08. Nam pamiętać nie kazano. „Szepty i łzy”.

Dandys? Czy kontestator rzeczy_oczywistości? Książki, książki, książki— duuużo książek. Porcelana, obrazy, obrazy duuużo obrazów, antyki,antyki—duuużo antyków. Promienie słońca, diabelskie uśmiechy, przewroty losu. Wszystko to zbierał. A nade wszystko słowa, słowa, słowa. Nie, wcale nie. Słowa składał, pakował,upychał w kieszenie dobrze skrojonej marynarki mimochodem.Spotykał się z ludźmi, wyciętych (i czasami wciętych) z różnych poglądów, czasów i przekonań. Spotykał się z ludźmi, ale nigdy z krytyką z ich strony. Z żadnej strony. Z lewa, z prawa, z dowolnie wybranego boku, z góry, z dołu. Nic. Duuuże nic. Cichosza. Na ulicach, na chodnikach, w knajpach i restauracjach (gdzie często bywał i zostawiał sute napiwki) nic.A jako człowiek honorów (i orderów, odznaczeń wszelakich) ,jako człowiek, który odniósł powszechny sukces. Sukces przez Wielkie, olbrzymie, ogromne: SUK —mógł. W gwoli ścisłości  (ścisłość nie ma nic wspólnego z korkiem ulicznym na wspomnianej warszawskiej ulicy) i nieścisłości mówimy o Polsce.Tak, Polsce.

Wychowywał się w gwarnym domu. I taki też stworzył dla siebie w czasach późniejszych. Nie był przykładnym uczniem: pisał paszkwile -za co wyrzucono go najpierw jednej szkoły.  Pojedynkował się na pistolety (miłość wymaga poświęceń), za co wyrzucono go z drugiej. Co to znaczy postawić coś na ostrzu noża (ostrze pistoletu brzmi niemrawo,chociaż pewnie dostać z takiego sprawa bolesną). Potrafił niedojadać żeby iść na  przedstawienie do teatru, to cóż, że  po raz trzydziesty czwarty (ileż można??). Jako maturzysta prowadził tajne wykłady z literatury i historii dla Górników na Śląsku.(Czym skorupka za młodu… Widać nie wszystkie powiedzenia są mądrością narodów). Znał języki, i nie wahał się ich użyć, a zwłaszcza język humoru, optymizmu i groteski. Oto przed Państwem, tak przed Panią też, proszę się przesunąć, proszę się nie pchać.Proszę do diabła.. Proszę pana w zielonym swetrze, spokojnie. A skoro już o diable, szatanie… Oto przed Państwem, nikt inny jak brat diabła [właśnie] i bliski kuzyn czarownicy Adam*: Kornel Makuszyński.

***

Proszę Państwa oto Stryj. Stryj, wiadomo, nie trzeba tłumaczyć. Wszyscy kojarzą. Miasto na Ukrainie, w obwodzie lwowskim, przez które przepływa rzeka o tej samej nazwie. (A teraz ręce znad klawiatury i przyznać się kto pomyślał o koligacjach rodzinnych?). Kornel przychodzi na świat jako najmłodsze, siódme z kolei, dziecko Julii z Ogonowskich i Edwarda Makuszyńskiego. Sielanka w domu nie trwa długo, ojciec odchodzi na wieczny spoczynek gdy Kornel kończy dziesięć lat. By się utrzymać młody Makuszyński będzie dawał korepetycje, szybko, bo cztery lata później zacznie pisać wiersze. Późniejsi biografowie odnotują, że Kornel w wieku lat czternastu po raz pierwszy spotyka wielkiego pisarza (nie, nie czynię aluzji tu do jego wzrostu**) Henryka Sienkiewicza. Jest pod tak ogromnym wrażeniem, iż postanawia napisać wiersz, który potem zostanie opublikowany.  Pierwszym recenzentem jego prób literackich będzie Leopold Staff. Dwa lata później, w wieku lat szesnastu młody poeta,  debiutuje na łamach Słowa Polskiego. Mistrzów  jakich powoła w całkiem już dorosłym swym życiu jest dwóch: Aleksander Głowacki i Karol Dickens. Niemniej lata dostatku wyprzedzone są latami chudnymi(żeby nie napisać anorektycznymi, ale nie z własnej woli). Głodne czasy nastały dla niego, gdy oboje rodzice pomarli i musiał utrzymywać się samodzielnie. Zapamięta to do końca śmierci***.

