy wywrzeć niewłaściwe wrażenie 🙂

              2. Bo piszesz np. o jakimś utytułowanym pisarzu czy kompozytorze szanowanym, a tu się okazuje że nawet o nim nie słyszałem… I wychodzi mylnie na to, że się kulturą czy trendami nie interesuje… Tego się głównie obawiam, że tak mogłabyś pomysleć Ty albo Twoi Czytelnicy.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s