[4+1]. Koniugacja. „Diares of Hope”.

Natchnienie, czymkolwiek ono jest, rodzi się                             z bezustannego nie wiem.

[Wisława Szymborska, Poeta i świat, Odczyt noblowski, grudzień 1996 roku.]

Podróże kształcą. Tak nam przynajmniej powiadają, uparcie, z różnych stron. Tak, zaiste, tak- zapewne. Ale tylko tych, którzy chcą być w procesie edukacyjnym. [Czasami] wiadomo, skąd się bierze natchnienie, i nie wypływa ono z ciągłego powtarzania „nie wiem”, ale z wiedzy,okrutnej, narastającej pokoleniowo, trudnej. To nie prawda, że myślenie nie boli. Wiedzę nosi się całe życie, wzrasta w niej, czasami się o niej opowiada, czasami usiłuje zapomnieć, a kiedy indziej dojrzewa do tego by w jakiś sposób przedstawić, ocalić od zapomnienia Prawdę.

Pomysł by przeżycia peregrynacje uwiecznić na płycie poddał kompozytorowi podczas wspólnej podróży w 1995 roku do  Yad Vashem Krzysztof Kieślowski. Album miał swoją premierę osiemnastego października dwa tysiące trzynastego roku. Diares of Hope. Pamiętniki pisane nadzieją, trudną, złudną, niemożliwą, tą, która umiera ostatnia. Nadzieją, która po latach otwiera nowe przestrzenie.

Owoc poszukiwań kompozytora to diariusze: Rutki Laskier, Dawida Rubinowicza,które są  nawiązaniem do tego co pisała Anna Frank. Nade wszystko osią albumu są dwa wiersze autorstwa: Abrama Koplowicza, w którym autor snuje plany, pisane czasownikami, a przecież czasowniki to życie,przyszłe, ale jednak — i Abrama Cytryna, który już wie, o tym co znajduje się na drugim końcu spektrum: szara godzina,która odbiera wszystko— nawet życie. Przede wszystkim. To co mamy teraz.Szara, nie czarna godzina, nie godzina rozpaczy, która przemija, ale codzienna, namacalna, powszednia jak chleb.

To co przyciąga i elektryzuje, to wcale nie frazy, z których Zbigniew Preisner jest znany. Nie, elektryzujący, mocny głos Lisy Gerrard, ale minimalizm na wszystkich poziomach, począwszy od kompozycji, aranżacji, a skończywszy na liczbie utworów. Minimalizm to nic innego jak Kunszt spaceru po linie (linii) życia.  Zaproszono do współpracy znakomitości, wspomnianą już australijską kompozytorkę, Archiego Buchanana ( występującego w Choir of the Chapel Royal w Londynie), który tutaj melorecytuje wiersze, Konrada Mastyło oraz Adama Klocka.Nie sposób wybrać jeden utwór by zaprezentować go państwu. Rekomenduję by albumu słuchać w całości.

***

Zbigniew Preisner, Diares of Hope. Mistic Production, 2013 rok

8 myśli na temat “[4+1]. Koniugacja. „Diares of Hope”.

    1. Tak jest, płyta jest rewelacyjna, choć to nie jest adekwatne słowo. Nie jest to frenetyczny zachwyt. Mocna przez swoją delikatność, a to wielka sztuka. Postawić pytania o Nadzieje.
      Dziękuję
      . I zapraszam, dobrego dnia! 🙂

  1. Tak, bardzo dobre ujęcie „mocna przez swoją delikatność”.
    Zawodowo (ale też prywatnie) zajmuję się Holocaustem, nadzieja to bardzo ważny aspekt w tym kontekście. Dobrze, że ten album powstał.
    Pozdrawiam,
    O.

    1. To mnie uderzyło od pierwszych dźwięków. Polecam, ale nie trzeba. 🙂 Czytałaś beletrystyczną książkę „Czesałam ciepłe króliki”?

      1. O nie, niestety jeszcze nie. Byłam teraz we wrześniu w Polsce i zapomniałam ją kupić. Znam tylko recenzję i jakieś fragmenty. Kiedyś pracowałam z były więźniami i świadkami historii, i jeśli chodzi o nadzieję, to za każdym razem zaskakiwały mnie jej odcienie.
        O.

        1. Moim zdaniem, możesz mieć inne, że w Polsce, wiem uogólniam, temat nadziei, a już w odniesieniu do szeroko rozumianych przeżyć wojennych, jest spłaszczany. W powszechnej świadomości jest tylko czarne, albo białe. Polecam uwadze także książkę: „Amon, mój dziadek by mnie zastrzelił”.Dlaczego warto przeczytać tę książkę? Dlatego, że jest to ciekawa dyskusja o tożsamościach. Książka pisana z trzech perspektyw.
          Socjologicznie rzecz ujmując są tożsamości pierwotne i wtórne, tylko „świat zewnętrzny” redukuje osoby i postrzega przez widoczne cechy. Dla tych, którzy/które mają zacięcie socjologiczne jak i dla tych, którzy/ które interesują się historią, książka jak znalazł. Ale może czytałaś. Istnieje, jak to się teraz mówi segment książek na temat postrzegania ciała w okresie Holokaustu także ciekawe ujęcia, daleka jestem od postrzegania Ludzi , których doświadczeniem jest Holocaust, sprowadzania do miana jednostek, albo ciał…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s