Uczy się, w swoim Curriculum Vitae może zapisać ukończenie dwóch fakultetów: polonistyki i romanistyki, którą najpierw studiuje we Lwowie, potem na francuskiej Sorbonie. Znajomość języków przyda mu się gdy będzie podróżował (ze Stafem i Kasprowiczem) po świecie. Jak wiadomo podróże nie tylko kształcą, ale pozwalają zapoznać wielu ciekawych ludzi, i nieciekawe przyszłe żony.  Tak było i tym razem, po roku narzeczeństwa bierze sobie na towarzyszkę życia Emilię Barzeńską, ślub ma miejsce w 1911 roku w Warszawie.

Wielka Wojna to internowanie i zesłanie w głąb Rosji obojga. Powód? Kornel Makuszyński jest nie tylko synem urzędnika galicyjskiego, ale przede wszystkim, synem pułkownika, służącego we wrogiej armii, austriackiej. Zostaje ono cofnięte dzięki wstawiennictwu szwagra oraz przyjaciół pisarza. Kornel, w Kijowie do którego przyjechał wraz z żoną, obejmuje dwie funkcje: prezesa Związku Literatów i Dziennikarzy Polskich oraz Kierownika Literackiego Teatru Polskiego, i piastuje je, aż do 1918 roku, kiedy to postanawia wrócić do Warszawy. Małżeństwo Makuszyńskich bywa, to w Stolicy, to w Zakopanem.  Z akcentem na to pierwsze miejsce. Nic dziwnego to tam, kariera pisarza, poety, felietonisty, krytyka teatralnego, bywalca salonów, nabiera rozmachu, (porównanie do Liczby Macha jest więcej niż uzasadnione). Wystarczy wspomnieć, że ma swoją kukiełkę w „szopkach noworocznych”, które tworzy Julian Tuwim. Chociaż wyznaje poglądy prawicowe, nigdy nie został skrytykowany przez środowisko Wiadomości Literackich. Zresztą, nie dotyka  się przyjaciół, a wiadomo, że Skamandryci nosili go na rękach(dosłownie i w przenośni). Sielankę przerywa „gruźlicza tragedia” w jednym akcie, akcie zgonu, zaledwie po piętnastu latach małżeństwa na suchoty umiera Emilia. Pisarz nigdy więcej nie odwiedzi jej stron rodzinnych, ale za to  powtórnie się ożeni i to w tysiąc dziewięciuset dwudziestym siódmym roku wybranką jego serca będzie  śpiewaczka operowa Janiną Gluzińska.

Gdy wybucha II Wojna Światowa nie opuszcza, jak wiele osób Warszawy, chociaż gdyby to uczynił uratował by swój niemały majątek, a tak pierwsza z bomb, która spadła, to właśnie była ta, która zrównała jego okazały dom w Alei Róż. (Ale cóż nie pora żałować róż, gdy płoną lasy). W Powstaniu Warszawskim, nie bierze udziału zbrojnie, ale jako Stary Kapral wspiera żołnierzy, a jego pieśni stają się szlagierami nuconymi przez lud. W końcu decyduje się zbiec do ukochanego Zakopanego. Będzie obserwował rozwój tego miejsca, będzie chadzał do karczmy tej samej co Witkacy i Tatarkiewicz, ale myliłby się ktoś (ktosia) gdyby sądził (sądziła), że będzie wiódł takie życie jak to wcześniejsze, iście salonowe. Po wojnie przychodzi czas ostatecznych i ostatnich wyborów, a pensja nauczycielki muzyki musi wystarczyć do przeżucia i przeżycia.Uda mu się wydać (w prywatnym wydawnictwie) jedną książkę i wznowić kilka, ot i wszystko. Od tysiąc dziewięćset czterdziestego ósmego roku nie chcą wydawać.  Odgórny przykaz i zakaz. Kornel Makuszyński jest groźny dla Państwa Polskiego i jako taki powinien zginąć w czeluściach mroku, zapomnienia, ten radosny człowiek, uśmiechnięty i optymistycznie nastawiony do świata, nie potrafiący się bić o swoje, nie składający samokrytyki, nie zapisujący się do partii… To jego książki są niebezpieczne (choć dzisiaj nie jeden krytyk/krytyczka napisze, że to literatura naiwna, ze stereotypowymi figurami matek, kobiet…) Literatura dla dzieci, dzieci i dorosłych. Literatura groźna.(Mniej więcej z tego powodu, z którego dzisiaj krytykowana jest saga o Harrym Potterze). Poza tym,  Kornel Makuszyński, to człowiek z poprzedniej epoki. Epoki Polski Niepodległej,  wpływowy, uważany za jednego z najbardziej przystojnych (i majętnych) ludzi… Potrzeba więcej powodów? Jest na wszelkich listach, czarnych, niebieskich, w kwiatki i kropki, linie, kratkę, gładkich które jednakże łączy jedno- nie wydawać, nie wznawiać, nie publikować. Zakaz. Zakaz nieodwołalny. I tak oto postać Kornela Makuszyńskiego, erudyty, literata, pisarza, poety, felietonisty, krytyka literackiego,który w tysiąc dziewięćset trzydziestym szóstym roku przewidział wynalezienie telefonu komórkowego [sic!] zostaje wymazana z pamięci narodu. Tak? Najpierw znika z przestrzeni publicznej, potem zabierana jest mu jego przestrzeń prywatna, dokwaterowuje im się najpierw jednego, potem (w zastępstwie) drugiego człowieka, który chce zagarnąć przestrzeń życiową pisarza. Pisarza, który żyje w prowincjonalnym Zakopanym, i cóż, że dostaje honorowe obywatelstwo, i cóż, że dostaje dodatkowe kartki na wyżywienie (pamiętajmy o tym, że żyje z cukrzycą)…

Umiera ostatniego dnia lipca tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym trzecim roku, w potwornych mękach, w wyniku zatrucia jadem kiełbasianym.  O jego pogrzebie zaledwie wspomniano w radio, wystosowując lapidarny komunikat, bo bano się manifestacji, która i tak nastąpiła. Podobno takich tłumów w Zakopanem dawno nie widziano. Podobno zjeżdżano z całej Polski. Podobno i dzieci tłumnie się stawiły, przynosząc na grób białe róże. Duuużo białych róż.

Zapamiętany zostanie przede wszystkim jako autor książek dla dzieci i młodzieży. Szatan z siódmej klasy będzie w kanonie lektur jako pozycja obowiązkowa. Oczywiście, w jego książkach widać pewien rys, wedle którego należy wychowywać przyszłe pokolenia, pewnie wynika to stąd, że status książki dawniej był o wiele wyższy, a siła oddziaływania literatury większa niż  dzisiaj. Można powiedzieć, że dziewczyny na kartach jego książek też nie przystają do emancypacyjnego wzorca, ale przecież nie są tak uległe, bierne i niemrawe jak to bywało podówczas. Kornel Makuszyński wierzył, że młodość ma siłę zmieniania świata. Zmieniania świata na lepsze. Brakuje takich ludzi, albo się pochowali, uczciwie pracują, i świat o nich nie wie. Przynajmniej ten „dalszy”…

Od dwudziestu lat jest przyznawana nagroda imienia Kornela Makuszyńskiego, i choć próbuje się go przywrócić światu, to i tak niewiele o nim wiemy, nie chodzi tu o działalność charytatywną, organizacje kwest, zbiórek nart,(na których sam nie umiał jeździć),ale chodzi o to, by odpowiedzieć sobie na pytania o postaci wykreowane, o innowacyjność (jest uważany za pierwszego w Polsce twórcę komiksów),a może po prostu, najzwyczajniej w tak usiąść i poczytać jego twórczość dla dzieci, dorosłych?

***

* Kornel Makuszyński, Szatan z siódmej klasy, Lwów 1937 roku,

** W gwoli ścisłości, noblista Henryk Sienkiewicz (jakby ktoś miał wątpliwości o kogo chodzi) odznaczał się „słusznym”wzrostem stu pięćdziesięciu centymetrów, co przyprawiało go (o bynajmniej nie małe) kompleksy.

*** Skoro śmierć należy do życia, tak jak epilog jest częścią książki, to dlaczego nie mówi się do końca śmierci, tylko do końca życia?


Dla osób zainteresowanych:

Do poczytania:

Kornel Makuszyński, Makuszyński dla dorosłych;Wyd.Interwers 2009;

Do zobaczenia:

7 myśli na temat “08. Nam pamiętać nie kazano. „Szepty i łzy”.

  1. Witaj!

    Wspaniała laurka dla (jak się okazało) bardzo interesujacego człowieka. Dotychczas znałem Makuszyńskiego jedynie ze słyszenia… Teraz dzięki Tobie dowiedziałem się o nim całkiem sporo, dziękuję Ci 🙂

    Zasiadłem i tak sobie z wolna przepatruję Twój świat… Powitałem Cię już pod poprzednią notką. Pozwól jednak, że takie większe powitanie zgotuję Ci za jakiś czas, gdyż ostatnio jestem bardzo zajęty…a nie chcę, żeby żaden z moich gości poczuł się pominięty (rym niezamierzony).

    Póki co, pozdrawiam i zapraszam na najnowszy wpis 🙂

    1. Witaj,
      Nie wiem czy jest to laurka. podania i legendy głoszą, że był to człowiek, którego nie dało się nie lubić, a na pewno, taki, tu już moje odczucie, który nie walczył o swoje (dobra doczesne). Owszem, adaptuje się jego książki, ale jako on sam, znika z naszej świadomości. Szkoda, że w wieku XXI, który nam nastał taki pisarz nie ma biografii. Po prostu nie istnieje.Za zaproszenie dziękuje(chociaż nie kojarzę bym wcześniej była na Twoim blogu(, rewanżuję się tym samym. Dobrego dnia.

      1. Z tego, co mówisz, chyba każdy chciałby mieć takiego przyjaciela jak Makuszyński 🙂 I masz rację, coraz mniej już takich naprawdę wartościowych osób…

        Byłaś już u mnie jakiś tydzień temu 🙂 Przywitaliśmy się pod pierwszą częścią na temat szkockiego referendum 😉

        1. Wierzę, że jest wiele takich osób, może bardziej trzeba się natrudzić by ich znaleźć? A może tylko tak mi się wydaje, nie mam przecież porównania. Jasne, że byłam pamiętam, pamiętam nie skojarzyłam… Zasugerowałam się ostatnim- Twoim wpisem. Ale nade wszystko zmyliła mnie ta „pasieka”:)

          1. To podobnie jak z dziewczynami narzekającymi czasami, że nie ma już porządnych facetów a wszystkim w głowie tylko jedno…. Otóż jesteśmy, jesteśmy nadal… Tylko dobrze ukryci, bo ani dziewczyny nas tak naprawdę nie chcą, ani dzisiejszy świat też nam nie sprzyja… 🙂

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s